Niemieccy politycy: Schroeder to rosyjski najemnik

21 sierpnia 2017, 06:30 Alert
schroeder
Gerhard Schroeder i Władimir Putin. Fot. Kancelaria Prezydenta Federacji Rosyjskiej

Już w przyszłym miesiącu odbędą się w Niemczech wybory parlamentarne. Nieoczekiwanie jednym z głównych tematów kampanii wyborczej stała się kolejna posada oferowana byłemu kanclerzowi Gerhardowi Schroederowi przez Rosjan. Zdaniem sekretarza generalnego niemieckiej partii CSU Andreasa Scheuera Schröder stał się „rosyjskim najemnikiem”.

Mimo że od czasu pojawienia się nominacji Kremla dla Gerharda Schroedera do rady dyrektorów rosyjskiego giganta naftowego – firmy Rosnieft – minęło już 2 tygodnie, to dopiero teraz członkowie rządzącej partii koalicyjnej CDU-CSU zabrali głos w tej sprawie. Sekretarz generalny niemieckiej partii CSU Andreas Scheuer ostro skrytykował nominację dla byłego niemieckiego kanclerza Gerharda Schrödera do zarządu Rosnieftu – największego koncernu naftowego.

– Były kanclerz staje się rosyjskim najemnikiem – powiedział w wywiadzie dla Bild am Sonntag opublikowanym w niedzielę. – Działania Schroedera w Rosji mają nieprzyjemny charakter, a prywatne interesy gospodarcze coraz częściej mieszają się z polityką – dodał.

Schroeder w Rosniefcie. Kolejna posada w Rosji dla byłego kanclerza

Powszechna krytyka byłego kanclerza

Gerhard Schroeder stał się także obiektem krytyki ze strony innych partii politycznych. Partia Zielonych, krytykując ustami Tobiasa Lindnera nową posadę dla byłego polityka SPD, proponuje zrównoważyć jego emeryturę jako byłego kanclerza, biorąc pod uwagę jego zarobki w Rosji. Postuluje, aby prywatne dochody, otrzymywane przez urzędników państwowych po ich odejściu z publicznych stanowisk, były zaliczane na poczet emerytury urzędniczej.

„FAZ” o Schroederze: Jeśli przyjmie pracę w Rosniefcie, będzie sługusem autorytarnego systemu

Od postawy byłego kanclerza odcina się także jego poprzednia partia SPD. Była kandydatka na prezydenta RFN z Socjaldemokracji Gesine Schwan podkreśla, że Schroeder złamał zasady etyki, przyjmując posadę od Rosjan. Kandydat SPD na kanclerza Martin Schulz w wywiadach udzielonych po ujawnieniu tej informacji podkreśla, że on sam nie podjąłby się takiej współpracy i jej nie pochwala. Zaznacza jednocześnie, że Schroeder podjął taką decyzję na „własny rachunek” i nie potrzebuje do tego mandatu ze strony jego byłej partii.

Gerhard Schroeder sam ustosunkował się do medialnej krytyki pod swoim adresem. – Mam wrażenie, że moje działania mają tu mniejsze znaczenie, a sprawa jest podniesiona na potrzeby kampanii wyborczej w Niemczech, co pomaga pani Angeli Merkel – stwierdził w wywiadzie dla niemieckiej agencji prasowej (RND).

Dla kampanii wyborczej SPD Schröder stał się więc balastem, a nie pomocą. Trudno spodziewać się, że były kanclerz będzie udzielał się na wiecach tej partii, co jeszcze do niedawana traktowano jako wsparcie polityczne, mimo że już wtedy zarządzał spółkami Nord Stream i Nord Stream 2. Ta druga spółka, której celem jest budowa drugiego gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego z Rosji do Niemiec, jest w 100 proc. własnością rosyjskiego Gazpromu.

Według wyliczeń niemieckiego Stowarzyszenia Podatników (BdSt) jako były szef rządu Schroeder otrzymuje ok. 8,3 tys. euro miesięcznie, czyli ok. 100 tys. euro rocznie. Z informacji podanych przez samego Schroedera wynika, że jako członek zarządu Rosnieftu zarabiałby kolejne 300 tys. euro rocznie.

Pismo finansowe „Manager Magazin” podaje, że dotychczas, jako przewodniczący komisji akcjonariuszy Nord Stream (spółki córki rosyjskiego Gazpromu), Schroeder zarabiał ok. 250 tys. euro rocznie.

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Rosnieftu zaplanowane na 29 września ma omówić wypłatę dywidendy za I półrocze 2017 roku oraz wybór do rady dyrektorów.

Rosnieft jest jednym z rosyjskich przedsiębiorstw, na które Unia Europejska i USA nałożyły w 2014 roku sankcje w związku z naruszaniem przez Moskwę suwerenności Ukrainy.

Spiegel/Polska Agencja Prasowa/Bartłomiej Sawicki