Wróbel: Czy Europejski Zielony Ład będzie kolejną ofiarą koronawirusa?

20 marca 2020, 07:30 Bezpieczeństwo
Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej. Fot.; BiznesAlert.pl
Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej. Fot.; BiznesAlert.pl

Zbliżające się wyhamowanie europejskiej gospodarki może wywołać przewartościowanie unijnych priorytetów. Dotychczas polityka klimatyczna przez wiele lat miała bardzo sprzyjające warunki do oddziaływania na coraz więcej obszarów. Czy jednym z efektów koronawirusa będzie ograniczenie tej „strefy komfortu” w której narodził się Europejski Zielony Ład? Z pewnością unijną politykę klimatyczną czeka poważny test – czy przetrwa go pozostając jednym z głównych priorytetów? Czy wciąż będzie wskazywana przez unijne instytucje jako motor wzrostu gospodarczego i tworzenia miejsc pracy? – zastanawia się Paweł Wróbel, współpracownik BiznesAlert.pl i szef Gate Brussels.

Koronawirus spycha Europejski Zielony Ład na drugi plan

Koronawirus jest obecny już we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Szybkość i skala rozprzestrzeniania się pokazuje nowy rodzaj wyzwań przed którymi stają zarówno państwa członkowskie, jak również instytucje wspólnotowe. Wciąż nie wiadomo kiedy uda się opanować zagrożenie, lecz już dziś wiadomo, że gospodarki kilku państw wyjdą z tej bitwy mocno poobijane. Wiele branż odgrywających kluczową rolę w gospodarce już dziś wskazuje, że pakiety pomocowe będą niezbędne żeby uniknąć spirali zadłużeń, fali upadków firm i rosnącego bezrobocia. W tych warunkach priorytetem UE będą działania z obszarów polityki gospodarczej i społecznej. W najlepszym możliwym scenariuszu czeka nas spowolnienie gospodarcze, lecz głębszego i długotrwałego kryzysu na tym etapie również nie można wykluczyć. Równolegle rozgrywa się inny destabilizujący gospodarkę scenariusz rozchwiania rynku ropy naftowej. To wciąż jeden z głównych surowców, stanowiących o tym w którym kierunku podąża światowa gospodarka. Zachowania globalnych aktorów rynku ropy pokazują, że czeka nas okres niepewności. Choć wielu konsumentów cieszyć może szybko taniejące paliwa to dla gospodarki wydarzenia, które do tego doprowadziły oznaczają czas destabilizacji.

Procesom tym zapewne będzie towarzyszyć szersza debata nt. kompetencji instytucji UE, a także najważniejszych działań które powinny być teraz podejmowane przez Komisje Europejską. Także o tym jaką rolę ma dalej pełnić unijna polityka klimatyczna. Czy Europejski Zielony Ład na poziomie konkretnych działań będzie w stanie wpisać się w nową sytuację? W takich okolicznościach pokusa, by państwa członkowskie zwróciły się w kierunku izolacjonizmu gospodarczego może być duża. Chęć pomocy „swoim” poszkodowanym sektorom i  firmom będzie w pełni zrozumiała. Dla państw kluczowe będzie przeciwdziałania kryzysowi, który niechybnie może dotknąć ich branżę turystyczną, linie lotnicze, małe i średnie firmy transportowe itd. Ratowanie rodzimych firm będzie priorytetem dla każdego europejskiego rządu. Jeśli będzie to sprzeczne z celami Europejskiego Zielonego Ładu to należy się spodziewać, że pojawi się silny opór wobec celów m.in. osiągnięcia neutralności klimatycznej czy zaostrzania celów do 2030 roku. Dotychczas motorem unijnej polityki klimatycznej były działania wspólnotowe. Dlatego w dużej mierze od instytucji unijnych będzie zależało czy realizacja celów klimatycznych będzie spójna z działaniami pakietów antykryzysowych we wszystkich państwach członkowskich. Jeśli dla niektórych okaże się kosztem, który w tej sytuacji jest zbyt wysoki, to na czerwcowej Radzie Europejskiej zamiast spodziewanego dołączenia Polski do akceptacji celu osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku, należy raczej oczekiwać postulatów wielu państw o potrzebie wyhamowania klimatycznych aspiracji. Zatem od Komisji Europejskiej zależy czy potrafi wpisać cele „Zielonego Ładu” w nowe wyzwania. Na poziomie unijnych funduszy i mechanizmów finansowych zapewne uda się to utrzymać, lecz mobilizacja wszystkich państw członkowskich do zwiększania ambicji do 2030 roku będzie bardzo trudna. Wiele zależy od skali i czasu spodziewanego kryzysu gospodarczego w państwach UE. Jeśli będzie to stan przedłużający się to unijna polityka klimatyczna również będzie potrzebować swojego „pakietu ochronnego”. Przetrwanie w obecnej formie będzie wynikało z szeregu zobowiązań globalnych, a także obowiązujących aktów prawnych w UE. Lecz zwiększanie ambicji może być dużo trudniejsze niż wydawało się dotychczas. Szybko przekonamy się jaki kierunek obierze Komisja Europejska w nowych realiach. Pokażą to m.in. najbliższe działania wynikające z planu pracy instytucji – m.in. propozycji wprowadzenie „granicznego podatku węglowego”  (carbon border adjustment mechanism) oraz zwiększenie celu redukcyjnego CO2 na 2030 rok z 40 do 50 lub 55 procent.

Europejski Zielony Ład nie powinien czekać za długo

W trudnych czasach może pojawić się pokusa, żeby odłożyć modernizację energetyki na później. Mogą odżyć postulaty rozwijania energetyki węglowej. Dla polskiego sektora, a także klientów płacących rachunki za energię i ogrzewanie byłby to najgorszy scenariusz. Czas uruchamiania pakietów antykryzysowych i wielkich środków inwestycyjnych jest wręcz szansą na przyspieszenie tego co nieuchronne tj. transformacji sektora elektroenergetycznego i ciepłownictwa w kierunku zgodnym z trendami światowymi – m.in. zwiększania efektywności, zmniejszania emisji, implementacji innowacji na szeroką skalę czy promowania prosumentów i źródeł rozproszonych. Ten kierunek modernizacji nie ulegnie zmianie. Ponadto, wciąż obowiązywać będą ramy prawne nakładające określone obowiązki na państwa członkowskie w zakresie redukcji emisji, rozwijania odnawialnych źródeł energii czy efektywności energetycznej. Należy pamiętać, że głównymi beneficjentami zmodernizowanej energetyki będą polska gospodarka i obywatele. Transformację trzeba realizować nawet, jeśli Europejski Zielony Ład na jakiś czas zejdzie z unijnej agendy ustępując miejsca innym priorytetom.