Kosicki: Brak regulacji magazynowania energii negatywnie wpływa na otoczenie rynkowe

9 lipca 2020, 07:30 Alert
magazyn energii
Źródło: WikiCommons

Dyskusja o magazynowaniu energii trwa w Polsce od lat. – Ruszyły już pierwsze eksperymentalne inwestycje w tym zakresie, ale brak zapowiadanej na początek tego roku ustawy negatywnie wpływa na całe otoczenie rynkowe – mówi Konrad Kosicki, kierownik zespołu energii w Wolf Theiss. Tymczasem coraz więcej państw w regionie Europy Środkowo-Wschodniej stawia na rozwój systemów magazynowych, które mają być jedną z najważniejszych technologii w przyszłych systemach energetycznych.

Magazyny energii

Magazynowanie energii jest jednym z niezbędnych warunków pomyślnego wykorzystania OZE, ponieważ produkcja energii odnawialnej jest często uzależniona od pogody lub pory dnia. Wraz z rozwojem rynku, potrzeby dotyczące magazynowania energii będą rosły, a brak regulacji prawnych w tym zakresie przynosi straty całej branży energetycznej. – Z wyjątkiem elektrowni szczytowo-pompowych, w Polsce nie ma w zasadzie żadnej regulacji pojemności magazynowej. Propozycja projektu ustawy, która miała stworzyć system wsparcia magazynowania, była oczekiwana już w marcu 2020 roku, ale szczegółowe rozwiązania nie są znane – czytamy w opracowaniu „The Wolf Theiss Guide to: Generating Electricity from Renewable Sources in Central, Eastern & Southeastern Europe for 2020”[1].

O ponad roku oczekuje się nie tylko uproszczenia procedur przyłączania magazynów energii elektrycznej do sieci, ale także rozwiązań, które będą promowały przyłączania tych źródeł zintegrowane z magazynami. – Obecnie w polskim prawie energetycznym, poza samą definicją magazynowania energii, nie mamy praktycznie żadnych regulacji, choć nowelizacja planowana była już pod koniec 2018 roku. Nie zostały określone zasady współpracy magazynów z siecią i odbiorcami – mówi Konrad Kosicki z Wolf Theiss.

Systemy magazynowe mogą znacząco wpłynąć na elastyczność sieci elektroenergetyczne, ale również być w pewnym sensie ekwiwalentem inwestycji w rozwój sieci przesyłowych, zwiększając możliwości systemu energetycznego. – Choć rozwiązania dotyczące premiowania OZE zintegrowanych z możliwościami magazynowymi znalazły się już w tzw. trójpaku energetycznym, to przepisy te nigdy nie weszły w życie. Tymczasem rynek nie stoi w miejscu i buduje know-how, którego w Polsce w decydującym momencie może zabraknąć – podkreśla Konrad Kosicki.

Adamska: Magazyny energii w Polsce wciąż czekają na regulacje (ROZMOWA)

Z opracowania Wolf Theiss cytowanego wcześniej wynika, że nasi sąsiedzi i pozostałe kraje regionu w większości wpisały magazynowanie energii do swoich strategii, a część już wdraża odpowiednie programy. – Instalacje magazynowania energii elektrycznej są uważane za jedną z najważniejszych technologii transformacji systemu energetycznego zgodnie z nowymi wymogami UE i austriacką strategią #mission2030 – czytamy w opracowaniu Wolf Theiss.

Bułgaria zaplanowała kilka projektów dotyczących magazynowania energii elektrycznej, które mają m.in. przyczynić się do poprawy jej statusu jako eksportera energii oraz zapewnić transgraniczną elastyczność systemu. Wartość tylko dwóch z tych projektów to 400 mln euro. Węgrzy z kolei koncentrują się na realizacji programu, który będzie stymulował magazynowanie energii i wzmacniał zdolności przesyłowe ich systemu. Chcą to osiągnąć min. poprzez nałożenie nowych obowiązków dotyczących magazynowania na producentów energii słonecznej i wiatrowej oraz zmiany w kompetencjach operatora systemu przesyłowego (OSP) oraz operatora systemu dystrybucyjnego (OSD) w zakresie bilansowania systemu. Bardzo zaawansowana w tej kwestii jest Rumunia, która ramy prawne rozwoju infrastruktury magazynowania i bilansowania energii elektrycznej wprowadziła już w 2014 roku, zapewniając szereg zwolnień podatkowych wobec inwestorów. Pionierski projekt bateryjnej stacji magazynowania o mocy 1MW Rumunia zrealizowała już w 2018 roku (w okręgu Konstanca, gdzie znajduje się jedna z największych na świecie i największa w Europie elektrownia wiatrowa).

Z projektu krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021–2030 (KPEiK) wynika, że obecnie ok. 77 procent energii elektrycznej w Polsce jest wytwarzane z węgla kamiennego i brunatnego, a w 2030 roku wskaźnik ten powinien spaść do 60 procent. Oznacza to, że bez wsparcia mocy magazynowych przy rosnącym udziale OZE, nasz system będzie coraz mniej efektywny i będzie wymagał znaczących inwestycji, które mogłyby zastąpić moce magazynowe.

Wolf Theiss/Patrycja Rapacka

[1] https://www.wolftheiss.com/knowledge/wolf-theiss-guides/detail/the-wolf-theiss-guide-to-generaing-electricity-from-renewable-sources-in-central-eastern-southe/

 

Rząd przedłuży termin udzielenia pomocy publicznej wytwórcom OZE o pięć lat