PGE proponuje reformę polityki klimatycznej na rzecz walki ze spekulacją

11 kwietnia 2022, 11:15 Alert
Wanda Buk. Fot. Wojciech Jakóbik.
Wanda Buk. Fot. Wojciech Jakóbik.

Polska Grupa Energetyczna proponuje reformę polityki klimatycznej do walki ze spekulacją.

– Uważamy, że niezbędne jest ograniczenie dostępu instytucji finansowych do rynku uprawnień do emisji CO2 – mówi Wanda Buk, wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej. Buk przypomina, że raport unijnej agencji ESMA pokazuje, że nawet 2/3 uprawnień na rynku jest w dyspozycji instytucji finansowych ze strategią buy and hold w celu uzyskania zysku. – Instytucje zarejestrowane na Kajmanach na rynku CO2 nie są zainteresowane dekarbonizacją w Europie, ale zyskiem. Rynek EU ETS nie służy obecnie dekarbonizacji, ale zarabianiu tym, którzy na tym się skupiają. Przedstawicielka PGE proponuje limity udziału instytucji finansowych.

– Niezbędna jest reforma MSR (rezerwy stabilności rynkowej EU ETS – przyp. red.) – powiedziała Wanda Buk. Zgodnie z MSR jeśli na rynku jest więcej niż 839 mln uprawnień, zaczynamy ściągać ilość uprawnień o 24 procent każdego roku. – Wcale tej nadwyżki, która według MSR nastąpiła, na rynku nie ma – powiedziała Buk w odniesieniu do postępowania instytucji finansowych, które nie sprzedają uprawnień w oczekiwaniu podwyżki cen i zysku z ich sprzedaży w przyszłości. Jej zdaniem MSR powinna reagować w odniesieniu do progu cenowego. – Uzależnienie podaży od cen zmniejszyłoby ryzyko spekulacji i krótkoterminowe oddziaływanie zmienności cen – zaproponowała Wanda Buk.

– Należałoby przygotować analizę z oceną wpływu i wyznaczać ceny po osiągnięciu których MSR miałby zastosowanie – tłumaczyła Buk. – Progi są wyznaczane przez Komisję Europejską. Powinna ona brać pod uwagę obecną sytuację i przedstawiać decyzję. Każdorazowo potrzebna jest rzetelna praca analityczna poprzedzająca ustalenie limitów. Nie chodzi nam o korytarz cenowy, ale utrzymanie MSR nieodnoszącego się do tego, ile jest uprawnień na rynku, bo ta ilość nie odzwierciedla sytuacji na rynku. To, że zostały kupione, nie znaczy, że są w obiegu – dodała.

– Artykuł 29a nigdy nie został zastosowany pomimo sytuacji odbiegającej od normy – powiedziała przedstawicielka PGE. Średnia cena uprawnień do emisji CO2 według Komisji Europejskiej miała wynosić średnio 50 euro za tonę, a wynosi już około 90 euro. – Rynek działa nieprzewidywalnie, ale nie można było wykorzystać artykułu 29a przez niewypełnienie przesłanki, co oznacza de facto, że mechanizm mający stabilizować rynek został zaprojektowany tak, że nie może go stabilizować – powiedziała Wanda Buk.

– Proponujemy odejście od multiplikatorów cenowych i wprowadzenie progu cenowego od którego uprawnienia na rynku są uwalniane – powiedziała. Artykuł 29a wymaga, aby przez pół roku cena uprawnień do emisji CO2 musi być codziennie trzykrotnie wyższa od średniej z dwóch lat. W obecnych warunkach musiałyby one kosztować 260 euro za tonę – wylicza PGE.

– Najkorzystniejsze byłoby zawieszenie systemu EU ETS, ale po naszych rozmowach w Strasburgu wiemy, że nie ma na to zgody politycznej, więc reforma zaproponowana przez nas to rozwiązanie, które może zostać poparte przez kraje w sytuacji takiej jak Polska – powiedział Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

PGE zdradza z kim rozmawia o reformie EU ETS- To Czesi, Hiszpanie, Niemcy, Holendrzy. Rozmawialiśmy też z Francuzami. Staramy się dzielić szeroko naszymi postulatami i opowiadać o tym jak EU ETS de facto nie pomaga nam w transformacji, ale ją hamuje – tłumaczyła Wanda Buk.

– PGE Polska Grupa Energetyczna od dłuższego czasu zwraca uwagę na potrzebę reformy rynku handlu uprawnieniami do emisji CO2. Ostatnie wahania cen i niedobory uprawnień wskazują, że unijny system ETS przestaje motywować wytwórców energii do inwestowania w odnawialne źródła energii. Prezes zarządu PGE Wojciech Dąbrowski przedstawił wnioski z raportu przygotowanego przez Compass Lexecon, który identyfikuje konkretne problemy związane z funkcjonowaniem rynku ETS, prowadzące do nadużyć i braku stabilności cenowej – czytamy w komunikacie prasowym.

Przy tak poważnych wahaniach cen i niedoborach uprawnień, które obserwujemy, unijny system ETS zamiast motywować wytwórców energii elektrycznej i cieplnej do inwestowania w odnawialne źródła energii de facto je hamuje – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej. Od wielu lat apelujemy o dostosowanie polityki energetycznej Unii do specyfiki danego kraju. Tak, aby transformacja energetyczna została przeprowadzona w sposób sprawiedliwy i mądry. Obecnie konieczna jest reforma systemu ETS i postulujemy jako branża zahamowanie spekulacyjnego charakteru tego mechanizmu – dodaje.

Unijny rynek handlu uprawnieniami obliguje emitentów (np. elektrownie, zakłady przemysłowe) do zakupu i obrotu uprawnieniami do emisji CO2 na rynku pierwotnym i wtórnym. Opublikowany 28 marca raport Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) potwierdza, że w ostatnich latach instytucje finansowe wzbogaciły się dzięki udziałowi w rynku wtórnym. Kontrolują one znaczący wolumen uprawnień i wpływają na ich cenę.

– W odróżnieniu od podobnych rynków emisji CO2 w innych częściach świata (np. Nowa Zelandia, Korea Południowa), EU ETS nie ogranicza zakresu operacji podmiotów finansowych, które mogą traktować rynek jako kolejne źródło dochodu. Wzrost cen na rynku ETS uderza w spółki, które potrzebują uprawnień do prowadzenia swojej działalności. Tylko w 2021 roku PGE przeznaczyła na zakup unijnych certyfikatów emisyjnych blisko 8,5 mld złotych. Stanowi to ponad 10 procent całkowitej kwoty, jaką Grupa PGE planuje przeznaczyć do 2030 roku na inwestycje służące dekarbonizacji Grupy PGE (wliczając w to sieci dystrybucyjne) – czytamy dalej.

– Rynek ETS potrzebuje zmian i lepszego nadzoru. Wiele wniosków ESMA jest zbieżnych ze zleconą przez nas analizą, sporządzoną przez Compass Lexecon. Wskazuje ona konkretne problemy w funkcjonowaniu rynku ETS i możliwe działania naprawcze. Oczekujemy nie tylko lepszego nadzoru nad rynkiem i większej przejrzystości, ale też np. ograniczenia roli instytucji finansowych zajmujących się spekulacją – mówi prezes Dąbrowski. – Raport Compass Lexecon powstał niezależnie od raportu ESMA i nie jest w założeniu ani odpowiedzią ani polemiką. Chcemy by nasz głos w debacie na temat ETS był słyszalny. Naszym celem jest zaproponowanie konkretnych rozwiązań, które pomogą skorygować ten mechanizm w taki sposób, aby wspierał a nie utrudniał transformację energetyczną – stwierdził Wojciech Dąbrowski.

Polska Grupa Energetyczna/Michał Perzyński/Wojciech Jakóbik

AKTUALIZACJA 11 kwietnia 2022 roku, godz. 13.55; dodano komunikat PGE