Perzyński: Ci, którzy oczekują konkretów od młodzieży, są w błędzie (FELIETON)

10 września 2020, 07:30 PAP
Protest Extinction Rebellion w Warszawie. Źródło: Twitter/Extinction Rebellion
Protest Extinction Rebellion w Warszawie. Źródło: Twitter/Extinction Rebellion

W Warszawie miał miejsce marsz Extinction Rebellion mający na celu zaprotestowanie przeciwko opieszałości w walce ze zmianami klimatu. Po raz kolejny kontrowersyjna manifestacja została rozwiązana przez policję. Warto wsłuchać się w postulaty protestujących, ale przede wszystkim zastanowić się nad intencjami tych, którzy chcą ich pouczać, i dla których bunt młodych jest szczególnie niewygodny – pisze Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Co właściwie się stało?

Warto wrócić szybko do wydarzeń z początku tego tygodnia. Blokada ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie przez młodzież z Extinction Rebellion rozpoczęła się w poniedziałek rano. Osoby, które mimo nakazów nie chciały zejść z pasów ruchu i lekceważyły policyjne komunikaty, były przenoszone przez policję na bok. W południe Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że wszyscy blokujący zostali usunięci z ulicy, w czasie działań nikt nie został zatrzymany. Blokada to wyraz – jak zapowiadali organizatorzy w mediach społecznościowych – nieposłuszeństwa obywatelskiego. – Dlaczego się buntujemy? Jeszcze nigdy w swojej historii ludzkość nie znajdowała się w tak krytycznej sytuacji – przekonywali członkowie organizacji. Na oficjalnej stronie ER opublikowany jest apel do posłów, senatorów, ministrów i prezydenta. – Żądamy od was ogłoszenia alarmu klimatycznego dla Polski. Domagamy się podjęcia natychmiastowych działań mających na celu osiągnięcie neutralności klimatycznej Polski. „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do narodu. Naród sprawuje swoją władzę przez swych przedstawicieli lub bezpośrednio” – tak brzmi artykuł czwarty Konstytucji RP. Domagamy się, aby nasz głos został wysłuchany – apelowali protestujący cytowani przez PAP.

Perzyński: Kto jest dziś ekoterrorystą, a kto nie?

Wsparcie polityków

Było to dość głośne wydarzenie polityczne, więc nie mogło ujść uwadze polityków. Jako pierwsi, warszawską akcję poparli Zieloni. – To słuszna akcja, bo problem klimatu trzeba nagłośnić. Na początku kadencji chcieliśmy przeforsować w Sejmie uchwałę o ogłoszeniu stanu klęski klimatycznej, zostało to z hukiem odrzucone przez PiS i Konfederację – powiedziała PAP posłanka KO Urszula Zielińska, członek zarządu Zielonych. Zwróciła uwagę, że bardziej konwencjonalne metody są zwykle nieskuteczne. Jej zdaniem „nie można zamykać oczu na problemy klimatyczne, dalej palić węglem i dotować kopalnie”.

Później do konfrontacji z protestującymi przyszła policja. Policjanci podjęli czynności wobec osób blokujących ulicę Świętokrzyską. – W miejscu protestu na ulicy Świętokrzyskiej są policjanci z Zespołu Antykonfliktowego. Osoby, które nie stosują się do nakazu zejścia z pasów ruchu przeznaczonych dla samochodów i lekceważą policyjne komunikaty są przenoszone na bok – podała Komenda Stołeczna Policji. Solidarność z uczestnikami protestu wyraził też Adrian Zandberg, jeden z liderów Partii Razem: – Dziś pojawiłem się na manifestacji Extinction Rebellion. Przede wszystkim dlatego, by zadbać o prawa obywatelskie zatrzymanych demonstrantów – dostaliśmy sygnał, że policja trzyma grupę młodych ludzi w kordonie bez jasnej podstawy – ale nie tylko. Byłem tam także dlatego, że trudno o ważniejsze wyzwanie niż kryzys klimatyczny. Jeśli go nie zatrzymamy, kolejne pokolenia będą żyć w świecie gorszym niż nasz. (…) Uważamy, że energetykę węglową powinniśmy zastąpić atomową i odnawialnymi źródłami energii (…) – napisał na Facebooku.

Perzyński: Młodość i wiarygodność. O spotkaniu z Młodzieżowym Strajkiem Klimatycznym (FELIETON)

Czego oczekiwać od młodzieży?

Protest młodzieży spotkał się z krytyką wielu polityków i dziennikarzy, którzy zarzucali młodzieży radykalizm poglądów i sposobu ich wyrażania. Jeśli spór polityczno-światopoglądowy o transformację energetyczną sprowadzał się wyłącznie do twardych danych ekonomicznych, rzeczywiście spełnienie postulatów młodzieży byłoby niemożliwe. Śmieszne byłoby jednak, gdyby młodzi, nonkonformistyczni, idealistyczni, radykalni, bezkompromisowi, ale przede wszystkim niedojrzali ludzie formułowali rozsądne postulaty.

W młodzieżowym buncie z definicji nie chodzi o to, by stanowić równorzędnego partnera dla polityków z zupełnie innego pokolenia o innych wartościach, tylko o poczucie wspólnoty w kwestiach, które bez wątpienia są istotne i wymagają o wiele bardziej zdecydowanej reakcji tychże polityków. Zatem nawet, jeśli nie zgadzamy się z nieugiętą, a czasem nawet butną postawą młodych ludzi, przypomnijmy sobie nasze własne wyobrażenie o świecie, gdy byliśmy w ich wieku i skupmy się na tym, że lada chwila będą oni stanowić poważną grupę wyborców, dla których ważny będzie wiarygodny i ambitny program walki ze zmianami klimatu.

Jakóbik: Prawda o strategii energetycznej jest najciekawsza i najtrudniejsza