font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna Węgiel 24 września, 2014 godz. 14:42   

Mielczarski: Elektrownia Opole zyskała wsparcie rządu. Czemu nie mają go górnicy?

Władysław Mielczarski 1

Grupa górników ze Śląska zablokowała pociągi z importowanym z Rosji węglem na przejściu granicznym Braniewo-Mamonowo w woj. warmińsko-mazurskim. Protestujący podkreślają, że to akcja obywatelskiego sprzeciwu wobec nadmiernego importu węgla z Rosji, a rosnący import rosyjskiego surowca jest jedną z głównych przyczyn dramatycznej sytuacji w polskim górnictwie.

– Każde łamanie prawa jest działaniem złym, nawet kiedy stoją za nim szczytne cele. Ten protest górników, jakim jest blokowanie transportu węgla z Rosji, to przede wszystkim wyraz bezsilności i poczucia oszukania, wynikającego z ciągnących się od miesięcy negocjacji- obiecanek, których prawdziwym celem było trzymanie górniczych protestów jak najdalej od Warszawy, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i negocjacjami pozycji w Radzie Europy – ocenia akcję górników  ekspert, prof. Mielczarski.

– Obecnie rząd jest w trudniej sytuacji – kontynuuje nasz rozmówca –  Górnictwo wymaga bolesnych reform, których już nie można odkładać. Nie ma Donalda Tuska, który niezrealizowane obietnice zamieniał na nierealizowalne. Nie ma ministra Sienkiewicza, który mógłby postraszyć mówiąc „Idziemy po Was”. Została tylko możliwość uczciwego i merytorycznego dialogu.

Górnicy widzą i wiedzą, że dziesiątki miliardów złotych pomocy państwa są kierowane decyzjami politycznymi od innych regionów, jak na przykład budowa za 12 miliardów nowej Elektrowni Opole. Z punktu widzenia technicznego górnictwo i inwestycja w Opolu są w podobnej sytuacji. Można górnictwo zlikwidować i oprzeć się wyłącznie na imporcie węgla, a elektrownia w Opolu nie jest potrzebna z punktu widzenia technicznej pracy systemu elektroenergetycznego. A nawet pogarsza warunki pracy tego systemu, a jednak została wymuszona dosyć brutalnymi politycznymi decyzjami.  Górnicy nie rozumieją, dlaczego można było wspomóc miliardami jeden z regionów za kilka miejsc pracy – co prawda w Brukseli, ale nie można wspomóc Śląska ratując tysiące istniejących miejsc pracy (pogrubienie komentatora) – podsumowuje Władysław Mielczarski.