Fedorska: Czy obok gazoportu stanie port kontenerowy pomimo protestów?

12 kwietnia 2021, 07:30 Energetyka
Świnoujście
Ujście Świny. Fot. Wikimedia Commons

– Protesty przeciwko planom głębinowego portu kontenerowego to nic nowego. Podobnie protestowano przeciwko budowie gazoportu LNG w Świnoujściu, potem okazał się niebywale dla Polski korzystna inwestycją – pisze Aleksandra Fedorska, współpracowniczka BiznesAlert.pl.

Polityka świnoujska

Prawie każda rozmowa o Świnoujściu wcześniej czy później sprowadza się do podziału na prawy i lewy brzeg rzeki Świna. Lewobrzeże jest turystyczne a jego mieszkańcy chcieliby również, aby Świnoujście jako całość miało też inne możliwości niż turystyka – stąd raczej są za rozwojem przemysłowym.

Natomiast prawobrzeże to głównie port, tereny po zlikwidowanej PPDiUR Odra, tereny przekształconej i likwidowanej stoczni. Niemała część mieszkańców prawobrzeża zajmuje się również turystyką, wynajmując pokoje turystom. Jednak obawiają się, że rozwój Portu Kontenerowego zabierze część plaży i stracą to źródło dochodu.

Swoim przemysłem stoczniowym i rybołóstwem miasto w przeszłości mogło się szczycić. Jednak na przestrzeni lat zatrudnienie w obu branżach znacznie się skurczyło, a niegdyś słynne zakłady straciły na znaczeniu.

Rozdźwięk dotyczący ścieżki rozwoju miasta widoczny jest na miejscowej scenie politycznej. Prezydent Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz stawia na rozwój infrastruktury transportowej. Flagowym projektem jego obecnej kadencji jest tunel pod Świną, który połączy oba brzegi miasta. Tunel jest czymś w rodzaju schedy, która chce po sobie pozostawić Żmurkiewicz. Czy w 2023 roku obecny prezydent znów stanie w szranki wyborcze? Już to wykluczył.

Do wyborów prezydenta miasta pozostało nieco ponad dwa lata, więc teraz każdy projekt infrastrukturalny jest już przygotowaniem do kampanii wyborczej.

Już ostatnim razem w 2018 o prezydenturę Świnoujścia ubiegała się Joanna Agatowska z Lewicy Razem. Agatowska ma 49 lat i wiele świadczy o tym, że chciałaby ponownie powalczyć o władzę.

W 2014 roku Joanna Agatowska została wybrana 18 z 21 głosami na przewodniczącą Rady Miasta Świnoujście. Koniec tej dobrze zapowiadającej się kariery w radzie miasta ma związek z mniemanym oddaniem się Agatowskiej dla sprawy ochrony środowiska. Portal 24Kurier.pl opisywał wzburzenie Agatowskiej spowodowane filmikiem, który się pojawił na youtube. Chodziło o przeładowywanie siarki w OT Porcie. Film pokazywał skrajnie niewłaściwe obchodzenie się pracowników z tym materiałem, które naraziłoby na zanieczyszczenie środowisko naturalne. Jako przewodnicząca Agatowska zaczęła oskarżać i wywoływać presję na innych radnych żądając konsekwencji wynikających z nagrań filmowych. Lecz wkrótce okazało się jednak, że nagranie było nieprawdziwe.

Politycznie sprawa ta bardzo zaszkodziła Agatowskiej, która została odwołana z funkcji Przewodniczącej Rady Miasta 12 głosami w marcu 2017 roku. Za pozostaniem polityk na tej pozycji opowiedziało się 9 radnych.

Protesty w Świnoujściu

Protesty przeciwko planom głębinowego portu kontenerowego to nic nowego. Podobnie protestowano przeciwko budowie gazoportu LNG w Świnoujściu, potem okazał się niebywale dla Polski korzystna inwestycją. Warto przy tym zaznaczyć, że uruchomienie gazoportu w 2015 roku nie miało negatywnego wpływu na rozwój turystyki na Wolinie. Wręcz odwrotnie – turystyka na wyspie rozwija się bardzo dynamicznie.

W czasie spotkań i protestów w 2009 roku mowa była o nasilonym ruchu drogowym na wyspie z powodu transportu ciężkiego sprzętu do wycinki lasu. Właśnie wycinki lasu były często podnoszonym argumentem przez przeciwników powstania gazoportu. Wszystko to miało mieć negatywne konsekwencje także dla jakości powietrza. Jednak w centrum uwagi było, podobnie jak i teraz, zagrożenie dla turystyki. Lokalny portal internetowy cytował wtedy wypowiedź Piotra Piwowarczyka z Fortu Gerharda (części twierdzy Świnoujście).

– Dochodzą do nas niepokojące informacje na ten temat – mówił. – Jeśli się sprawdzą to zachodzi obawa, że woda morska przy plażach i na Wolinie, i na Uznamie w Świnoujściu będzie o kilka stopni chłodniejsza. Naukowcy nie mówią jednoznacznie jak to wpłynie na florę. Są jednak tymi planami zaniepokojeni.

Przeciw budowie gazoportu miało przemawiać także niebezpieczeństwo możliwej katastrofy i wybuchu tankowca. Jest to argument, który powtarzany jest obecnie także po niemieckiej stronie granicy przez przeciwników portu kontenerowego.

Najgłośniejszym echem polskie inwestycje w Świnoujściu odbijały się i odbiją się w regionie graniczącym z Polską. Chodzi tu głównie o gminę Heringsdorf i jej trzy słynne kurorty. Już w przeszłości część mieszkańców gminy związanych z branżą turystyczną, ale także regionalni politycy, oczekiwali od strony polskiej zapewnienia odpowiedniej równowagi między interesami strony polskiej i niemieckiej.

O niebezpieczeństwie dla rozwoju turystyki w Świnoujściu Joanna Agatowska mówiła w rozmowie z meklemburską gazetą Ostsee-Zeitung na początku kwietnia br. Bardziej wyważona była wypowiedź Jana Borowskiego z PO dla tej gazety. Zwrócił on uwagę na korzyści gospodarcze. W podonym duchu wypowiedział się dla niemieckiej gazety Krystian Kośmider z Grupy Morskiej, wysoko oceniając dotychczasowy kierunek rozwoju miasta, na który składają się infrastruktura, przemysł i turystyka.

– Tylko dzięki równoległemu rozwojowi tych działów gospodarki nasze miasto uniknęło poważnych problemów podczas pandemii. Jednocześnie uważamy, że całe Świnoujście, także te na prawym brzegu, powinno mieć dostęp do plaży. Decyzja w sprawie rozbudowy portu jest poza naszą jurysdykcją i została podjęta przez władze państwowe.

Kwestią ewentualnego referendum i poszerzenia oceny oddziaływania planowanej budowy portu kontenerowego na środowisko naturalne po drugiej stronie granicy są zainteresowani niemieccy sąsiedzi. W gazecie Ostsee Zeitung sugerowano, że Żmurkiewicz zrezygnował z referendum, bo nie jest pewny wygranej. Inną sugestią był mniemamy brak uzgodnień między zarządem miasta a zarządem portu. Te problemy komunikacyjne, które podawane zostały w Ostsee-Zeitung mają świadczyć o tym, że firmy te nie zwracają uwagi na potrzeby miasta.

Po stronie niemieckiej w kontekście portu kontenerowego, nazywanego po niemiecku Terminalem, dochodzi do celowego lub przypadkowego mieszania portu kontenerowego z gazoportem, który po niemiecku określany jest jako LNG Terminal.

Referendum?

Prezydent Miasta odniósł się pisemnie do sugestii zawartych w artykule w gazecie.

– Nie podzielam poglądu zaprezentowanego w podsumowaniu artykułu opublikowanego w „Ostsee Zeitung”, podobnie zresztą, jak i nie zgadzam się z tezami zawartymi w jego treści. Na pewno nieprawdziwe są stwierdzenia sugerujące, że zarówno działania Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście czy spółki stanowiska świnoujskiego samorządu. – pisze Żmurkiewicz.

Polityk nawiązał także do tematu referendum podnoszonego przez dziennikarza gazety Ostsee Zeitung. – To prawda, obiecałem wtedy organizację takiego referendum. Jednak w momencie, kiedy to rząd – poprzez specustawę – podjął decyzję, że chce budować w Świnoujściu terminal kontenerowy, organizacja lokalnego referendum straciła na znaczeniu. Rozpisywanie plebiscytu i wydawanie pieniędzy na jego organizację pozbawione jest sensu, ponieważ wynik referendum nie byłby dla władzy wiążący. Wszelkie decyzje w tej sprawie zapadały w Warszawie. Władze samorządowe w tej kwestii mogą wyłącznie wyrazić swoją opinię. I moja opinia jest pozytywna, ponieważ jestem przekonany, że świnoujski samorząd może wyłącznie skorzystać na decyzjach dotyczących budowy terminalu kontenerowego.

Argument o rozpisaniu lokalnego referendum na temat głębinowego portu kontenerowego jest jednym z głównych postulatów Agatowskiej, która wcześniej pracowała w przedsiębiorstwie turystycznym i ma specjalistyczne wykształcenie w tej dziedzinie. – Agatowska oponuje za rozwojem turystyki — tak ocenia jej politykę redaktor naczelny lokalnego medium internetowego swinoujskie.info Wojciech Basałygo.

Dla Agatowskiej bardzo ważna jest wspólnota międzynarodowa i współpraca z innymi krajami europejskimi. Mówiła na ten temat w rozmowie z portalem 24Kurier.pl przy okazji spotkania z niemieckimi Socjaldemokratami w 60. rocznicę podpisania Traktatów Rzymskich.

– Na terenach przygranicznych w Niemczech i Holandii wspólne festyny są na porządku dziennym. Holendrzy i Niemcy czują się jak jedna, wielka rodzina. I chcemy, żeby tak było u nas. Będziemy bronić wspólnej Europy i wolności nawet wtedy, gdy nasze rządy nie będą potrafiły się odnaleźć w Europie – powiedziała Agatowska.

Fedorska: Niemcy straszą gazoportem przed terminalem kontenerowym w Świnoujściu