Chmal: Energetyka Nowego Wzoru, czyli walka z paździerzem (POLEMIKA)

30 września 2021, 07:30 Atom
PEP 2040
Projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku. Fot. Wojciech Jakóbik/BiznesAlert.pl

 – Najwyższy czas, zgodnie z sugestią Jacka Bartosiaka przedstawioną w odniesieniu do armii, skończyć z „paździerzem” w energetyce. Za paździerz uznałbym przekonanie, że to co było, będzie nadal działać wbrew faktom – apeluje Tomasz Chmal w polemice do tekstu redaktora naczelnego BiznesAlert.pl. Mecenas Chmal jest adwokatem, partnerem w kancelarii Trzeciak|Chmal, ekspertem ds. energetycznych.  

Wojciech Jakóbik w artykule z 27.09.2021 r. na BiznesAlert.pl zarysował wspólny front zwolenników OZE oraz zwolenników węgla w ramach Zjednoczonej Prawicy przeciwko autorom Polityki Energetycznej Polski do 2040; a zainteresowanie małymi reaktorami atomowymi (SMR) porównał do boomu łupkowego. Warto uporządkować tę dyskusję, a idąc za interesującym wykładem Jacka Bartosiaka z 22.09.2021 r. o Armii Nowego Wzoru warto za tym przykładem rozważyć Energetykę Nowego Wzoru. 

Wrzesień przyniósł kilka ważnych konferencji m.in. w Karpaczu (Forum Gospodarcze), Katowicach (EKG). Na każdej z nich mówiono m.in. o: chęci zakupu dużych ilości energii odnawialnej, której brakuje oraz chęci finansowania istotnych inwestycji w OZE w Polsce. Zwracały na to uwagę m.in. przemysły energochłonne, fundusze, inwestorzy w energetyce. Trudno się dziwić, skoro wszyscy obserwują rynek finansowy- wysoka cena pozwoleń na emisję CO2, nowe regulacje UE – Fit for 55, taksonomia, zeroemisyjna gospodarka 2050. Można oczywiście twierdzić, że: „to się na pewno zawali”, „to bańka spekulacyjna”, „potrzebujemy dużych stabilnych źródeł”. Może jednak jest tak, jak w powiedzeniu: „Jeśli jedna osoba mówi ci, że jesteś pijany, możesz to zignorować. Jeśli mówią ci to dwie osoby, możesz zacząć się niepokoić. Jeśli wszyscy dookoła ci to mówią, to idź do domu i połóż się spać.”

Jako wielki zwolennik stabilnych źródeł energii dopuszczam możliwość, że transformacja energetyczna dokona się szybciej niż myślimy z kilku powodów. Wyobraźmy sobie, że Ikea zażąda od polskich producentów mebli 100 procent OZE w kupowanym przez siebie produkcie, a następnie to samo zrobi Biedronka i Żabka w stosunku do polskich dostawców mleka, pieczywa, dżemów, piwa itp. W ślad za nimi pójdą producenci słoików, kartonów, aluminium, folii, butelek etc. To wcale nie jest abstrakcyjny scenariusz. Już dziś na rynku króluje finansowanie źródeł odnawialnych pod konkretnego odbiorcę energii (Corporate PPA), a chętnych na budowę farm słonecznych i wiatrowych nie brakuje.  

Wysoka cena pozwoleń na emisję CO2 jest tylko dopalaczem powyższego i stawiam dolary przeciwko orzechom, że nawet w przypadku obniżki ceny pozwoleń (na co się nie zanosi) trend wypierania energetyki konwencjonalnej (w tym z gazu) przez OZE utrzyma się. Oczywiście rząd (każdy rząd) ma instrumenty regulacyjne. Może tworzyć „wirtualne rynki mocy” (dopłacać więcej do starych elektrowni), może blokować przyłączanie nowych źródeł (określony sposób „rozwoju” sieci), nakazywać stawianie nieograniczonej ilości magazynów (aby „ustabilizować” źródła niestabilne i zniechęcić do inwestycji). Wszystkie te instrumenty raczej zawiodą w dłuższym okresie. Skutkiem będzie utrzymanie bardzo wysokiej ceny energii, wpływającej negatywnie na ceny produktów, a w konsekwencji na konkurencyjność polskiej gospodarki. Udokumentowane zasoby węgla będą się kończyć, a co za tym idzie coraz bardziej będziemy uzależniać się od importu. Warto pamiętać, że polityka energetyczna i bezpieczeństwo energetyczne, to istotny lecz tylko fragment polityki gospodarczej oraz bezpieczeństwa gospodarczego kraju. 

Oczywistym jest, że przedsiębiorcy, w szczególności energochłonni cenią stabilne źródła. Stąd nie może dziwić zainteresowanie SMR (Instytut Sobieskiego przygotował raport na ten temat już kilka lat temu). Zaangażowanie prywatnego kapitału należy oceniać jak najbardziej pozytywnie i podobnie jak w przypadku zainteresowania polskim rynkiem OZE pozwolić działać i raczej ułatwiać inwestycje niż tworzyć bariery. Rozwój nowego rynku, nowej technologii raczej wymaga ułatwień i zachęt niż sceptycyzmu, czy wprost „kija w szprychy”.          

Jak zatem wyobrazić sobie Energetykę Nowego Wzoru?

Po pierwsze, nie szkodzić. To znaczy pozwolić kapitałom na inwestycje w Polsce we wszystkie źródła energii. Wycofać się z regulacji 10h (tzw. ustawa odległościowa – przyp. red.) wprowadzając rozsądne, negocjowane możliwości inwestycji uzależnione od warunków lokalnych. Pozwolić na zbudowanie w Polsce jak największej liczby źródeł wytwórczych. Tylko w ten sposób stworzy się warunki do produkcji wodoru, w przeciwnym razie będzie to bajka o żelaznym wilku. Skoncentrować środki publiczne oraz środki UE na rozbudowie sieci w taki sposób aby stworzyć najlepsze możliwości przyłączeniowe i przesyłowe. W ten sposób stworzy się pole do prawdziwej gry rynkowej w energetyce.

Po drugie, wykorzystać w jeszcze szerszym zakresie model współpracy, który powstaje na rynku morskich farm wiatrowych. Ten model partnerstwa publiczno-prywatnego zupełnie nie wyszedł przy polskich łupkach, trzeba mieć nadzieję, że uda się na morzu. Model ten ma szereg zalet – podział ryzyka i przychodów, wzajemna wymiana know-how, dostęp do globalnego łańcucha dostawców i  kapitału, a także dbałość o lokalne dostawy towarów i usług. Na uznanie zasługuje powielenie tego modelu (na razie na poziomie listów intencyjnych) w SMR.  

Po trzecie, najwyższy czas, zgodnie z sugestią Bartosiaka przedstawioną w odniesieniu do armii, skończyć z „paździerzem” w energetyce. Za paździerz uznałbym przekonanie, że to co było, będzie nadal działać wbrew faktom: wyeksploatowany i zamortyzowany majątek wytwórczy, brak wystarczających inwestycji, brak wiary w innowacje, niechęć do zmiany. Za paździerz uznaję także tworzenie regulacji, aby powstrzymać oczywiste trendy i utrzymać status quo, a zmianę wykorzystać na własną korzyść. W sytuacji w jakiej jesteśmy – stary majątek, istotne fundusze UE, zainteresowanie inwestorów – mamy wyjątkową okazję do zbudowania Energetyki Nowego Wzoru. Warto byłoby z tej okazji skorzystać zamiast spekulować o biegunach polityki energetycznej Polski. Spór węgla z OZE uznaję za tak samo jałowy jak spór o wyższości jednych świąt nad drugimi. Niekończące się dysputy, nieprzemyślane decyzje powodują, że tracimy coś najcenniejszego – czas. W biznesie nie wygrywa największy ale najszybszy.

Jakóbik: Boom SMR-owy z atakiem na strategię energetyczną w tle