Niemcy dalej próbują, ale USA nie wycofują się z planu poszerzenia sankcji wobec Nord Stream 2

23 listopada 2020, 06:30 Alert
Kapitol, Waszyngton
Kapitol. Fot. Wikimedia Commons

Po informacjach o tym, że Niemcy lobbują w Waszyngtonie za porzuceniem planu poszerzenia sankcji USA wobec Nord Stream 2, pojawiają się kolejne apele z Niemiec i zapewnienia z stolicy Stanów, że jest jeszcze czas na wycofanie firm niemieckich z tego projektu.

Rzecznik niemieckiego Unipera stwierdził, że rząd Niemiec nadal popiera politycznie sporny projekt Nord Stream 2. Handelsblatt doniósł, że przewodniczący Wschodniej Komisji Gospodarczej Niemiec zwrócił się do spiker Izby Reprezentantów USA o porzucenie sankcji wobec tego przedsięwzięcia. To kolejny przykład zaangażowania Niemiec w lobbing w obronie Nord Stream 2.

List przewodniczącego tej organizacji zrzeszającej największe firmy niemieckie działające na Wschodzie z 17 listopada był wyrazem obaw tych podmiotów przed poszerzeniem sankcji wobec Nord Stream 2, które mogłyby po nim dotknąć podmiotów z Niemiec. – Amerykańscy Demokraci chcą wprowadzić nowe sankcje eksterytorialne przeciwko Nord Stream 2 kosztem firm europejskich – cytuje list Handelsblatt.

Wspomniana komisja istnieje od 1952 roku i promuje zaangażowanie biznesu rosyjskiego, najpierw w Związku Sowieckim, potem w Rosji oraz republikach powstałych po jego rozpadzie. Jej przedstawiciele wielokrotnie opowiadali się za współpracą z Rosjanami pomimo rosnących sporów między nimi a światem zachodnim.

– Ten gazociąg nie rozpocznie pracy. USA nie chcą wprowadzać sankcji przeciwko firmom europejskim. Wydajemy apele, aby ostrzec te firmy i dać im czas na wycofanie się z projektu – powiedział wysoki oficjel amerykański agencji DPA w Waszyngtonie. To aluzja do wielokrotnych zapowiedzi administracji USA, że firmy zaangażowanie w Nord Stream 2 powinny się wycofać z tego projektu albo czekają je sankcje. Wśród nich jest wspomniany Uniper, a także inne firmy europejskie dofinansowujące sporny projekt.

Wiceprzewodniczący klubu poselskiego SPD w Bundestagu Achim Post  powiedział, że „prężenie muskułów i grożenie sankcjami przez przedstawicieli administracji waszyngtońskiej są wysoce nieodpowiednie zarówno co do treści, jak i formy”. Podkreślił on, że „decyzje o zaopatrzeniu Niemiec i Europy w energię nie zapadają w Waszyngtonie ani w Moskwie, tylko w Berlinie i Brukseli”. – W tej chwili ważne jest, żeby jak najwcześniej doprowadzić do wymiany opinii z nową administracją waszyngtońską, aby nie dopuścić do eskalacji sporu wokół projektu Nord Stream 2 – dodał.

Handelsblatt podkreśla, że poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2 ma poparcie ponadpartyjne w USA. Analiza tej niemieckiej gazety na temat możliwych relacji amerykańsko-niemieckich w dobie prezydentury Joe Bidena zawiera tezę, że opór wobec gazociągu z Rosji do Niemiec będzie budził dalsze spory tych krajów. – Rząd federalny nie zamierza porzucić projektu. Oczekuje raczej, że nowa administracja USA złagodzi sankcje wprowadzone rok temu, które uniemożliwiają ukończenie budowy – czytamy w gazecie. – Biden stoi przed dylematem: uważa, że Nord Stream 2 to błąd, ale z drugiej strony chce porozumienia z Niemcami.

RIA Novosti/DPA/Handelsblatt/Wojciech Jakóbik/Michał Perzyński

Pagung: Koniec Nord Stream 2 może być bliski. Sankcje USA to szansa dla Niemiec