Marszałkowski: Bandyterka Gazpromu w magazynach Europy

19 sierpnia 2021, 07:35 Energetyka
Podziemne Magazyny Gazu (PMG) Gazpromu w Europie fot. Gazprom Germania.
Podziemne Magazyny Gazu (PMG) Gazpromu w Europie fot. Gazprom Germania.

Gazprom, poza ograniczaniem przesyłu gazu do Europy poprzez magistrale eksportowe konsekwentnie opróżnia europejskie magazyny gazu będące pod jego kontrolą. To doprowadza do historycznie wysokich cen surowca na rynku europejskim i widma kryzysu gazowego w nadchodzącym sezonie grzewczym – ostrzega Mariusz Marszałkowski, redaktor BiznesAlert.pl.

Rekord cen i limitowane dostawy gazu

Gazprom o raz kolejny nie zdecydował się na rezerwację dodatkowych mocy przesyłowych przez terytorium Ukrainy. Pomimo ogromnego zapotrzebowania na gaz w Europie, m.in. w celu wypełniania magazynów, rosyjska spółka zarezerwowała jedynie… cztery procent dodatkowych zdolności przesyłowych w ramach rezerwacji miesięcznej ciągłej, w której oferowano 15 mln m sześc. dobowej przepustowości. Oznacza to przesył jedynie o 650 tys. m sześc. powyżej kontraktowego wolumenu wynoszącego 124 mln m sześc. gazu na dobę (rocznie 40 mld m sześc.).

To działanie, plus dodatkowo brak dostaw spotowych LNG, które kierowane są przez producentów do Azji, powoduje rekordowe ceny gazu na rynkach europejskich, pomimo tego, że sezon grzewczy jeszcze się nie rozpoczął. Na holenderskim hubie gazowym TTF cena spotowa gazu 17 sierpnia przekroczyła kolejny raz historyczny rekord i wyniosła 585 dolarów za tys. m sześc. Dla porównania, w lutym 2020 roku, jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa w Europie, tysiąc m sześc. gazu na giełdzie TTF kosztowało 101,7 dolarów.

Gazprom, widząc, że może sobie pozwolić na takie działanie, celowo ogranicza podaż gazu do Europy. Sterując podażą podwyższa ceny gazu w okresie, w którym powinny one być na niższym poziomie, o czym pisał Wojciech Jakóbik.

Gazprom czyści magazyny przed zimą

Z drugiej strony, działania Gazpromu nie pozwalają na wypełnienie europejskich magazynów gazu na dostatecznym poziomie. Rosyjski gigant oczekuje, że w nadchodzącym sezonie zimowym będzie miał możliwość skorzystania z co najmniej jednej nitki gazociągu Nord Stream 2, która w okresie największego zapotrzebowania będzie „wybawieniem” dla europejskich konsumentów gazu. Bez wątpienia Gazprom działa wbrew logice wolnego rynku, jednak ze względu na jego silną pozycję, a w najbliższych latach jeszcze bardziej ugruntowaną za pomocą magistral Nord Stream 2 czy Turkish Stream, może sobie na to pozwolić.

Dotychczas strachem dla Europy było wstrzymanie dostaw gazu z powodów politycznych, teraz jednak może się okazać, że Gazprom celowo będzie ograniczał podaż z powodów biznesowych.

Petersburski gigant ma jednak jeszcze jeden atut w rękawie, który ofiarowali mu sami Europejczycy, w głównej mierze Niemcy.

Podziemne Magazyny Gazu (PMG) Gazpromu w Europie fot. Gazprom Germania.

Podziemne Magazyny Gazu (PMG) Gazpromu w Europie fot. Gazprom Germania.

Tym atutem są podziemne magazyny gazu. Gazprom, poprzez swoją niemiecką spółkę-córkę – Gazprom Germania, kontroluje osiem magazynów gazu zlokalizowanych na terenie pięciu europejskich państw. Cztery magazyny znajdują się w Niemczech, po jednym zlokalizowano w Austrii, Holandii, Serbii i Czechach. Łączne własne wolumeny magazynowe określane są na poziomie 12,3 mld m sześc. oraz dodatkowe 2,5 mld m sześc. w przypadku zapotrzebowania w trzech magazynach partnerów Gazpromu w ramach wynajmu powierzchni.

Gros mocy magazynowych znajduje się w Niemczech. W magazynach Rehden (największy PMG w Niemczech), Etzel, Jemgum, oraz Katarina Gazprom może składować 6,6 mld m sześc. gazu. Dla zestawienia, we wszystkich magazynach gazu na terenie RFN można zmagazynować 23 mld m sześc. błękitnego paliwa. Oznacza to, że sam Gazprom posiada 1/3 całkowitych zdolności magazynowych w Niemczech.

Poza Niemcami Gazprom posiada udziały większościowe w magazynach Bergermeer (4,3 mld m sześc.) w Holandii oraz w austriackim Haidach (3,1 mld m. sześc.).

Te zdolności dają Rosjanom możliwości wpływu na ceny gazu w Europie. Teoretycznie, zgodnie z zasadami panującymi w branży gazowej, obecnie Gazprom powinien wtłaczać gaz do swoich magazynów w Europie po to, aby w okresie zimowym, kiedy z reguły panuje najwyższa cena, móc szybko spieniężać zgromadzone zasoby gazu. Dzięki wykorzystaniu magazynów gazu i sprzedaży surowca w momencie odnotowania wyższych cen, Gazprom zanotował pozytywny wynik finansowy w ubiegłym roku. Teraz jednak sytuacja wygląda inaczej. Gazprom zamiast wpompowywać gaz do magazynów … wypompowuje go i w ten sposób realizuje swoje zobowiązania wobec klientów. Magazyny gazu należące do Gazpromu, zgodnie z danymi Gas Infrastructure Europe, wypełnione są jedynie w 18 procentach. To najniższy wynik od ośmiu lat. Łącznie znajduje się w nich 1,8 mld m sześc. gazu. Ogółem, zgodnie z danymi z 17 sierpnia, magazyny gazu w Europie wypełnione są na poziomie 61,9 procent, co oznacza fizyczne zgromadzenie 67,23 mld m sześc. gazu. To również jeden z najniższych wyników od dziewięciu lat. Jednak należy pamiętać, że wydatny wpływ na to ma niski poziom zapełnienia wszystkich instalacji należących do Gazpromu.

Gazprom widząc panikę na rynkach jeszcze bardziej stara się ją pogłębić publikując komunikaty o najniższym poziomie uzupełnienia europejskich magazynów od wielu lat. Według rosyjskich danych, uzupełniono jedynie 31, 9 mld m sześc. gazu, podczas gdy rok temu wykorzystano 66 mld m sześc. gazu.  To oczywiście nie jest w pełni zgodne z rzeczywistością. W latach ubiegłych, ze względu na ciepłe zimy magazyny gazu często nie były opróżnione nawet w 50 procentach, co ostatecznie przekładało się na wysoki poziom zapasów na początku sezonu grzewczego. Narracja ta jednak wpływa na nastroje i jeszcze bardziej winduje już i tak wysokie ceny.

Polacy mają alternatywę

Intencją Gazpromu jest zbudowanie w Europie poczucia zagrożenia braku dostaw gazu w sezonie zimowym i zmianę nastawienia wobec projektu Nord Stream 2. Gazprom chce pokazać, że bez tego projektu Europa jest skazana na wysokie ceny gazu w przyszłości. Rosjanie jednocześnie uderzają w wiarygodność dostaw LNG, które obecnie trafiają głównie do Azji, gdzie ceny są jeszcze wyższe niż w Europie.

W tym przypadku również nie jest jednak w stu procentach tak, jak chce pokazać to Gazprom. Ci klienci, którzy mają podpisane umowy długoterminowe, jak np. polski PGNiG, regularnie otrzymują zakontraktowane dostawy LNG zarówno z Kataru, jak i USA. Problem pojawia się w przypadku tych, którzy dotychczas swoją filozofię działania opierali jedynie na transakcjach spotowych. Te rzeczywiście w głównej mierze są kierowane do Azji.

Bez względu jednak na ceny i sytuację na rynku LNG, Gazprom posiadając połączenia gazociągowe (m.in. przez Polskę, Ukrainę czy też Nord Stream) uprawia gazową bandyterkę po to, aby przekonać siłą do Nord Stream 2, a jednocześnie, aby zwiększyć swoje zyski. Czy to zakazane? Zapewne nie, taki jest wolny rynek. Jednak czy zachowanie rosyjskiej spółki potwierdza, że jest wiarygodnym partnerem, na którego się kreuje? Zapewne również nie. Tymczasem na horyzoncie rysuje nam się widmo dalszych podwyżek, a być może, niedoborów surowca w sezonie grzewczym dla tych którzy nie mają zapasów. Polskie magazyny są obecnie zapełnione w 87 procentach, a ich pojemność wynosi około 3,5 mld m sześc.

Minister energetyki Ukrainy: Europa musi powstrzymać Gazprom przed stworzeniem sztucznego niedoboru gazu (ROZMOWA)