Buzek: Rosja zbuduje Nord Stream 2 nawet jeśli jej obywatele musieliby głodować

15 września 2017, 11:45 Alert
gazprom rosja
fot. Gazprom

Rosjanie sami wybudują Nord Stream 2, nawet jeżeli nie będzie zewnętrznego finansowania – powiedział w piątek Jerzy Buzek, szef komisji przemysłu, badań i energii PE. – To, czy będzie głodowało 30 czy 40 proc. społeczeństwa nie ma znaczenia. To jest dyktatura, z niczym się nie liczą – stwierdził.

Polityk odpowiadał na pytania dziennikarzy w sprawie projektu regulacji dotyczących bezpieczeństwa dostaw gazu do państw UE. Buzek jest jego sprawozdawcą. Ważnym wątkiem związanym z bezpieczeństwem energetycznym jest planowana budowa gazociągu Nord Stream 2.

W ocenie Buzka obecnie “nie ma klimatu” na realizację inwestycji. – Instytucje europejskie nie są za budową Nord Stream 2. W Radzie UE 11 państw opowiedziało się przeciwko temu projektowi, pozostałe nie zabrały głosu. Symptomatyczne jest tak duże rozbicie. Dla Rady jest to trudna sprawa – powiedział.

W środę 13 września przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean Claude Junkcer przedstawił pakiet wniosków dot. unijnego handlu i inwestycji. Zaproponował między innymi wprowadzenie ram monitoringu inwestycji i wielostronny trybunał inwestycyjny. Duński portal Energi Watch stawia tezę, że nowe narzędzie mogłoby zostać użyte przeciwko Nord Stream 2. Mogłoby zatrzymać inwestycję w nowe źródła dostaw surowców do Europy, jeśli stanowiłyby one zagrożenie dla bezpieczeństwa. Zdaniem duńskich przedstawicieli Parlamentu Europejskiego to narzędzie powinno być stosowane przeciwko Nord Stream 2. Pytany przez portal BiznesAlert.pl o możliwość zastosowania tego narzędzia prof. powiedział, że  instrument ten może być użyty w tym celu, a obecnie podejmowane są rożne działania.

Podkreślił, że nie ma szans na dofinansowanie kontrowersyjnego projektu z unijnych środków. – Europejskie banki wspólnotowe tego nie zrobią, jestem o tym przekonany. W przypadku prywatnych jest taka możliwość – stwierdził w odpowiedzi na pytanie BiznesAlert.pl.

Dodał, że projektowi Nord Stream 2 zaszkodziła sprawa Gerharda Schroedera, który niedawno został mianowany na wysokie stanowisko w Rosniefti. Wcześniej pracował w szeregu innych rosyjskich spółek energetycznych. Duże znaczenie ma także groźba amerykańskich sankcji. – Osłabiły entuzjazm firm europejskich oraz wprowadziły napięcia między Europą i Stanami. To obnaża w pewien sposób polityczne zainteresowanie budową tego gazociągu – stwierdził Buzek.

Nord Stream 2

Nord Stream 2 to rosyjsko-niemiecki projekt gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego. Ma nim trafiać z Rosji do Niemiec 55 mld m sześc. gazu rocznie. Trasa magistrali ma przebiegać w większej części tą samą trasą, co oddany do użytku w 2010 roku Nord Stream 1, który ma taką samą moc przesyłową. Po 2019 roku, kiedy według planów Rosjan ma zostać ukończony Nord Stream 2, Gazprom będzie mógł przesyłać w sumie do 110 mld m sześc. gazu rocznie przez Bałtyk, z pominięciem dotychczasowych krajów tranzytowych, jak Białoruś, Ukraina, Polska czy Słowacja.

Największe straty może ponieść Ukraina, której budżet jest uzależniony od wpływów z tranzytu gazu z Rosji na Zachód. Może to skutkować rosnącą zależnością tego kraju od Rosji. Polska oraz część państw Europy Środkowo-Wschodniej sprzeciwia się tej inwestycji, podkreślając, że nie jest to projekt ekonomiczny, lecz geopolityczny. Także Szwecja i Dania sceptycznie oceniają Nord Stream 2. Ich zdaniem może on pogorszyć i tak złą kondycję bezpieczeństwa na Bałtyku.

Zwolennicy twierdzą, że da tani gaz Europie Zachodniej. Krytycy, w tym Polska, ostrzegają, że posłuży do ugruntowania pozycji Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej, zablokuje dywersyfikację i podkopie rentowność terminalu LNG oraz innej infrastruktury na nierosyjski gaz.

Komisja Europejska ubiega się o mandat od Rady Unii Europejskiej do negocjacji z Rosją w sprawie specjalnego reżimu prawnego dla Nord Stream 2. Przed wakacjami odbyły się konsultacje w tej sprawie. W tym miesiącu zaplanowano kolejne rozmowy.

BiznesAlert.pl/Piotr Stępiński

Buzek: Będą korytarze zamiast grup, ale dostawy gazu do Europy staną się bezpieczne