Chmal: Banki czekają na umowy gazowe dla Nord Stream 2 (ROZMOWA)

2 września 2016, 07:30 Energetyka
chmal

ROZMOWA

– Z oczywistych względów, spółka w której akcje posiada kilka silnych podmiotów z różnych państw ma większą siłę finansową i polityczną. Taki podmiot jest tym samym bardzo atrakcyjny z punktu widzenia instytucji finansujących wieloletni i wielomiliardowy projekt. Stanowisko polskiego Urzędu Ochrony Klienta i Konsumenta (UOKiK) w sprawie Nord Stream 2, które jest bardzo ważne i rozsądne, nie pozbawia inwestorów szans na realizację projektu. Wydaje się, iż mogą oni starać się tak ułożyć strukturę projektu, aby przekonać o braku pozycji dominującej lub zabiegać o wyłączenie z podlegania regulacjom UE – podkreślił w rozmowie w portalem BiznesAlert.pl Tomasz Chmal z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych.

BiznesAlert.pl: Obecnie jedynym udziałowcem spółki Nord Stream 2 AG jest Gazprom. Zachodnie firmy po zastrzeżeniach UOKiK przekazały, że na razie nie obejmą udziałów w spółce. Liczą one jednak cały czas na realizację tego projektu. Jakie są możliwe warianty? Czy wydłuży się czas realizacji inwestycji?

Tomasz Chmal: Z oczywistych względów, spółka w której akcje posiada kilka silnych podmiotów z różnych państw ma większą siłę finansową i polityczną. Taki podmiot jest tym samym bardzo atrakcyjny z punktu widzenia instytucji finansujących wieloletni i wielomiliardowy projekt. Z punktu widzenia banków najważniejsza jest jednak tzw. „bankowalność” projektu, tj. gwarancja, że pożyczone pieniądze zostaną oddane na pewno, na czas i dadzą zarobić. Aby zapewnić bankom gwarancję zwrotu zainwestowanych środków akcjonariat spółki ma jednak nieco mniejsze znaczenie. Kluczowa jest wieloletnia gwarancja odbioru zakontraktowanych ilości gazu. Taka gwarancja odbioru pozwala bankom spać spokojnie.

Innymi słowy, jeżeli banki dostaną zapewnienie, w postaci długoterminowych kontraktów gazowych, od największych europejskich koncernów energetycznych, że będą odbierać gaz przez kolejne 10-15 lat wówczas pozyskanie środków będzie łatwiejsze i tańsze. Instytucje finansujące mają awersje na ryzyko, w tym polityczne, a wszelkie spory sądowe, jednoznacznie negatywne stanowiska organów antymonopolowych, środowiskowych krajów członkowskich czy unijnych zwiększają ryzyko i utrudniają realizację projektu. W mojej ocenie w projekcie Nord Stream 2 nie ma jasności, co do zapotrzebowania UE na dodatkowe ilości gazu z Rosji i zwiększenie uzależnienia z tego kierunku.

UE sama jest w pewnym stopniu niekonsekwentna w swojej polityce. Skoro realizowana jest dekarbonizacyjna Mapa Drogowa 2050, która ma doprowadzić do redukcji emisji CO2 nawet o 95 proc. w stosunku do 1990 to w jakim celu UE zamierza rozbudowywać w tak znaczący sposób gazową infrastrukturę przesyłową? Jeżeli jednak UE w Mapę Drogową nie wierzy, to należy raczej myśleć o dywersyfikacji kierunków niż pogłębieniu uzależnienia.

Stanowisko polskiego UOKiK, bardzo ważne i rozsądne, nie pozbawia inwestorów szans na realizację projektu. Wydaje się, iż mogą starać się tak ułożyć strukturę projektu, aby przekonywać o braku pozycji dominującej lub zabiegać o wyłączenie z podlegania regulacjom UE. Przed nami jest jeszcze zapewne kilka możliwych odsłon tej dyskusji. Nie można wykluczyć powrotu Rosji do szlaku południowego zaniechanego w grudniu 2014 r., co może rozbić jedność Europy Środkowej i Wschodniej wobec Nord Stream 2.

Rosyjska agencja Ria Novosti podała, że Komisja Europejska preferuje, aby w sprawie projektu budowy gazociągu Nord Stream 2 zostały podpisane umowy międzyrządowe, również pomiędzy Rosją oraz Niemcami. Berlin na razie nie jest jednak tym zainteresowany, o czym poinformowała agencja RIA Novosti powołując się na własne źródło w Brukseli. Jeśli byłaby to umowa międzyrządowa, to zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej, Bruksela miałaby wgląd w jej zapisy przed asygnatą. Czy Komisja Europejska może zablokować realizację tej inwestycji?

Zawieranie umów międzyrządowych przed zawarciem długoterminowych umów gazowych to tzw. „rosyjski model współpracy energetycznej”. Takie umowy łączą m. in. Polskę z Federacją Rosyjską. Umowy te tworzą sporo trudności interpretacyjnych, ponieważ czasem trudno jest rozdzielić poziom polityczny od gospodarczego. Te problemy najczęściej wychodzą w przypadku sporu, a w prawie międzynarodowym trudniej o określenie obowiązków i ich ewentualną egzekucję niż w kontraktach handlowych.

W przypadku podnoszenia przez Federację Rosyjską zawarcia umów międzyrządowych warto jest czasem przypomnieć o traktacie Karty Energetycznej, którego Rosja nigdy nie ratyfikowała. Ratyfikacja tego dokumentu mogłaby stanowić swoisty przełom w relacjach energetycznych UE-Rosja.

Prawo kontroli Komisji w zakresie umów międzyrządowych (IGA) to dobra zmiana w zakresie regulacji europejskich. Komisja uzyskując prawo wglądu w projekt międzyrządowej umowy energetycznej będzie mogła eliminować z niej klauzule sprzeczne z prawem UE jeszcze przed podpisaniem. Jakkolwiek kwestia kontroli umów międzyrządowych stanowi swoistą ingerencję w suwerenność państw, to zasadnym jest, aby istniał organ, który ma możliwość kontroli uprzedniej (a nie następczej) kontroli umów z punktu widzenia pewności dostaw gazu i rynku.

Rozmawiał Bartłomiej Sawicki