Polska rozmawia z Czechami o porozumieniu w sprawie Turowa

25 maja 2021, 13:45 Alert
Briefing prasowy wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, wiceministra aktywów państwowych Artura Sobonia, prezesa PGE Wojciecha Dąbrowskiego. Fot. zrzut ekranu
Briefing prasowy wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, wiceministra aktywów państwowych Artura Sobonia, prezesa PGE Wojciecha Dąbrowskiego. Fot. zrzut ekranu

Rozmawiamy ze stroną czeską, rządem i samorządem. Dialog zaowocował protokołem uzgodnień, który określa ramy umowy między Polską, a Czechami. Jej realizacja oznacza wycofanie skargi Czechów – powiedział na briefingu prasowym wiceminister aktywów prasowych Artur Soboń, prowadzący rozmowy ze stroną czeską dot. Turowa.

Spotkanie ze stroną społeczną

Podczas dzisiejszego spotkania z pracownikami wicepremiera ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, związkowcami kopalni i elektrowni padło wiele zapewnień. Kopalnia i elektrownia są kluczowe dla lokalnej społeczności pod względem choćby miejsc pracy. – Zamknięcie Turowa z dnia na dzień doprowadziłoby do katastrofy społeczno-gospodarczej. Zarzuty podnoszone przez TSUE są niesłuszne. Nie zamierzamy ulegać podyktowanej politycznie presji. Zrobiliśmy wszystko, żeby produkcja w Turowie odbywała się w jak najmniej inwazyjny sposób dla środowiska. Kopalnia i elektrownia będą nadal funkcjonować. Rozmowy z Czechami toczą się na różnych poziomach. Ostatnie uzgodnienia mogą nas napawać optymizmem. Nie pozwolimy na sytuację, w której Polska będzie uzależniona energetycznie od zagranicy – powiedział na spotkaniu stronie społecznej.

– Podtrzymujemy deklarację, że nie ma mowy o zamknięciu Kopalni Turów. Zarówno strona rządowa, jak i PGE robiła dotychczas wszystko, aby ten spór ze stroną czeską zakończyć. Zamknięcie kompleksu Turów miałoby katastrofalne skutki społeczne i gospodarcze. Podjęliśmy rozmowy ze stroną czeską na różnych poziomach, aby rozwiązać te sporne kwestie, dotyczące odziaływania kopalni na otoczenie. Dzięki temu został wypracowany pełen zestaw działań, które będą podstawą umowy dwustronnej kończącej ten spór – mówił jacek Sasin, wicepremier, minister aktywów państwowych.

Sasin podczas briefingu powiedział, że stan prawny i etap rozmów z Czechami został określony i nie ma mowy o wyłączeniu pracy Elektrowni Turów. – Po pierwsze uważamy, że mamy racje przy zestawieniu ze stanem faktycznym pod względem środowiskowym. Po drugie wykonanie tego postanowienia, środków zaradczych byłoby ciosem w polską energetykę, polską gospodarkę. Turów produkuje osiem procent energii w Polsce, i to ona decyduje o bilansie energetycznym naszego kraju. Wykonanie tego postanowienia miałoby wpływ społeczny na 80 tys. osób licząc rodzinnych pracowników . To ponad 3 tys. dostawców i podwykonawców – zaznaczył Sasin.

W ostatnich dwóch latach zawarto z nimi umowy na 5,5 mld zł. – Szukamy sposobu rozwiązania tego sporu. Takie rozmowy są prowadzone na różnych poziomach, zarówno na poziomie premierów jak i szczeblu roboczym w Libercu z udziałem wiceministra Sobonia. W trakcie rozmów zostały osiągnięty zręby porozumienia, ustalono warunki, które staną się podstawą zwarcia porozumienia. Po podpisaniu tej umowy skarga ze strony Czechy zostanie wycofana. Mamy nadzieje, że ten proces porozumienia uda się osiągnąć, jesteśmy na dobrej drodze – zapewnił Sasin.

Turów co najmniej do 2044 roku

W zakresie transformacji energetycznej powiedział wyrażając jednocześnie nadzieje, że ten zespół kopalni działał co najmniej do czasu koncesji, a więc do roku 2044. – Mamy dokumenty rozpisane gdzie zapisano jak będziemy wychodzić z węgla do połowy wieku. Dokument dot. elektroenergetyki, wydzielenia aktywów węglowych, będzie przesłany do konsultacji społecznych, rządowych. Pokaże jaki będzie harmonogram wyłączenia bloków węglowych. Nie mogą to być działania dot. dzikiej transformacji, czym groziły środki zaradcze – powiedział.

Fundusz Sprawiedliwej Transformacji dostał zielone światło. Turów musi czekać

Protokół uzgodnień. Jakie są warunki?

Rozmawiamy ze stroną czeską, rządem i samorządem. Dialog zaowocował protokołem uzgodnień, który określa ramy umowy między Polską, a Czechami. Jej realizacja oznacza wycofanie skargi Czechów. Umowa oznacza także dobrą współpracę w kolejnych dekadach działania kopalnia. Soboń wyjaśnił, że porozumienie zostanie zawarte na podstawie art. 273. Traktatu o Funkcjonowaniu UE, co zapewni realizacje wspólnych zadań, projektów inwestycyjnych, górnych limit wydatków, wspólnych grup roboczych, monitorowanie środowiska, hałasu, wspólnych funduszy na rzecz małych inicjatyw dla organizacji środowiskowych po stornie polskiej i czeskiej, a także realizacja dyrektyw europejskich. – Te punkty będą podstawą projektu porozumienia – zapewnił Soboń. Dodał on, że na wczorajszym spotkaniu został określony górny pułap wydatków ze strony Polski na poziomie 40-45 mln euro na wspólne zadania wymienione wyżej. Przyznał, że zadania i sposób wydatkowania są jeszcze do uzgodnienia przez obie strony. Uciął on jednocześnie pytania i wątpliwości, jakoby Polska miała płacić tą kwotą za zgodę na prace kopalni Turów. – Polska nie będzie płacić żadnych pieniądze. To są środki na wspólne projekty które są ważne dla obu społeczności. To nie są środki coś za coś – powiedział Soboń.

Czesi studzą nadzieje. Porozumienia o Turowie jeszcze nie ma

Uwspólnotowienie problemów środowiskowych regionu

Wojciech Dąbrowski prezes Polskiej Grupy Energetycznej, właściciela elektrowni i kopalni w Turowie powiedział, że pracownicy mogą być spokojni, a kompleks będzie nadal prowadzić działalności w oparciu o legalnie wydaną koncesje, podpartą transgranicznymi negocjacjami ze stroną czeską prowadzonymi od 2015 roku. Do zadań, które wynikały z tego porozumienia, do których PGE się zobowiązała zalicza się ekran przeciwfiltracyjny i wał oddzielający kopalnie od miejscowości granicznych. Wydaliśmy kilkaset mln zł na instalacje prośrodowiskowe. Mieliśmy je zakończyć w 2023 roku, a będą gotowe wcześniej. Ekran będzie gotowy do końca września tego roku.

-Zapewniam, że pracownicy Kompleksu Energetycznego Turów mogą być spokojni. Kopalnia w Turowie pracuje i będzie dalej pracować. Ani przez chwilę nie zakładaliśmy innego scenariusza. Posiadamy ważną, legalnie wydaną koncesję, na podstawie której prowadzimy i będziemy prowadzić wydobycie. Spełniliśmy wszystkie warunki potrzebne do otrzymania koncesji, jak również zobowiązania, ustalone w trakcie konsultacji transgranicznych ze stroną czeską – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej – We wrześniu kończymy budowę prewencyjnego ekranu chroniącego wody gruntowe na granicy kopalni. Dodatkowo zgodnie z trwającymi rozmowami planujemy budowę wału ziemnego, który będzie zabezpieczał czeską stronę przed pyłami z kopalni. W ostatnich latach kopalnia zrealizowała inwestycje minimalizujące wpływ odkrywki na środowisko o łącznej wartości około 90 mln zł – dodaje Wojciech Dąbrowski.

Kompleks energetyczny Turów zapewnia dostawy energii do 3,7 mln polskich gospodarstw domowych, co stanowi do 7 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. –  Kopalnia Turów działa z poszanowaniem środowiska naturalnego i od wielu lat realizuje projekty, minimalizujące wpływ na otaczające ją tereny. Do tej pory zrealizowano wiele projektów inwestycyjnych z myślą o mieszkańcach regionu, jak chociażby: budowa ekranów akustycznych oraz instalacji do zraszania ciągów węglowych, czy też wymiana krążników na taśmociągach na krążniki cichobieżne. Sprawiają one, że kopalnia Turów jest dobrym sąsiadem dla lokalnych społeczności – zarówno polskiej oraz czeskiej, jak i niemieckiej – wyjaśnia prezes Dąbrowski.

Dąbrowski zaproponował także w ramach euroregionu Nysa wspólnych, regionach działań prośrodowiskowych po stornie, polskiej, a także czeskiej i niemieckiej, gdzie także działają w sąsiedztwie kopalnie węgla brunatnego. – W bliskim otoczeniu od Turowa funkcjonuje dziewięć kopalni w Czechach i Niemczech. Zamierzamy jako PGE zaprosić operatorów tych kopalń do współpracy na rzecz sprawiedliwej transformacji, ale także w obszarze minimalizowania skutków działalności wydobywczej na otoczenie – powiedział Dąbrowski.

Bartłomiej Sawicki

Sawicki: Czy Polsce grozi import węgla do Turowa? Porozumienie z Czechami może rozwiać wątpliwości