Chmal: Brak konsekwencji mści się na polskiej energetyce

5 października 2015, 11:18 Atom
Elektrownia atomowa Atucha Argentyna
Elektrownia atomowa Atucha w Argentynie

Nie do końca wiadomo, czy i kiedy zaczniemy realizować projekt elektrowni jądrowej. Przetarg zintegrowany, który ma wyłonić m.in. konsorcjum dostarczające technologię i finansowanie, odbędzie się dopiero pod koniec 2015 r., a nie – jak wskazywano wcześniej – na początku tego roku.

Jednym z powodów poślizgu ma być brak pomysłu na rządowy system wsparcia dla inwestycji. Stosowane w Wielkiej Brytanii tzw. kontrakty różnicowe, które PGE wskazywała jako preferowane rozwiązanie, zostały w swoim czasie zaskarżone przez Austriaków. Spółka PGE EJ 1, odpowiedzialna jest za przygotowanie i wybudowanie elektrowni jądrowej o mocy ok. 3000 MW. Według harmonogramu, właściwa budowa pierwszego bloku powinna ruszyć w 2020 r. Ale wciąż nie do końca  wiadomo, czy w polskim miksie energetycznym jest miejsce dla energetyki jądrowej. Dlaczego? – pytamy Tomasza Chmala, eksperta rynku energii.

– Niekonsekwentny stosunek do perspektyw energetyki jądrowej wynika – jak wiele innych niekonsekwencji w sektorze energetyki w Polsce – z braku strategii energetycznej – Odpowiada nasz rozmówca. – Efekt  w sektorze mamy według założenia „róbta co chceta”, każdy ciągnie w swoją stronę. Każda racjonalna działalność wynika z racjonalnej konstrukcji: Debata – Decyzja – Realizacja.  U nas pojawia się tylko decyzja. Debaty nie było, realizacji nie ma – zauważa nasz rozmówca.

I wyjaśnia, że w celu odnalezienia miejsca w miksie energetycznym dla energetyki jądrowej, konieczna jest najpierw debata. – Miejsce dla energetyki jądrowej musi być wynikiem dokładnej analizy. Ekonomicznej, finansowej, technicznej. Nie było takiego racjonalnego podejścia w PRL, zaplanowano budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu, zainwestowano bardzo duże środki na fundamenty, zbrojenia, betonowanie. A potem zdecydowano, że elektrowni jądrowej jednak nie będzie. Straty poszły w miliardy zł. Tym razem na szczęście rząd wydał tylko miliony. Ale decyzje wciąż podejmujemy pochopnie, a tak się nie buduje wiarygodności. Na razie są spóźnienia – kwituje nasz rozmówca.