Jakóbik: Dlaczego tym razem należy stanąć w obronie Greenpeace (FELIETON)

1 lutego 2021, 08:30 Energetyka
Gaz palnik

– Wielokrotnie nie zgadzałem się z Greenpeace, ale teraz muszę stanąć w jego obronie. Czas odłożyć na bok żarty z ekologicznego gazu z jednym procentem wodoru w składzie. Greenpeace Energy to pionierzy przyszłościowej branży na których należy się wzorować, a nie wyśmiewać – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Media polskie obiegła informacja, jakoby spółka Greenpeace Energy założona przez organizację ekologiczną Greenpeace znaną na całym świecie, oszukiwała opinię publiczną promując swój gaz z udziałem jednego procenta wodoru jako rozwiązanie ekologiczne. Powstało wrażenie, że ekolodzy dopuszczają się tak zwanego greenwashingu, grzechu głównego w oczach zwolenników zaostrzonej polityki klimatycznej rozumianego jako podejmowanie pozornych działań na rzecz klimatu w celu poprawy wizerunku bez faktycznego wpływu na ten klimat.

Dekarbonizacja sektora gazu ziemnego to kolejny etap polityki klimatycznej Unii Europejskiej, który czeka także Polskę. To dlatego należy szukać rozwiązań na rzecz redukcji emisji metanu czy stopniowej zamiany gazu ziemnego na tzw. gazy odnawialne: wodór czy biogaz. Wysiłki w tym celu zostały już podjęte także przez Polaków, którzy chcą zbudować pierwszy wodorociąg i przygotować sieć przesyłową gazu do pompowania mieszanki paliwa konwencjonalnego z domieszką wspomnianych alternatyw.

Okazuje się, że Greenpeace w Niemczech robi już to samo i może zostać uznany za pioniera. Greenpeace Energy zareagował na rewelacje o greenwashingu z użyciem procenta wodoru uzupełnieniem informacji na temat działalności w tym zakresie. Okazuje się, że jego mieszanka faktycznie uwzględnia procent wodoru, ale także dziesięć procent biogazu, dając rekordowy udział gazów odnawialnych w wysokości 11 procent. To liczba robiąca wrażenie, jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że część specjalistów sektora gazowego twierdzi, że będzie trudno zwiększyć udział zielonego gazu w przepustowości gazociągów powyżej 10 procent. Greenpeace Energy już oferuje mieszankę z większym udziałem i zamierza zdekarbonizować ją zupełnie do 2027 roku.

Działania Greenpeace Energy należy zatem uznać za awangardę transformacji energetycznej w sektorze gazowym i przykład zaangażowania ekologów w realne działania na rzecz ochrony klimatu bardziej wymierne od przykuwania się do drzew oraz kominów elektrowni. To czyny, a nie tylko słowa, a zatem nie greenwashing. Warto podkreślić, że Greenpeace Energy próbuje stopniowo dekarbonizować gaz, podczas gdy najbardziej radykalne rozwiązania zastąpienie go wodorem wytwarzanym energią ze źródeł odnawialnych bez etapu przejściowego. Propozycja niemieckiego Greenpeace Energy to zatem rozwiązanie ewolucyjne i propozycja konstruktywna, w przeciwieństwie do myślenia życzeniowego przyświecającego często różnym akcjom aktywistów klimatycznych.

Ta sama droga czeka branżę gazową na szeroko rozumianym Zachodzie, w tym polską. Dekarbonizacja sektora gazu to jedna z najważniejszych dyskusji XXI wieku, podobnie jak rozwój gospodarki wodorowej. Dlatego warto rozmawiać na ten temat merytorycznie, unikając pokusy tworzenia taniej sensacji. Postępy Greenpeace Energy pokazują, że stopniowa dekarbonizacja sektora gazu jest możliwa, w Polsce też. Warto przy tym zastrzec, że zastępowanie gazu wodorem może się odbywać na korzyść projektu Nord Stream 2, jeżeli będzie pochodził z paliw kopalnych, lub na jego niekorzyść, jeżeli będzie promowany ten ze źródeł bezpiecznych (choćby Baltic Pipe) i zeroemisyjnych OZE. Warto już teraz zastanowić się jak wykorzystać ruchy jak Greenpeace Energy do promocji tego drugiego rozwiązania zamiast wyśmiewać w ciemno rozwiązania awangardowe.

Jakóbik: Nord Stream 2 na wodór zamiast LNG? Czas na polską strategię wodorową