font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 6 lutego, 2019 godz. 7:30   

Stępiński: Zagadkowe dane Rosjan. Czy Polska zdoła porzucić Gazprom?

pgnig_portfel_lng Portfel kontraktów PGNiG. źródło: PGNiG

Rosyjskie media nie przestają prowadzić kampanii na rzecz dyskredytowania prowadzonej przez Polskę polityki dywersyfikacji. Według Neftegaz.ru wyniki importu gazu do Polski w 2018 roku mają dowodzić, że PGNiG nie udaje się znacząco zastąpić dostaw rosyjskiego paliwa.  Portal próbuje manipulować przedstawionymi danymi twierdząc, że z uwzględnieniem tempa wzrostu dostaw LNG rezygnacja z gazu rosyjskiego zajmie Polsce co najmniej 10 lat. Nie po raz pierwszy rosyjskie kalkulatory liczą inaczej niż europejskie – pisze Piotr Stępiński, redaktor BiznesAlert.pl

We wczorajszych Sygnałach Dnia w Radiowej Jedynce pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej dr Piotr Naimski zapowiedział, że z końcem 2022 roku Polska ostatecznie uniezależni się od dostaw gazu z Rosji.  Zaledwie kilka godzin później rosyjski portal Neftegaz.ru postanowił przyjrzeć się strukturze dostaw gazu do Polski. Już sam fakt zajęcia się tym tematem pokazuje jak dużą uwagę Rosjanie poświęcają śledzeniu podejmowanych przez nasz kraj próbom uniezależnienia się od dostaw gazu ze Wschodu. Poniżej zestawione zostały dane rosyjskiego portalu w porównaniu z tymi oficjalnymi prezentowanymi przez PGNiG (Raport Bieżący nr 7/2019).

2018 rok
(według Neftegaz.ru)
2018 rok
(według szacunkowych danych PGNiG)
Wydobycie własne 3,8 4,54
Import gazu z Rosji 9,04 9,04
Import LNG 2,71 2,71
Łącznie 15,55 16,29

* Dane w mld m sześc.

Manipulacje Rosjan

Już na pierwszy rzut oka widać, że dane na które powołują się Rosjanie nie odpowiadają rzeczywistości. Nie zgadzają się wolumeny wydobycia w Polsce, które Neftegaz.ru zaniżył o 0,74 mld m sześc. To jednak nie jedyne nieścisłości publikacji. Dostawy LNG ze Stanów Zjednoczonych, które zdaniem Neftegaz.ru wynoszą 7,3 mld m sześc., PGNiG szacuje na ok. 7,4 mld m sześc. Może się wydawać, że 0,1 mld m sześc. różnicy to niewiele, ale jeżeli zsumujemy ją z poprzednimi danymi to z wyliczeń Rosjanom znika łącznie 0,84 mld m sześc. gazu. Wolumen zakontraktowany u Qatargas do 2034 roku w Neftegaz.ru odpowiada danym przedstawionymi przez PGNiG – ok. 2,7 mld m sześc. po regazyfikacji.

Stępiński: Radio Erewań o gazie dla Polski

Autor publikacji podjął się trudu i obliczył jaki procent importu gazu stanowiło w przeszłości LNG. W 2017 roku udział ten wynosił 15 proc. a w 2018 roku 23 proc. Wobec tego stwierdził, że w skali roku wzrost wyniósł 8 proc. dokonując prostej manipulacji. Neftegaz.ru nie wspomniał, że w tym czasie spadł import z Rosji (9,04 mld m sześc. w 2018 roku wobec 9,66 mld m sześc. w 2017 roku), a import LNG wzrósł z 1,72 do 2,71 mld m sześc. rocznie. Ostatecznie autor publikacji dochodzi do wniosku, że w takim tempie dywersyfikacji PGNiG będzie potrzebowało dostaw rosyjskiego gazu jeszcze przez ok. 10 lat, a do końca kontraktu jamalskiego niekorzystnego dla naszego kraju pozostały 3 lata. Koniecznie ma być zatem podpisanie nowej umowy, o której nie chce na razie słyszeć pełnomocnik Naimski.

Nazwa partnera Wolumen dostaw Okres obowiązywania umowy
Port Arthur LNG 2,7 2023-2043
Venture Global Plaquemines LNG ok. 1,35 2023-2043
Venture Global Calcasieu Pass ok. 1,35 2022-2042
Cheniere Energy ok. 2 2023-2043
Łącznie ok. 7,4

*Dane w mld m3.

Sawicki: PGNiG kontra Gazprom. Czy te liczby mogą kłamać?

W dalszej części artykułu Neftegaz.ru przystąpił do ataku na dostawy LNG zarzucając im zbyt wysoką cenę. Według portalu z tego względu naturalne jest utrzymywanie kontaktów z Gazpromem, który jest wiarygodnym dostawcą bo gdyby rosyjski koncern ,,się obraził” wówczas w Polsce dojdzie do zapaści na rynku gazu. Warto jednak uspokoić rosyjski portal. Nawet gdyby Gazprom obraził się na Polskę, to taki scenariusz jest mało prawdopodobny.

W 2022 roku za sprawą uruchomienia gazociągu Baltic Pipe architektura rynku paliwa w naszym kraju się zmieni. Będziemy mieli możliwość odbioru do 10 mld m sześc. nierosyjskiego gazu rocznie z tego kierunku, czyli więcej niż obecnie otrzymujemy od Gazpromu. Tu pojawia się kolejna i chyba największa manipulacja Neftegaz.ru. Celowo bądź nieumyślnie autor publikacji nie uwzględnił wolumenu dostaw do Polski przez Baltic Pipe, chociaż na końcu artykułu wspomniał o polsko-duńskim projekcie. Do tego dochodzi 7,5 mld m sześc. rozbudowanego terminalu LNG. Nie mniej jednak portal twierdzi, że nadal będziemy zmuszeni kupować rosyjski gaz a Polacy są bardziej zainteresowani ominięciem klauzuli take or pay niż współpracą z Gazpromem. Portal podaje, że na mocy wspomnianej  klauzuli musimy kupować co najmniej 8,7 mld m sześc. rosyjskiego paliwa rocznie.

PGNiG będzie mogło kupować ok. 10,1 mld m sześc. LNG od 2023 roku. Jeżeli uwzględnimy wydobycie własne na poziomie ok. 4 mld m sześc. oraz dostawy przez Baltic Pipe mówimy o nawet 24 mld m sześc. surowca. Dla porównania w 2017 rok Polska zużyła ok. 17,7 mld m sześc. gazu. To oznacza, że moglibyśmy dostarczać nadwyżki także do naszych sąsiadów. Czy w takiej sytuacji na pewno będziemy skazani na import rosyjskiego gazu?

Co ciekawe, Neftegaz.ru uruchomiło ankietę, w której pyta czytelników o to, czy polskim władzom uda się zrezygnować z zakupów rosyjskiego gazu do 2023 roku. Wyniki z godz. 23 dnia piątego lutego 55,55 proc. ankietowanych uważa, że tak. 38,33 proc. z nich uważa, że Polska będzie nadal kupowała gaz rosyjski, ale w niewielkich wolumenach. Przypomnę, że polskie władze brały pod uwagę taką możliwość. Warunkiem miały być rynkowe warunki kontraktu, który nie byłby już długoterminowy.

Źródło: Neftegaz.ru

Kampania przeciwko Baltic Pipe

Niemniej jednak artykuł Neftegaz.ru nie jest jedyną w ostatnim czasie publikacją, która podważa realizowaną przez nasz kraj politykę dywersyfikacji źródeł dostaw gazu. Pod koniec stycznia rosyjski ekspert przekonywał, że Baltic Pipe to strata pieniędzy i zagrożenie dla Europy Zachodniej. Czym wobec tego jest Nord Stream 2, którym ma być dostarczane więcej rosyjskiego gazu z pominięciem Ukrainy? Na początku lutego agencja RIA Novosti sugerowała, że projekt powinien być konsultowany z Gazprom. W przeszłości w rosyjskich mediach zdarzały się również porównania Baltic Pipe do ,,polsko-norweskiego Nord Stream 2”. Atakując polski projekt portal Pravda.ru trafił jednak kulą w płot zapominając, że jest to przede wszystkim polsko-duńska inwestycja.

Narasta krytyka polskiej polityki gazowej w rosyskich mediach. Rosjanie mają świadomość, że dywersyfikacja oznacza utratę pozycję monopolisty Gazpromu w tej części Europy. Mimo, że czasem można przeczytać, iż nawet ,,istotny spadek” dostaw do Polski nie będzie straszny dla monopolisty.  Czy krytyka rosyjskich mediów oznacza, że polska polityka jest słuszna?

Jakóbik: Czy krzyżowanie z Nord Stream 2 opóźni Baltic Pipe?