Obajtek: To Orlen zdecyduje, komu sprzeda akcje Lotosu

6 sierpnia 2020, 08:15 Energetyka
Daniel Obajtek. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl
Daniel Obajtek. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

PKN Orlen odpowiada na tezę, jakoby fuzja z Lotosem miała zakończyć się wejściem Rosjan na polski rynek ropy. – To Orlen zdecyduje, jakiego będzie miał w tej transakcji partnera – powiedział prezes Daniel Obajtek.

– Zasady polskiego członkostwa w Unii Europejskiej sprawiają, że Polska nie będzie miała wielkiego wpływu na to, kto kupi Lotos na części i kto wejdzie do Polski. Ostateczny głos w tej sprawie będzie należał do Brukseli – pisał Grzegorz Pytel z Instytutu Sobieskiego na łamach Rzeczpospolitej. – Jak wspomniałem, z ekonomicznego punktu widzenia wejście na rynek polski najbardziej opłacalne będzie dla firm wydobywających ropę w Rosji. Wystarczy sprawdzić aktywa Rosnieftu w Niemczech, by zobaczyć, że Polska jest mu bardzo po drodze. Zresztą dosłownie: po drodze rurociągu Przyjaźń, w dodatku z dostępem do portu w Gdańsku oraz infrastruktury magazynowej i logistycznej.

– Zatem bardzo prawdopodobny jest zakup pakietu Lotosu przez Rosnieft – bezpośrednio lub pośrednio przy udziale partnerów, np. tych, z którymi kooperuje w Niemczech. Można dodać, że jako jeden z głównych dostawców ropy do naszego kraju Rosnieft ma bardzo dobre kontakty w polskim środowisku naftowym. Będzie czuł się jak w domu. O ile już się nie czuje – ocenił analityk. Jego zdaniem firmy rosyjskie mogą być zainteresowane przejęciem udziałów Rafinerii Gdańskiej wystawionych na sprzedaż w związku z wymogami Komisji Europejskiej za zgodę na fuzję Orlen-Lotos.

Ta opinia spotkała się z odpowiedzią prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. – To Orlen zdecyduje, jakiego będzie miał w tej transakcji partnera, a nie KE. Dodatkowo będzie to dla nas partner strategiczny, od którego oczekujemy bardziej wniesienia w zamian jakichś aktywów niż rozliczenia finansowego – powiedział w wywiadzie, którego całość została opublikowana przez Rzeczpospolitą.

– W odniesieniu do całej polskiej gospodarki, a tak trzeba postrzegać tego typu procesy, wagę aktywów, które są w pakiecie warunków zaradczych oceniam jako optymalne i uzasadnione biznesowo. Uważamy, że są one bardzo dobrze wynegocjowane i umożliwiają przeprowadzenie transakcji z korzyścią dla wszystkich zaangażowanych stron. Co istotne, mamy dużą swobodę do wynegocjowania parametrów umowy z partnerami. To jest zatem czysto biznesowa dyskusja. Dopiero suma warunków zaradczych i tego, co wynegocjujemy z naszymi partnerami, da pewną całość – powiedział prezes PKN Orlen w innej rozmowie, tym razem z Polską Agencją Prasową.

– Wcale nie jest powiedziane, że w zamian za stacje Lotosu mamy uzyskać inne stacje paliw za granicą. Może sięgniemy np. gdzieś po petrochemię, a może sprzedamy udziały w rafinerii, by za kilka miesięcy zainwestować w detal gdzieś indziej. Nasze decyzje są teraz oceniane fragmentarycznie, bo nie możemy na tym etapie pokazać całej naszej wizji rozwoju. Jesteśmy spółką publiczną i musimy dbać o interes naszych akcjonariuszy. Wykładając wszystkie karty na stół osłabilibyśmy naszą pozycję negocjacyjną. Ktoś więc to ocenia w sposób subiektywny, nie mając, a czasem nawet nie próbując dotrzeć do pełnych danych. Oczywiście chciałbym przeprowadzić fuzję bez warunków zaradczych, ale Polska jest członkiem Unii Europejskiej i działamy zgodnie z obowiązującym nas prawem. To jest bardzo duży poziom koncentracji, nie tylko na polskim rynku, ale w regionie. Przed negocjacjami z KE zrobiliśmy pełną analizę biznesową, w jakich ramach możemy się poruszać – stwierdził Obajtek.

Opracowali Wojciech Jakóbik i Michał Perzyński