Jakóbik: Polityk i technokrata a energia i klimat

15 listopada 2019, 18:00 Energetyka
Mateusz Morawiecki rząd Nowy rząd Mateusza Morawieckiego. Fot. Prezydent.pl/Jakub Szymczuk

Ministrowie aktywów państwowych i klimatu będą musieli wspólnie zmierzyć się z wyzwaniami energetyki przy akompaniamencie innych resortów, pretendujących do wpływu na tę branżę. Jak może układać się współpraca polityka Jacka Sasina i technokraty Michała Kurtyki? – zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Reforma czy podział łupów?

Wiemy już, że Premier RP obdarzył istotnym zaufaniem nowego ministra: aktywów państwowych, Jacka Sasina, mianując go jednocześnie wicepremierem. Ustępujący minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział w ekskluzywnym wywiadzie BiznesAlert.pl, że to Sasin ma przejąć dział energii podczas nowelizacji ustawy o działach administracji i to on ma się zająć regulacjami, jak ustawa o cenach energii (obiecał, że nie będzie odmrożenia) oraz nadzorem nad spółkami energetycznymi.

Nawiasem mówiąc, jeżeli „reforma” usuwająca ministerstwo energii miała polegać tylko na zmianie personalnej i przekazania kompetencji w energetyce do nowego resortu mającego kontrolę nad spółkami skarbu państwa, to warto zapytać się o rzeczywisty jej sens. Ktoś może posądzić rządzących o uleganie apetytom poszczególnych frakcji partii władzy i dzielenie łupów między nie.

Jakóbik: Ministerstwo energii i klimatu

Dyskusja ministrów

Minister Sasin będzie prawdopodobnie miał wiele okazji do współpracy z nowym ministrem klimatu, Michałem Kurtyką, który nie będzie następcą ministra energii wbrew nadziejom komentatorów przyjmujących pozytywnie jego kandydaturę na to stanowisko w oczekiwaniu, że to on zajmie się regulacjami dla energetyki. Być może logika partii rządzącej była inna. Sasin to polityk z dużym zapleczem struktur partyjnych, godny następca Krzysztofa Tchórzewskiego także cieszącego się ich poparciem, a do tego dobrym wynikiem w wyborach parlamentarnych. Michał Kurtyka to technokrata z dużym doświadczeniem po przewodnictwie Polski na szczycie klimatycznym COP24, którego był przewodniczącym, ale bez wsparcia struktur partyjnych. To profesjonalista, który będzie w stanie zaprojektować politykę klimatyczną kraju, ale może nie mieć takiego posłuchu w partii, jak minister Sasin.

Do rozstrzygnięcia pozostaje na ile możliwa jest efektywna współpraca między politykiem a technokratą i czy będą oni w stanie pogodzić rację spółek energetycznych pragnących powolnych zmian oraz polityki klimatycznej sugerującej coraz ambitniejsze cele, a więc coraz szybsze zmiany na rzecz transformacji energetycznej. Dyskusja dwóch ministrów współodpowiedzialnych za energetykę znajdzie się również pod wpływem innych członków rządu, którzy chcieliby lub będą zobowiązani do zaangażowania w politykę energetyczno-klimatyczną: minister rozwoju Jadwigi Emilewicz, ministra środowiska Michała Wosia i ministra do spraw europejskich Konrada Szymańskiego.

Tchórzewski: Ogrom pracy pokazuje, jak potrzebne jest ministerstwo energii (ROZMOWA)

Problem dla Premiera RP

W poprzednim rządzie Premier RP musiał pacyfikować spory między resortami energii z jednej strony oraz przedsiębiorczości i technologii z drugiej. Ile stron będzie musiał godzić teraz? Okazją do pierwszego sporu będzie dyskusja o uwolnieniu cen energii. Należy to zrobić, ale racje polityczne przed wyborami prezydenckimi mogą sugerować politykom coś innego. Kolejna okazja to przyjęcie strategii energetycznej opóźniane właśnie przez spory międzyresortowe. Być może to na premiera Mateusza Morawieckiego spadnie ostatecznie rozstrzygnięcie tych dyskusji, co wcale nie musi skończyć się dobrze dla stabilnej współpracy poszczególnych frakcji reprezentowanych przez wspomniane resorty. Frakcja, której Premier nie przyzna racji, może wejść z nim w kolejny konflikt, a krucha równowaga, której celem wydaje się takie, a nie inne rozdanie stanowisk w rządzie, będzie zagrożona.

Warto zastrzec, że walka o kompetencje w poszczególnych działach administracji będzie trwała aż do nowelizacji ustawy o tych działach. Natomiast same działy – znów według ministra Tchórzewskiego – można dzielić tylko specustawą. Czy podział łupów wymusi tak radykalne rozwiązania?

Jakóbik: Zielony konserwatyzm czy podział łupów w nowym rządzie?