Gazprom walczy ceną o europejski rynek

6 października 2015, 06:10 Alert
Giełda w Sao Paulo

(OIER/Wojciech Jakóbik)

Rosja i Norwegia mają razem ponad 50 procent udziału na europejskim rynku gazu. Oznacza to, że ich siła przetargowa jest większa, niż kartelu OPEC na rynku ropy naftowej. Zapewnia on 32 procent światowego zapotrzebowania na ten surowiec – wskazuje Thierry Bros z The Oxford Institute For Energy Research. Jego zdaniem Gazprom może wykorzystać niską cenę do dławienia konkurencji w postaci gazu skroplonego.

Zdaniem analityka, dzięki ostrożnej polityce podaży, te dwa kraje zdołały uniknąć wojny cenowej, a nawet podporządkowały sobie ceny spotowe, nawet pomimo trendu odchodzenia od kontraktów uzależnionych od ceny ropy naftowej. Według Brosa w ich interesie jest utrzymanie wartości gazu pomiędzy 6 a 9,5 dolara za mmBtu (158-250 dolarów za 1000 m3). Ta pierwsza wartość to granica opłacalności eksportu ich gazu, a druga to przewidywany koszt gazu kaspijskiego dostarczanego do Europy gazociągami. Analityk dopuszcza także możliwość, że górna granica dla tych dostawców pokrywa się z dolną, bo mniej więcej tyle kosztuje amerykański gaz w Henry Hub. W interesie głównych dostawców do Europy jest więc utrzymanie ceny niewiele poniżej poziomu oferty potencjalnej konkurencji.

Wraz ze spadkiem cen ropy naftowej, który przełożył się na spadki w kontraktach indeksowanych do tego surowca, Gazprom zwiększał eksport od marca 2015 roku. Zdaniem Thierrego Brosa spadek cen w tych umowach o około 10 procent pozwolił na przebicie oferty z rynku spotowego. Dlatego rosyjski Gazprom oczekuje dalszego wzrostu sprzedaży do końca tego roku.

Mimo to, jak pisze analityk OIER, Gazprom nie otrzymał zwolnienia dla całej przepustowości niemieckiej odnogi Nord Stream – gazociągu OPAL – spod zasad trzeciego pakietu energetycznego Unii Europejskiej, a zatem nie może wykorzystać jego przepustowości tylko dla siebie. – Trudnym pytaniem pozostaje zatem jak dostarczyć nowe, pokaźne ilości surowca do Europy, skoro Gazprom nie uzyskał zwolnienia od Komisji Europejskiej – pisze Bros. Przypomina, że rosyjska firma ma zwolnienie dla 50 procent przepustowości OPAL-u. W kwietniu 2015 roku Rosjanie rozpoczęli zabiegi prawne o uzyskanie pełnego wyłączenia.

Analityk przypomina, że w czerwcu 2015 roku rząd Holandii zdecydował o obniżeniu wydobycia na złożu Groningen ze względu na pojawiające się tam trzęsienia ziemi zagrażające mieniu w okolicy. Górny poziom wydobycia został ustalony na 30 mld m3 w 2015 roku. Rok wcześniej wydobyto na złożu 42,5 mld m3. Zdaniem Brosa głównymi beneficjentami spadku wydobycia na głównym złożu gazowym Europy będzie Rosja, która posiada pokaźną nadpodaż gazu na rynku. Europa będzie potrzebowała więcej surowca. Ze względu na ograniczenie OPAL, Gazprom będzie musiał w większym stopniu wykorzystać gazociągi ukraińskie. Ze względu na utrzymujące się tam napięcie, ceny gazu zimą 2015-2016 mogą wzrosnąć. Autor analizy utrzymuje, że mały rynek LNG w Europie nie będzie istotną alternatywą.

Bros wskazuje, że przekonanie w Europie o wiecznym wzroście zapotrzebowania na energię elektryczną zgubiło kontynent. Projekty elektroenergetyczne tracą rentowność, ze względu na spadające zapotrzebowanie na energię w Europie. Dzięki inwestycjom w efektywność energetyczną, konsumpcja energii spadła o 12,1 procent, a trend nie zmieni się w przewidywalnej przyszłości. Ze względu na nadpodaż część elektrowni musiała zostać zamknięta, w tym siłownie gazowe w Niemczech. – Popyt na gaz będzie dyktowany warunkami atmosferycznymi z trendem spadkowym – ocenia Thierry Bros. Mimo to, jeśli Amerykanie zdecydują się na wysoki poziom eksportu LNG do Europy, Gazprom rozpocznie wojnę cenową, w celu zablokowania rozwoju branży w USA.

Źródło: Holenderski plan Gazpromu