RAPORT: Dyplomatyczna ofensywa USA w Monachium

22 lutego 2020, 07:31 Alert
WhatsApp Image 2020-02-21 at 09.41.39

Już od dawna Zachód jako wspólnota polityczna Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych nie był tak podzielony. Chwiejna polityka administracji Donalda Trumpa, Brexit, agresywne zachowania Rosji, ekspansja Chin i podziały wewnątrz samej Unii Europejskiej były jednymi z głównych tematów Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. Istotnym wątkiem tego wydarzenia była również energetyka, tak mocno związana z kwestiami geopolityki.

Temat Nord Stream 2

Zdaniem sekretarza energii USA Dana Brouilette’a projekt Nord Stream 2 będzie trudno ochronić przed sankcjami amerykańskimi, a tym samym go ukończyć. Wróży mu „długie opóźnienie”. Brouilette jest przekonany, że Rosjanie nie będą mogli dokończyć samodzielnie spornego gazociągu z Rosji do Niemiec. – To będzie bardzo długie opóźnienie, bo Rosja nie ma technologii – powiedział sekretarz energii USA na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

USA wróżą Nord Stream 2 „długie opóźnienie”

Na temat tegorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium wypowiedział się dr Szymon Kardaś z Ośrodka Studiów Wschodnich. – Z perspektywy energetycznej, zarówno podczas oficjalnych paneli, jak i rozmów kuluarowych, najczęściej poruszanym tematem był projekt bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2. Podział rysował się na narrację amerykańską, która niezmiennie go krytykowała, akcentując wyraźnie aspekt bezpieczeństwa energetycznego Europy. Jednocześnie, sygnalizując możliwość podjęcia kolejnych działań w przypadku gdyby budowa, która obecnie jest wstrzymana, ruszyła na nowo – wskazał ekspert.

Z drugiej strony, pojawiły się liczne deklaracje o woli realizacji tego projektu ze strony państw europejskich, które są bezpośrednio zaangażowane w budowę. Prym w deklaracjach o finalizacji projektu wiedzie naturalnie Rosja. Zdaniem Kardasia nie było w tym nic nowego, gdyż te dyskusje toczą się pomiędzy obiema stronami od dawna, jednak w Monachium po raz kolejny zdominowały dialog o energetyce.

Kardaś: Kij i marchewka USA w Monachium

– Pewnym zaskoczeniem dla obserwatorów może być fakt ograniczonego wydźwięku kwestii klimatycznych. W raporcie przed konferencyjnym, walka ze zmianami klimatu była wymieniona jako jeden z czterech głównych tematów, które zdominują dyskusję podczas forum. W rzeczywistości okazało się, że temat ekologii był trzecio-czwarto rzędnym zagadnieniem. Z perspektywy charakteru monachijskiego wydarzenia, które skupione jest w głównej mierze na aspektach tzw. hard security, nie jest to zaskoczenie, jednak z perspektywy globalnych trendów i znaczenia dla intensywnych dyskusji nt. założeń polityki energetyczno-klimatycznej UE i państw członkowskich już tak – zauważył dr Kardaś.

Konkurencja z Rosją i Chinami

W podobnym tonie wypowiedział się na naszych łamach prof. Tomasz Aleksandrowicz z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Według niego osią sporu są właściwie trzy aspekty i dwie strony zewnętrzne: Rosja i Chiny. – Widać wyraźnie, że przestrzeń niezrozumienia pomiędzy USA a UE zaczyna się pogłębiać. Co prawda, prezydent Trump złagodził swój negatywny ton wypowiedzi w kierunku NATO, chociaż nadal woli prowadzić dialog z poszczególnymi jego członkami – powiedział. Ekspert tłumaczył, że bezpieczeństwo paktu opiera się na Stanach Zjednoczonych. – Jakie zdolności militarne, zdolności odstraszania miałoby NATO, gdyby USA przestały być jego członkiem? – pyta retorycznie prof. Aleksandrowicz. – Od strony militarnej, NATO to przede wszystkim USA. To nic nowego, wszak przepisy o Wspólnej Polityce Zagranicznej i Bezpieczeństwa, zawarte w Traktacie o Unii Europejskiej, obejmujące także Wspólną Politykę Bezpieczeństwa i Obrony expressis verbis stawiają zobowiązania wobec NATO jako mające pierwszeństwo przed zobowiązaniami wobec Unii.

Aleksandrowicz: Zachód nie jest już monolitem. Dzieli go także Nord Stream 2

Profesor Aleksandrowicz zaznaczył, że dodatkowym aspektem jest rozdźwięk wśród europejskich członków NATO. – On stał się szczególnie widoczny w momencie II Operacji USA w Zatoce Perskiej, kiedy wykrystalizował się podział między członkami NATO, którzy sprzyjali i popierali decyzje USA o inwazji na Irak, oraz na tych z Europy Zachodniej, którzy potępiali i dystansowali się od ruchów Stanów Zjednoczonych. To był jasny sygnał, zwiastujący rozłam wśród Europejczyków w aspekcie podejścia do sojuszu ze Stanami – powiedział.

Jakóbik: Kroplówka USA dla Trójmorza