Mielczarski: Francuzi nie przekonają nas do nowych celów redukcji emisji CO2

24 września 2013, 11:05 Energetyka
Władysław Mielczarski

KOMENTARZ

Prof. Władysław Mielczarski,

Politechnika Łódzka

Francja wezwała w piątek swych partnerów w Unii Europejskiej, by zgodzili się na większą od obecnie obowiązującej redukcję emisji gazów cieplarnianych, by „dać przykład ” innym państwom w walce ze zmianami klimatycznymi. Prezydent Francois Hollande oświadczył, że UE powinna do roku 2030 zmniejszyć emisję CO2 o 40 proc. w porównaniu z poziomem z lat 90., co oznaczałoby cel znacznie ambitniejszy w porównaniu z obowiązującymi w tej chwili 20 proc.

Wprowadzanie większych ograniczeń na emisje CO2 leży w interesie Francji, chociaż niekoniecznie innych krajów Unii Europejskiej. Francja ma bardzo dużo elektrowni jądrowych i zmniejszenie emisji CO2 nie będzie pociągało za sobą kosztów dla tego kraju. Dodatkowo zwiększenie zobowiązań do większej redukcji CO2 może zmusić inne kraje europejskie do zakupu francuskich reaktorów jądrowych. Propozycja ta jest uzasadniania jako „dawanie przykładu innym krajom”. Jest to raczej chwyt propagandowy, ponieważ przy inwestycjach firmy kierują się rachunkiem  ekonomicznym, a nie chęcią „dawania przykładu”. Zwiększenie ograniczenia emisji CO2 jest bardzo kosztowne dla polskiej
gospodarki. Jednak Polska ma małą siłę przebicia w Brukseli.  Sojusznikiem Polski są z pewnością Niemcy, którzy po decyzji o likwidacji elektrowni jądrowych i zamykaniu elektrowni gazowych, ze względu na wysokie koszty, intensywnie rozbudowują elektrownie węglowe. Dalsze ograniczenia emisji CO2 w Europie obniżyłoby konkurencyjność niemieckiej gospodarki, dlatego nie sądzę aby francuska propozycja miała większe szanse na realizację.