Niemiecki świstak siedzi i zawija wodór w australijskie sreberka, a skończy się na Nord Stream 3

4 grudnia 2021, 07:00 Alert
Świstak. Fot. Freepik
Świstak. Fot. Freepik

Niemcy deklarują inwestycje w łańcuch dostaw wodoru po to, aby sprowadzać go nawet z Australii. Bardziej prawdopodobne są jednak dostawy z Rosji zapisane w umowie koalicyjnej, a jeśli z Rosji to może z pomocą Nord Stream 2 a nawet Nord Stream 3.

Ministerstwa odpowiedzialne za energetykę w Australii i Niemczech ogłosiły 23 listopada wolę wspólnych inwestycji w rozwój łańcuchów dostaw wodoru. Australijska Agencja Energetyki Odnawialnej i niemieckie ministerstwo edukacji oraz badań mają uruchomić finansowanie programu Hydrogen Innovation and Technology Incubation (HyGATE) mającego doprowadzić do budowy pierwszego, pilotażowego łańcucha dostaw wodoru.

Wiadomo, że Niemcy nie będą w stanie zapewnić sobie samodzielnie ilości tego paliwa niezbędnej do budowy gospodarki wodorowej, podobnie jak cała Unia Europejska. Z tego względu konieczny jest import, a Australia jest jednym z potencjalnych dostawców. Niestety problem polega na tym, że znajduje się na antypodach i brakuje jeszcze dokładnych wyliczeń kosztu takich dostaw.

Dużo bliżej znajduje się Rosja wspomniana w umowie koalicji świateł drogowych z przewodnią rolą prorosyjskich socjalistów z SPD oraz udziałem Zielonych oraz FDP. Dostawy z tego kierunku mogłyby być tańsze niż z Australii, choć niepozbawione zagrożeń politycznych. Mimo to Rosjanie już szykują się do inwestycji w wodór z atomu, gazu i Odnawialnych Źródeł Energii. Mówią w tym kontekście o dostawach przez Nord Stream 2, a nawet Nord Stream 3 aż do Wielkiej Brytanii, który byłby wodorociągiem całkowicie poświęconym transportowi wodoru. Gazprom ma przedstawić plany dostaw wodoru do Europy z użyciem gazociągów do czerwca 2022 roku. Planuje także budowę doliny wodorowej…u wylotu Nord Stream 2. 

Zagrożenie polityczne związane z tymi planami to zależność kryzysu energetycznego wynikająca z zależności energetyki zachodnioeuropejskiej od gazu, która może zostać przekuta na zależność od wodoru, który podobnie jak to pierwsze paliwo mógłby pochodzić głównie z importu z Rosji. Jednak nawet to może nie wystarczyć. Według Instytutu Fraunhofera plan importu 76-96 TWh wodoru do Niemiec w 2030 roku jest nierealny, więc alternatywą jest wytwarzanie go na miejscu z użyciem coraz większej ilości Odnawialnych Źródeł Energii. Jednakże tutaj pojawia się kolejny problem, bo na razie OZE są stabilizowane w Niemczech z użyciem węgla, potem zastąpi go gaz i nie wiadomo kiedy zrobią to magazyny energii. Może jednak warto wrócić do atomu? Tego nie chce koalicja rządowa ani społeczeństwo niemieckie.

Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Atom w taksonomii, czyli jak nie wpaść w pułapkę gazową Putina (ANALIZA)