Perzyński: Po pandemii koronawirusa zaleje nas fala plastiku

12 czerwca 2020, 07:31 Środowisko
Plastikowe śmieci na plaży. Źródło- PXfuel
Plastikowe śmieci na plaży. Źródło: PXfuel

Gdyby klimat jako taki miał rozum, to na pewno życzyłby sobie pandemii koronawirusa co roku. Emisje CO2 spadły do najniższych poziomów od kilkudziesięciu lat. To dobra wiadomość. Ludzie jednak nie byliby sobą, gdyby nie zrekompensowali tego chwilowego bądź co bądź spadku emisji czymś równie szkodliwym. Pamiątką po tej pandemii i jej efektem ubocznym będzie gigantyczna fala plastiku – pisze Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Koronawirus a środowisko

Mimo początkowego zadowolenia ze spadku emisji gazów cieplarnianych na świecie, rządzący zastrzegali, że to zjawisko jest tylko chwilowe i należy obmyślić strategię wychodzenia z kryzysu ekonomicznego w taki sposób, by uniknąć błędów z lat 2008-2009, kiedy to po krachu finansowym emisje również dołowały, ale wraz z rozruchem gospodarek wróciły na podobny, a nawet wyższy poziom. Wydaje się, że rozumie to Komisja Eurpejska, która spadek emisji i wpompowanie miliardów euro do krwiobiegu państw członkowskich chce wykorzystać do tego, by definitywnie odejść od modelu gospodarki wysokoemisyjnej. Pieniądze te mają zostać wydane na technologie przyjazne dla środowiska, jak wodór czy odnawialne źródła energii.

Okazuje się jednak, że to wszystko wciąż za mało, by poprawić stan środowiska naturalnego. Niezależnie od tego, czy chodzi o maseczki do zakrywania ust i nosa, jednorazowe rękawiczki, czy opakowania na żywność – czasie pandemii plastik wraca w wiekim stylu. Według danych niemieckiej firmy Der Grüne Punkt, od marca w gospodarstwach domowych zużywaliśmy o 10 procent więcej plastiku. Mimo że ilość śmieci wytwarzana przez firmy spadła, to całkowita ilość odpadów z tworzyw sztucznych wyraźnie wzrosła. Martwić może fakt, że akurat jeśli chodzi o plastik, jako społeczeństwo byliśmy na dobrej drodze, by sprostać temu wyzwaniu – od 2015 roku ilość plastikowych śmieci stopniowo spadała, dopiero teraz wraca na stary poziom, odwrotnie niż emisje gazów cieplarnianych.

Czy odpady z plastiku w przyszłości napędzą samochody na wodór?

Produkcja plastiku a emisje

Już sam wzrost produkcji plastiku na świecie jest niepokojącym zjawiskiem. Zgodnie z raportem Centrum Międzynarodowego Prawa Ochrony Środowiska (CIEL), jeśli nic nie zmieni się w dotychczasowych politykach poszczególnych państw w kwestii produkcji plastiku, to do 2050 roku tworzywa sztuczne – od wydobycia ropy naftowej i gazu, z którego są produkowane, po ich wytwarzanie, rozprowadzenie i pozbycie się – przyczynią się do emisji 2,8 mln gigaton dwutlenku węgla i metanu do atmosfery rocznie, co odpowiada emisji generowanej przez 615 elektrowni opalanych węglem. Oznacza to, że do 2050 roku tworzywa sztuczne spowodują emisję 56 gigaton gazów cieplarnianych. Cały plastik na świecie wytwarza się z paliw kopalnych, a gazy cieplarniane są emitowane na każdym etapie cyklu życia plastiku: od wydobycia i transportu paliw kopalnych, rafinacji i produkcji tworzyw sztucznych, zarządzania odpadami z tworzyw sztucznych, po ich stały wpływ na oceany, szlaki wodne i krajobraz. Jeśli obecne tendencje się utrzymają, do 2050 roku plastik będzie odpowiedzialny za aż 20 procent światowego zużycia ropy.

Przyczyny

W czym upatrywać przyczyn takiego stanu rzeczy? Oczywiście praprzyczyną wszelkich problemów środowiska naturalnego nie tylko w Europie, ale na całym świecie jest ludzka bezmyślność i chciwość, ale w przypadku wylewu plastiku podczas pandemii koronawirusa zawiodły systemy państwowych regulacji. Przy wdrażaniu serii obostrzeń ograniczających działalność gospodarczą w kraju czy wprowadzających normy dystansu społecznego, rząd zapomniał o dodatkowych rekomendacjach w myśl gospodarki o obiegu zamkniętym. Trudno, by w tak niespodziewanej i niespotykanej sytuacji idealnie rozegrać każdy aspekt problemu, ale ewidentnie zapomniano o zaleceniach mających na celu ograniczenie marnotrastwa i oszczędzania zasobów.

Higiena dla ludzi jest przeciwieństwem higieny dla środowiska naturalnego, czego żywym przykładem są plastikowe – wprawdzie jednorazowe wykorzystanie rękawiczek, maseczek, kubków czy pojemników na jedzenie jest bezpieczne w czasach pandemii, ale jednocześnie niszczycielskie dla środowiska naturalnego. Dlatego też obszar ten wymaga jaśniejszych wytycznych i limitów, inaczej epidemia koronawirusa stanie się epidemią plastikowych śmieci. Zresztą zalew plastiku jest poniekąd efektem wywołanego przez koronawirusa kryzysu cen ropy; niestety może to zniweczyć lata wysiłków i nierzadko sukcesów w zakresie recyklingu tworzyw sztucznych.

Sawicki: Wstrząśnięci i zmieszani. Jak pomóc Coca – Coli? (FELIETON)