Komu potrzebny jest sukces Kompanii Węglowej?

1 października 2015, 07:53 Energetyka
Kopalnia

 

KOMENTARZ

Karolina Baca-Pogorzelska

Górnictwo 2.0

30 września – magiczna data w sektorze węgla kamiennego. Na mocy styczniowych porozumień rząd – związkowcy do tego dnia miała powstać tzw. Nowa Kompania Węglowa, która miała uratować byt największej spółki węglowej w Polsce (a także w UE). Miesiącami trwały dyskusje nad sposobami uratowania kolosa na glinianych nogach, któremu od wielu miesięcy widmo bankructwa zagląda w oczy. Nowej Kompanii węglowej nie ma. Bankructwa jak na razie też nie. Jest za to kolejny (alfabetycznie jesteśmy gdzieś przy G?) plan ratunkowy dla Kompanii Węglowej.

Na środowym specjalnym posiedzeniu rządu Rada Ministrów wydała zgodę na wniesienie 100% akcji Kompanii Węglowej do Towarzystwa Finansowego Silesia. Państwowego należy dodać. Tego samego, które decyzją z początku września postanowiono dokapitalizować pakietami akcji PGE, PGNiG i PZU – czyli spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa. Pod zastaw tych akcji wartych 1,4 mld zł TF Silesia miała brać kredyty na finansowanie Kompanii Węglowej. Przyszła jednak żółta kartka z Brukseli (nie było formalnej decyzji, a jedyne ostrzeżenie), że takie działanie może zakończyć się wszczęciem unijnego postępowania zobowiązującego Polskę do zwrotu niedozwolonej pomocy publicznej dla górnictwa (zgodnie z unijną dyrektywą pomoc państwa dozwolona jest tylko w przypadku zamykania, a nie ratowania kopalń). To byłby już nokaut dla branży. Rząd ogłosił więc, że potrzeba więcej czasu na przygotowanie powstania Nowej Kompanii Węglowej. Resort skarbu odwiedzali poszczególni energetyczni (i nie tylko) prezesi. Efekt? Specjalne posiedzenie rządu w środę w południe, na którym Rada Ministrów wydała zgodę na wniesienie 100% akcji Kompanii Węglowej do TF Silesia. Chodzi o 11 kopalń spółki. Co zresztą majątku Kompanii (ma jeszcze kilka zakładów, np. Zakład Górniczych Robót Inwestycyjnych) – bliżej nie określono. Ale co ma dać wniesienie KW do TF Silesia, skoro KE się na taki scenariusz nie godzi? Otóż resort skarbu chce, by udziały Silesii objęły kontrolowane przez SP, ale jednak giełdowe podmioty:PGE, Energa i PGNiG (tu chodzi konkretnie o PGNiG Termika). Jak czytamy w komunikacie ministerstwa, są one zainteresowane tworzeniem na bazie KW koncernów paliwowo-energetycznych. A objęcie przez nie udziałów sprawi, że TF Silesia nie będzie już w 100% państwowym podmiotem, zorganizuje dla KW finansowanie pomostowe, a dopiero potem trzeba będzie przekonać do całego przedsięwzięcia banki. A taki scenariusz może uda się sprzedać w Brukseli?

Trudno jednak dzisiaj to ocenić, bo przeprowadzenie tej procedury jest dość skomplikowane, potrzebne są bowiem m.in. wyceny aktywów czy podpisanie stosownych umów. Trudno mi uwierzyć, że PO zdąży przed wyborami. Niemniej jednak zrobiła małe podcięcie PiS-u, który mówi o tym, że dla górnictwa dobre będzie połączenie z energetyką. Czy nowy rząd będzie realizował ten plan? Czy jednak przyszykuje inny? Sęk w tym, że na eksperymenty nie ma czasu. Według „Pulsu Biznesu” już w październiku Kompanii zabraknie ok. 150 mln zł na wypłaty. A wtedy możemy spodziewać się nie manifestacji czy pikiet, jakie na razie zapowiedzieli związkowcy (pierwsza 5 października przed kopalnią Brzeszcze), ale potężnych strajków ze wstrzymaniem wydobycia włącznie (co nikomu nie posłuży, ale tematem nośnym będzie na pewno).

Uważny czytelnik powinien zadać pytanie – a co z Węglokoksem, który od początku ratował Kompanię? Przecież to utworzona przez niego SPV Węglokoks ROW miała być zalążkiem do powstania NKW. Ba, Węglokoks zapłacił już KW 500 mln zł zaliczki na poczet przejęcia jej kopalń (m.in. dzięki temu oraz promocyjnym cenom na węgiel KW jeszcze nie upadła). MSP potwierdza – jeśli dojdzie do objęcia akcji TF Silesia, to w przypadku Węglokoksu będziemy mieć do czynienia z konwersją na akcje. Będzie to więc kolejny udziałowiec TF Silesia.

Strasznie skomplikowane i dalekosiężne są dzisiaj plany rządu, który za chwilę ustąpi. Nie dziwię się, że związkowcy nie chcą w nie wierzyć, skoro przez ostatnich 9 miesięcy nasłuchali się przeróżnych wersji planów naprawczych KW (nie wiem, czy ktoś jeszcze za tymi scenariuszami nadąża).

Mnie zastanawia jednak, jak to wszystko ma działać bez faktycznego zamknięcia przynajmniej kilku najsłabszych kopalń, w których strata na tonie to nawet 100 zł. Zwłaszcza przy nadpodaży 10 mln ton paliwa oraz cenach światowych poniżej 50 USD za tonę (koszt wydobycia jednej tony węgla na Śląsku to jakieś 70 USD). Jeśli jeszcze nałożymy na to cały misterny plan polityki klimatycznej UE, gdzie w walce o czarne złoto nikt nas nigdy nie wspiera (V4 też nigdy tego nie robiła, że tak tylko przypomnę…), to naprawdę nasze kopalnie mają ogromne kłopoty.

I nie pomoże wcale wywalanie z pracy kolejnych prezesów1 października decyzja o losach zarządu Taurona, który do dzisiaj nie kupił kopalni Brzeszcze. A w kolejnych dniach niewykluczone kolejne dymisje w branży energetycznej.

Tylko czy to jest faktycznie lek na całe zło? Cóż, jeśli uznamy, że prowizorki trzymają się najdłużej…