Jakóbik: Gazprom grozi ale przerwy dostaw dla Europy nie będzie

24 lutego 2015, 09:26 Energetyka
Gaz palnik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Dziś rano Reuters poinformował, że rosyjski koncern Gazprom złamał postanowienia umowy handlowej z ukraińską państwową spółką Naftogaz.

Według informacji ukraińskiej spółki Rosjanie nie dostarczyli gazu opłaconego w ramach przedpłaty przez stronę ukraińską. Z informacji przekazanej przez Naftogaz wynika, że w ub. czwartek zamówiono u Rosjan 114 mln m3 gazu, dostawa miała być zrealizowana w poniedziałek (wczoraj). Jednakże Gazprom dostarczył tylko 47 mln m3. bez żadnych wyjaśnień. Z tego względu Naftogaz nie wniósł przedpłaty za nowe dostawy.

Ukraińcy przesłali informację o złamaniu zapisów porozumienia tymczasowego ministerstwu energetyki i przemysłu węglowego w Kijowie, Komisji Europejskiej oraz Sekretariatowi Europejskiej Wspólnoty Energetycznej.

Chociaż Naftogaz informuje, że po krótkiej przerwie uruchomił dostawy gazu do DRL i Ługańskiej Republiki Ludowej, czyli samozwańczych państewek na terenie wojny ukraińsko-rosyjskiej, to władze Ługańska podały, że skończyły im się zapasy gazu a władze rozważają przestawienie się na dostawy z Rosji.

DRL i LRL zaapelowały o udostępnienie gazu przez rosyjski Gazprom. Ten poinformował, że rozpoczął dostawy do Donbasu w czwartek 19 lutego o 18 czasu moskiewskiego. Doniecka firma Donetskgorgaz poinformowała, że dostała pełny wolumen zamówionych dostaw ale nie podała od której firmy.

Naftogaz zaprzeczył plotkom rozsiewanym w mediach, jakoby sam zwrócił się do Gazpromu o udostępnienie surowca terrorystom. Nie uznał unilateralnej decyzji Rosjan i ocenił, że złamali oni warunki tymczasowej umowy na dostawy gazu. Odmówił opłacenia dostarczonego do DRL i ŁRL gazu. Gazprom ostrzegł, że jeśli Ukraina nie opłaci dostaw, za dwa dni zatrzyma przepływ gazu na Ukrainę, co zagrozi zdaniem firmy tranzytowi do klientów europejskich.

Ukraińska spółka poinformowała, że zgodnie z porozumieniem z Gazpromem formułuje ona zamówienia na dwa dni naprzód, a Rosjanie są zobligowani do ich zrealizowania przy dopuszczalnej różnicy wolumenu w stosunku do zamówienia w wysokości do 6 procent.

Czym to grozi? Pisaliśmy w analizie pt.: Gazowy bufor w Donbasie

Tymczasem Ukraina obniżyła ilość gazu czerpanego ze swoich magazynów gazowych do rekordowo niskiego w tym sezonie grzewczym poziomu 35,3 mln m3 dziennie.

W piątek 20 lutego władze samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej poinformowały, że zawiesiły opłaty za dostawy gazu od ukraińskiego Naftogazu. Rozważają czy nie zacząć płacić bezpośrednio Gazpromowi. Do 21 lutego 2015 roku pobrała w tym roku 1,1 mld m3 ze zbiorników czyli o 1 mld m3 mniej, niż w analogicznym okresie zeszłego roku. W magazynach zostało 8,2 mld m3 surowca. Ukraińcy zużyli w obecnym sezonie grzewczym trwającym od listopada 2014 roku 8,525 mld m3 gazu.

Według Wołodymyra Demczyszyna zapasów wystarczy do zapewnienia dostaw do końca marca 2015 roku czyli do momentu, w którym przestanie obowiązywać pakiet zimowy czyli tymczasowe porozumienie na dostawy gazu od Gazpromu wynegocjowane przez strony pod egidą Komisji Europejskiej. To dodatek do obowiązującej cały czas umowy gazowej Gazprom-Naftogaz obniżający cenę i zawieszający klauzulę take or pay.

Kijów zapewnia, że może pobrać z magazynu jeszcze 2 mld m3 gazu ziemnego bez zagrożenia dla tranzytu przez ukraińskie gazociągi, które muszą utrzymać określone ciśnienie. Tymczasem eksperci rosyjscy przekonywali jesienią, że w magazynach musi spoczywać 17 do 19 mld m3 surowca, aby możliwy był technicznie tranzyt surowca przez kraj Petra Poroszenki.

Podsumowując: Gazprom rozpoczął w oparciu o nieskonsultowaną decyzję dostawy gazu bezpośrednio do terrorystów w Donbasie. Kijów nie godzi się na opłacenie słanego tam wolumenu bez jego pośrednictwa. W odpowiedzi Gazprom grozi przerwaniem dostaw za dwa dni, czyli po zakończeniu okresu od ostatniego zamówienia Naftogazu przed zerwaniem współpracy do dwudniowego okresu jego realizacji.

Jeżeli Gazprom wstrzyma dostawy gazu na Ukrainę, przetrwa ona w oparciu o dostawy z Zachodu, własne wydobycie, i zapasy do końca okresu grzewczego. Do kwietnia musi uniezależnić się całkowicie od rosyjskiego surowca (mało prawdopodobne) lub ustalić warunki nowe warunki dostaw od Gazpromu w ramach pakietu letniego. Jednak na takie rozwiązanie Gazprom nie chciał się dotąd zgodzić. Odpuści jedynie w zamian za daleko idące ustępstwa po stronie Kijowa.

Nawet jeżeli dojdzie do przerwania tranzytu przez Ukrainę istnieją Nord Stream i Gazociąg Jamalski, które mogą posłużyć jako alternatywne szlaki dostaw dla klientów europejskich na północy i w centrum kontynentu. Podobną rolę pełnią w takich przypadkach interkonektory jak polskie połączenia gazowe z Niemcami i Czechami. W wypadku krótkotrwałego przerwania dostaw przez kraj Poroszenki zagrożone będą Bałkany i kraje południowoeuropejskie. Długofalowo taka przerwa mogłaby zagrażać całej Europie, ale także eiarygodności rosyjskiego Gazpromu.