Jakóbik: Rosja przetestuje zimą solidarność Europy

3 sierpnia 2015, 15:20 Energetyka
Gaz zawór

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Firma Gazprom Export ma przeprowadzić we wrześniu serię aukcji dotyczących wolumenu 3,24 mld m3 gazu ziemnego, który zostanie dostarczony do odbiorców w Europie Północno-Wschodniej. Zaprasza ona dotychczasowych i nowych klientów do udziału.

W dniach od 7 do 10 sierpnia odbędą się aukcje na dostawy od pierwszego października 2015 roku do 31 marca 2016 roku do punktów odbioru Greifswald (48 ofert na 60 mWh/godzinę) z opcją wykupu przepustowości dla dostaw do punktu odbioru Gaspool, Greifswald OPAL z wyłączeniem spod regulacji trzeciego pakietu energetycznego (22 oferty na 60 mWh/h) z opcją wykupu dodatkowej przepustowości gazociągu OPAL częściowo zwolnionego spod regulacji europejskich, oraz Olbernhau II z opcją wykupu przepustowości w punkcie odbioru Brandow na granic z Czechami.

Wykorzystanie aukcji pozwoli na zgodne z europejskim prawem antymonopolowym zwiększenie wykorzystania niemieckiego systemu przesyłowego gazu. Okres na jaki został wyznaczony rozdział przepustowości pokrywa się z sezonem grzewczym, kiedy Rosjanie mogą być zainteresowani minimalizowaniem dostaw przez Ukrainę, a zwiększaniem ich przez Niemcy. Posłuży do tego gazociąg Nord Stream, oraz jego odnogi, w tym wspomniany OPAL.

Także operator gazociągu OPAL poinformował dziś o możliwości rezerwacji przepustowości gazociągu w okresie od 1 października tego roku. Dyrektor OPAL Gastransport GmbH Dirk Flandrich poinformował, że „dzięki aktualizacji warunków użytkowania OPAL może być wykorzystywany bardziej intensywnie niż do tej pory, dzięki czemu możliwe będzie zwiększenie bezpieczeństwa dostaw do Niemiec i Europy”. Nowe warunki o których mówi Flandrich to możliwość odbioru gazu z Nord Stream (punkt wejścia Greifswald) w Czechach (punkt wyjścia Brandow).

To wypowiedź w duchu lakonicznej informacji prasowej ze spotkania przedstawiciela Niemiec z Gazpromem. Dyrektor Gazpromu Aleksiej Miller spotkał się 8 lipca w Berlinie z Sigmarem Gabrielem, ministrem gospodarki i energetyki Niemiec, aby omówić perspektywę rozbudowy gazociągu Nord Stream w ramach projektu Nord Stream 2. Komunikat prasowy informuje, że tematem spotkania było „zapewnienie bezpieczeństwa dostaw gazu do Europy” za pomocą budowy dwóch. Jak czytamy w oświadczeniu „strony podkreśliły znaczenie stworzenia nowych, bezpośrednich szlaków dostaw rosyjskiego gazu do Europy.”

Przepustowość gazociągu OPAL jest w 50 procentach zwolniona z regulacji antymonopolowych trzeciego pakietu energetycznego. Ta część mocy może być w całości wykorzystana przez Gazprom. Pozostała jest rozdzielana w drodze aukcji. Dlatego dostawy w ramach kontraktów długoterminowych przez Nord Stream mogły być świadczone w ograniczonym stopniu. To z tego powodu Gazprom i niemiecki regulator federalny oczekują, że Komisja Europejska zwolni całą przepustowość OPAL spod regulacji trzeciego pakietu. Gaz sprzedawany przez Gazprom w aukcjach będzie mógł płynąć z pominięciem tej przeszkody. Opisywany gazociąg odprowadza surowiec z punktu wejścia z Nord Stream w Greifswaldzie do Czech. To dlatego Gazprom uruchomi aukcje dla przepustowości na tym obszarze.

Współpraca niemiecko-rosyjska na rzecz maksymalizacji wykorzystania północnego szlaku kosztem Ukrainy zagraża polskim interesom. Jest jednak do pewnego stopnia uzasadniona w wypadku, gdyby zimą rzeczywiście doszło do problemów z dostawami gazu przez Ukrainę. Jak przyznaje minister energetyki i przemysłu węglowego tego kraju Wołodymyr Demczyszyn, Kijów nadal szuka pieniędzy na zakup 5-6 mld m3, które pozwolą na ustabilizowanie tranzytu surowca przez ukraińskie gazociągi w sezonie grzewczym.

-To gdzie chcemy kupić ten gaz jest jasne. Niestety nie mamy na to pieniędzy. A jest to całkiem duża suma. To ponad miliard dolarów – powiedział w telewizji Kanał 112 odnosząc się do planów zakupu przez rewersy ze źródeł innych, niż rosyjski Gazprom. W lipcu Ukraina zmniejszyła import gazu z krajów Unii Europejskiej o 1,4 raza. W czerwcu sprowadziła 790,2 mln m3. W lipcu było to już 568,3 mln m3, co wynika z danych operatorów Gaz-System (Polska), Eustream (Słowacja) oraz FGSZ (Węgry). Cały gaz dotarł przez połączenie gazowe ze Słowacją. Dostawy przez Polskę zostały zatrzymane 1 maja, a przez Węgry 1 lipca. Od tego dnia Ukraina nie odbiera także dostaw z Rosji.

– Rozmawiamy z międzynarodowymi instytucjami finansowymi i mamy nadzieję, że nas poprą – dodał ukraiński minister odnosząc się do planu pożyczki na zakupy gazowe. Demczyszyn poinformował, że pożyczkę był skłonny udzielić Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju ale rozmowy na ten temat rozwlekają się. Dofinansowanie zakupów gazu dla Ukrainy rozważa nadal Komisja Europejska, czemu jednak są niechętne firmy gazowe z Unii Europejskiej, które musiałyby opłacić taką operację.

Być może warto rozważyć dofinansowanie takich zakupów przez Komisję Europejską, ponieważ marginalizacja Ukrainy w tranzycie gazu ziemnego może w konsekwencji doprowadzić do marginalizacji pozostałych krajów tranzytowych jak Polska, Czechy i Słowacja, których bezpieczeństwo energetyczne byłoby wtedy mniejsze. Nawet jeżeli Czesi będą w większym stopniu odbiorcami gazu z Nord Stream, to ich pozycja będzie słabsza względem pozycji kraju tranzytowego jakim są obecnie Czechy.

Należy przy tym zaznaczyć, że rezygnacja z tranzytu przez te państwa wymagałaby renegocjacji umów tranzytowych, z których część wykracza poza 2019 rok, kiedy kończy się umowa na tranzyt z samą Ukrainą. Rosja zapowiadała pierwotnie, że zrezygnuje wtedy całkowicie z dostaw przez kraj Bohdana Chmielnickiego, ale obecnie zapowiada jedynie renegocjację warunków na bardziej korzystne. Może zatem chodzić o walkę o niższe taryfy tranzytowe i wolumen dostaw. Mimo to alternatywne dostawy przez Nord Stream przy bardziej elastycznej postawie Gazpromu, który godzi się na aukcje po raz pierwszy w historii mogą być atrakcyjne dla odbiorców w Unii Europejskiej, którzy dla zysków ekonomicznych porzucą polityczny cel utrzymania tranzytu przez Ukrainę w celu jej stabilizacji. Budżet Kijowa jest istotnie zależny od wpływów z opłat tranzytowych. Zmniejszanie tranzytu przez ten kraj to zatem kolejne po bojownikach w Donbasie narzędzie Rosjan służące do destabilizacji sytuacji w kraju. W wypadku ograniczenia tranzytu przez Ukrainę, dostawy przez Nord Stream zabezpieczyłyby interesy odbiorców europejskich.

Mimo to zamówienie na przepustowość w ukraińskich gazociągach w lipcu 2015 roku wzrosło rok do roku o 32 procent, o czym poinformował Ukrtransgaz. Dostawy przez ten system do Europy są świadczone w ilości 239,3 mln m3 dziennie, czyli o 67 procent więcej, niż w roku poprzednim. Tymczasem w okresie styczeń-lipiec 2015 tranzyt gazu ziemnego przez Ukrainę spadł o 17 procent do 35,6 mld m3. Wzrost tranzytu przez Ukrainę nie oznacza jednak, że firmy są pewne tranzytu przez ten kraj. Korzystają one z dobrych warunków zakupu rosyjskiego gazu. Cena surowca od Gazpromu spadła wraz z ceną ropy naftowej i jest ona obecnie bardziej korzystna od giełdowej. Według firmy  średnia cena dla starego kontynentu wyniesie w tym roku 240-245 dolarów za 1000 m3. Tymczasem średnia cena spotowa gazu w Środkowoeuropejskim Hubie Gazowym wahała się w ostatnim miesiącu wokół ceny 260 dolarów za tę samą ilość.

Sezon grzewczy 2015-2016 będzie zatem okresem próby solidarności energetycznej w Unii Europejskiej, która zderzy się z twardą rzeczywistością ekonomiczną, która nie sprzyja polityce Brukseli, pragnącej zmniejszać zależność od gazu rosyjskiego. W celu dalszej realizacji tej polityki Europa musi być gotowa do poświęceń. Jeżeli chce uratować Ukrainę, będzie musiała dalej płacić. Ten wysiłek jednak się opłaci, bo długofalowo to Europa jest na zwycięskiej pozycji. Gazprom uelastycznia stanowisko, bo jego pozycja na rynku słabnie na korzyść dywersyfikacji źródeł dostaw. Jeżeli Unia Europejska zdoła zabezpieczyć reformy na Ukrainie, także te w sektorze energetycznym, ów kraj będzie w stanie o własnych siłach kontynuować integrację europejską.