Rapacka: Czy pożary w Australii będą lekcją dla innych krajów?

9 stycznia 2020, 07:31 Środowisko
fot. Pixabay

Pożary buszy i lasów trawią od tygodni Australię. Mieszkańcy ratują własne życie i dobytek. Krytycy władz australijskich wytykają im nieumiejętność radzenia sobie z kryzysem. Czy ten kraj mógł się lepiej przygotować na katastrofę klimatyczną? – Dziś widać ekonomiczne, osobiste i środowiskowe koszty nieumiejętności zmierzenia się ze zmianami klimatu – skomentowała Amanda McKenzie, prezes Climate Council. Warto sobie zadać pytanie, czy inne kraje są przygotowane na podobne ekstremalne zjawiska pogodowe – pisze Patrycja Rapacka, redaktor BiznesAlert.pl.

Normalne i nienormalne pożary w Australii

Pożary buszu nie są nowym zjawiskiem w Australii. Obecna katastrofa trafiła do mainstreamu zalewanego codziennie zdjęciami spalenisk i zabitych zwierząt. Faktycznie Australia od wielu lat zmaga się z regularnymi pożarami, jednak tym razem są trudne do opanowania. Australijska organizacja pozarządowa „Climate Council” informuje, że pożary dotknęły Nową Południową Walię, Queensland, Australię Południową oraz Australię Zachodnią. Odnotowano ponad 150 pożarów. Nie jest to nowe zjawisko – co roku busz płonie w Queensland oraz Nowej Południowej Walii, jednak już na przełomie sierpnia i września pojawiły się informacje, że pożary lasu wystąpiły w ubiegłym roku bardzo wcześnie. – W udokumentowanej historii nigdy nie widzieliśmy czegoś takiego. Pożary nie były nigdy tak silne tak wczesną wiosną – powiedział Andrew Sturgess ze służb ratowniczych stanu Queensland w komentarzu dla BBC, cytowany przez ziemianarozdrozu.pl. Jego słowa wskazują, że sezon pożarów mógł się wydłużyć, stając się po części przyczyną obecnych wydarzeń. Climate Council obserwuje australijskie pożary od wielu lat i przyznaje, że warunki sprzyjające intensywnym pożarom zostały zaostrzone przez postępujące zmiany klimatu. Grafika z Forest Fire Danger Index przedstawia jak duże jest ryzyko pożarów na poszczególnych obszarach Australii.

FFDI Index Źródło: Climate Council

W ostatnich latach skumulowały się rekordowa temperatura powietrza i susze. Od połowy lat 90. XX wieku ilość jesiennych i zimowych opadów deszczu spadła o 15 procent na terenie południowo-wschodniej Australii, natomiast w kwietniu i maju został odnotowany 25-procentowy spadek średnich ilości opadów. Climate Council podaje, ze opady deszczu w okresie od stycznia do sierpnia 2019 były najniższe w historii Quennsland i Nowej Południowej Australii. To kolejny możliwy skutek zmian klimatu.

Koszty, inwestycje i świadomości

Skutki zmian klimatu przynoszą szkody i koszty. Rząd Australii poinformował, ze przeznaczy około 2 miliardy dolarów australijskich (1,38 miliardów dolarów US) na redukcję strat po pożarach. Stanowią one zagrożenie dla ludzi i zwierząt. Australia ma jeden z najwyższych wskaźników wyginięcia gatunków na świecie. Już dziś szacunki zakładają, że zginęło 480 milionów zwierząt. W przyszłości być może będzie trzeba tworzyć nowe siedliska oraz przenosić niektóre gatunków zwierząt czy roślin w inne miejsca. Ponadto, w pożarach australijskich zginęło około 20 osób, 1500 domów zostało zniszczonych (dane dla pożarów trwających od września), spłonęło prawie sześć milionów ha obszarów buszu. Władze poinformowały, że infrastruktura wodna i energetyczna zostały znacznie zniszczone w zachodniej części Australii, ale dotychczas nie zostały oszacowane koszty napraw. Pożary będą prawdopodobnie trwać jeszcze kilka miesięcy.

Australia będzie musiała zainwestować w edukację społeczeństwa w celu zwiększenia jego świadomości na temat takich katastrof i odpowiedniego zachowania się w przypadku wystąpienia pożarów. Jak na ironię – w Australii aresztowano ponad 20 osób podejrzanych o wywołanie pożarów. Ten problem dotyczy także innych krajów, które już dziś zmagają się z wysokim stopniem pożarowym w lasach, ten problem dotyczy np. Polski. Pożary w Australii mogą być zatem przyczynkiem do dyskusji na temat przygotowania się na skutki zmian klimatu, tj. powodzie, pożary czy susze. Z roku na rok rosną koszty gaszenia destrukcyjnych pożarów, do których ciężej jest się przygotować służbom pod względem czasowym. Premier Australii wezwał do pomocy trzy tysiące żołnierzy z rezerwy wojskowej. W tym samym czasie zaangażował taką samą ilość strażaków, co tylko świadczy o tym, że Australia nie przygotowała się kadrowo do takich katastrof. Nie wolno też zapominać o kwestiach finansowych – władze lokalne redukują budżety służb. Władze Nowej Południowej Walii zmniejszyły wydatki na służby ratownictwa o 12,9 milionów dolarów, natomiast inwestycje w ochotniczą straż pożarną zostały zmniejszone o 26,7 milionów dolarów. Nie są to korzystne decyzje, biorąc pod uwagę fakt, że według Climate Council sytuacja w Australii ma się pogarszać. Będzie coraz więcej dni o wysokim zagrożeniu pożarowym w skali roku:

Źródło: Climate Council

Australijski rząd będzie musiał przyspieszyć działania na rzecz redukcji emisji oraz zmian w sektorze energetycznym. Pożary w Australii wytworzyły już ponad połowę rocznej krajowej emisji CO2. Eksperci wskazują, że pożary stworzyły w niektórych miejscach mikroklimat, który charakteryzuje się burzami bez opadów i ogniowymi tornadami. Climate Council przypomina, że Australia jest na 16. miejscu na liście największych emitentów emisji CO2 na świecie, oraz jednym z większych eksporterów węgla i gazu na świecie. Emisje zanieczyszczeń do powietrza wzrosły w ciągu ostatnich pięciu lat, a analitycy Climate Council wskazują, że rząd nie przedstawił dotąd wiarygodnej polityki na rzecz zmniejszenia emisji zanieczyszczeń do powietrza i dotyczy ten problem nie tylko Australii. Każdy kraj zmaga się już dziś ze zmianami klimatu.

Władze Australii nie miały idealnego planu regowania na skutki zmian klimatu. Warto już teraz zadać pytanie: czy Polska jest przygotowana odpowiednio przygotowana na katastrofy klimatyczne? Należy wdrażać adaptację do zmian klimatu, gdyż z każdym rokiem będziemy ponosić coraz większe ich koszty. Według Europejskiej Agencji Środowiska, bez działań adaptacyjnych, liczba zgonów na kontynencie związanych z upałami osiągnie poziom 200 tysięcy rocznie do 2100 roku. Powodzie będą kosztować Europę około 10 miliardów rocznie, podniesienie poziomu morza – 42 miliardy euro, pożary mogą zająć około 800 tysięcy hektarów lasów rocznie.