Chmiel: Czy rywalizacja mocarstw pomoże klimatowi naszej planety?

23 września 2020, 07:30 Energetyka
Komin, przemysł, emisje

Trwa dyskusja o globalnej polityce klimatycznej, w której pojawiają się kolejne deklaracje z Europy, Stanów Zjednoczonych i…Chin, które chcą być neutralne klimatycznie do 2050 roku. Czy rywalizacja w tym zakresie pomoże ochronić klimat naszej planety? Zastanawia się nad tym Piotr Chmiel, współpracownik BiznesAlert.pl.

Przewodniczący Xi Jinping ogłosił, że Chiny osiągnie szczytową emisję CO2 przed 2030 rokiem i neutralność klimatyczną w 2060 roku. Deklaracja padła na Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tymczasem UE chce być światowym liderem ograniczania emisji gazów cieplarnianych i zakłada, że osiągnie neutralność klimatyczną do 2050 roku. Okazuje się, że UE ma poważnego rywala – USA. Kandydat demokratów na prezydenta USA Joe Biden zapowiada, że chce osiągnąć zerową emisyjność sektora energetycznego już do 2035 roku. Meredith Fowlie z Instytutu Energii UC Berkeley (profesor nadzwyczajny na Wydziale Rolnictwa i Ekonomiki Zasobów na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley) analizuje składane obietnice, aby zobaczyć, czy są realistyczne oraz jakie będą ewentualne pułapki.

Po pierwsze, zwraca uwagę, że 90-procentowa redukcja (potężne wyzwanie) powinna być realistycznym i uczciwym celem. Badania pokazują, że 90 procent redukcji do 2035 roku może byćopłacalne przy cenie emisji dwutlenku węgla wynoszącej 50 USD / tonę. Jednak koszt takiego przedsięwzięcia to wartość blisko 2 bilionów dolarów. Jednak Fowlie zauważa, żepriorytetem powinny być dobrze płatne i wspierane zawody związane z projektami infrastrukturalnymi na większą skalę, a nie mniejszą (instalacje słoneczne na dachach czymodernizacje domów), które oferują niższe płace i świadczenia.

Powyższe wykresy pokazują jak koszty energii wiatrowej i słonecznej spadły o 60-80 procent od 2010 roku. Ceny magazynowania baterii również spadły o ponad 80 procent. Specjaliści szacują, że wytwarzanie 90 procent energii elektrycznej bez emisji dwutlenku węgla do 2035 roku jest nie tylko wykonalne, ale i opłacalne przy cenie emisji dwutlenku węgla wynoszącej 50 USD/t. Poniżej na wykresie przedstawiono mix energetyczny oraz zanik energii z węgla do 2035 roku.

Aby całkowicie zdekarbonizować energetykę trzeba albo zainwestować w CCS albo odejść od wszystkich paliw kopalnych i polegać na relatywnie drogich technologiach (np. wzrost wielkości przechowywania energii, wodorowe ogniwa paliwowe itd.). Okazało się, że doprowadzenie do zera emisji gazów cieplarnianych w sektorze energetycznym podwaja koszt krańcowy energii, a wyższe koszty oznaczają wyższe ceny energii elektrycznej, co może utrudnić redukcję emisji gazów cieplarnianych w sektorach, które można zelektryfikować.

Praca, praca, praca

Drugą rzeczą, która jest tak uderzająca w planie Bidena, jest silny nacisk na tworzenie miejsc pracy. – Transformacja sektora elektroenergetycznego w USA – i elektryfikacja coraz większej części gospodarki – stanowi największą siłę napędową tworzenia miejsc pracy i możliwości gospodarczych XXI wieku – czytamy w nim.

UE dawno przegrała z USA wyścig na Marsaa. Ciekawe czy przegra również wyścig o redukcję gazów cieplarnianych? Jeśli USA wygrają, to dobrze dla planety. Będzie to również dodatkowy impuls dla Europy, która pewnie nie będzie chciała być gorsza i będzie przyspieszać. Pozostaje do odpowiedzi jeszcze pytanie o to, jak Polska wpiszę się w tę transformację?

Perzyński: Trump vs. Biden. Czyje spojrzenie na klimat wygra w USA?