Stępiński: Nowy plan utrącenia atomu

1 lutego 2019, 07:31 Atom
PENTAX Image Elektrownia jądrowa

Według ustaleń BiznesAlert.pl prowadzone są próby przekonania premiera Mateusza Morawieckiego do odebrania ministrowi Krzysztofowi Tchórzewskiego nadzoru nad realizacją budowy elektrowni jądrowej. Ministerstwo zaprzecza – pisze Piotr Stępiński, redaktor BiznesAlert.pl

Zmiany personalne

Wczoraj wieczorem WysokieNapiecie.pl poinformowało, że dzisiaj ze swoimi stanowiskami ma się pożegnać dwóch dyrektorów w Ministerstwie Energii, w tym m.in dr Józef Sobolewski, który obecnie stoi na czele departamentu energetyki jądrowej. Rzecznik ministerstwa energii Joanna Borecka-Hajduk potwierdziła te doniesienia w rozmowie z BiznesAlert.pl. Zaznaczyła, że wkrótce dyrektorowi Sobolewskiemu zostaną powierzone nowe zadania.

Za jego kadencji w resorcie temat atomu nabrał tempa, także w kontekście wykorzystania energii jądrowej na potrzeby przemysłu (reaktory HTGR – przyp. red.) o czym mówił w Sejmie jeszcze 31 stycznia.  Wielokrotnie zwracał uwagę na konieczność budowy instalacji jądrowej w Polsce, wskazując m.in., na rosnące ambicji polityki klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej i redukcję emisji CO2, co przełożyłoby się na spadek cen energii. Poświęcił temu zagadnieniu tekst dla BiznesAlert.pl.

Sobolewski: Niewygodna prawda o OZE

Sobolewski podkreślał, że Polski nie stać na brak atomu. Przy konserwatywnym scenariuszu zakładającym cenę uprawnień do emisji na poziomie 20 euro za tonę koszty dla polskiej gospodarki wyniosą 90 mld złotych, a przy 30 euro ta kwota urośnie do 130 mld złotych. Otwarcie mówił również o opóźnieniach realizacji projektu jądrowego. Przekonywał, że decyzję o budowie można było podjąć jeszcze w 2017 roku. Niejednokrotnie apelował o to, aby w końcu to zrobić i przestać tylko mówić o atomie. Dlatego też odejście z resortu postaci kluczowej dla budowy atomu w Polsce stawia pytania o przyszłość projektu. Nadal nie wiadomo jaka rola przypadnie Józefowi Sobolewskiemu odchodzącemu ze stanowiska i kto zastąpi go na tym stanowisku.

Gra o atom

To może nie być koniec zmian. Portalowi BiznesAlert.pl udało się ustalić, że od pewnego czasu podejmowane są próby pozbawienia resortu energii nadzoru nad projektem jądrowym. Według naszych rozmówców w otoczeniu premiera Morawieckiego pojawiają się głosy, które miałyby nakłonić go do podjęcia decyzji w tej sprawie. Chcą go przekonać aby kontrola nad projektem jądrowym została przekazana do innego resortu.

Niemniej jednak koincydencja czasowa informacji o zmianach personalnych w ministerstwie energii oraz zmian w nadzorze nad projektem jądrowym może okazać się nieprzypadkowa i być za sobą powiązana. Cały czas bowiem trwa ożywiona dyskusja na temat budowy pierwszej elektrowni jądrowej, której zwolennikiem jest minister energii. Rok temu przekonywał, że jest pewien w 90 procentach, że za jego kadencji inwestycja ruszy, ale czy nadal będzie ją nadzorował? Minister Tchórzewski wielokrotnie przekonywał, że resort już dawno zapalił zielone światło dla realizacji projektu oczekując zgody premiera na jego rozpoczęcie. Tej jednak całej czas nie ma.

Próba zmiany nadzorcy budowy jądrówki w czasie, gdy trwają rozmowy z potencjalnymi dostawcami technologii i instytucjami finansowymi, może zaszkodzić realizacji projektu i doprowadzić do kolejnych opóźnień. Na te z kolei nie możemy już sobie pozwolić. Warto przypomnieć, że w projekcie polityki energetycznej Polski do 2040 roku przedstawionym przez ministra energii została uwzględniona elektrownia jądrowa. Do 2033 roku mamy posiadać bloki o łącznej mocy 1-1,5 GW. Do 2043 roku ma być już to 6-9 GW. Tymczasem 15 stycznia zakończyły się konsultacje dokumentu.

Stępiński: Czy USA dofinansują atom w Polsce?

Warto zaznaczyć, że ewentualne przeniesienie nadzoru nad projektem jądrowym do innego resortu wymagałoby nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej. Brakuje zaś informacji na temat prac nad nią. Co więcej, przekazanie kompetencji ministra Tchórzewskiemu innemu resortowi musiałoby go pozbawić nadzoru nad Polską Grupą Energetyczną albo nad spółką celową, która została powołana do budowy elektrowni jądrowej, czyli PGE EJ1. Dotychczas taki scenariusz nie był brany pod uwagę. Warto przypomnieć, że już raz, w czerwcu ubiegłego roku premier Morawiecki przejął od ministra Tchórzewskiego nadzór nad PKN Orlen i Grupą LOTOS. Wówczas media jako nieoficjalny powód podawały różnice zdań między politykami na temat połączenia tych spółek. Czy podobnie będzie w przypadku atomu?

Rzecznik ministerstwa energii zdementowała informacje o planie pozbawienia resortu nadzoru nad projektem jądrowym. Taki ruch byłby ciosem w budowę atomu w Polsce, którego zwolennikiem w sferze werbalnej jest również sam Mateusz Morawiecki. Spekulacje zakończy dopiero oficjalne stanowisko premiera.

Jakóbik: Panie Premierze, jaka będzie strategia energetyczna Polski?