AlertInfrastruktura

Naukowcy pracują nad samolotem na wodór. Miałby wzbić się w powietrze około 2040 roku

Naukowcy pracują nad samolotem na wodór. Miałby wzbić się w powietrze około 2040 roku

Aby istotnie ograniczyć emisje gazów cieplarnianych w lotnictwie, niemieckie centrum lotnictwa bada kombinację alternatywnych systemów napędowych. W 2040 roku pierwsze samoloty napędzane ogniwami paliwowymi mają wzbić się w powietrze.

Samolot na wodór

Projekt prowadzi Johannes Hartmann z DLR Institute of System Architectures in Aviation. On i jego zespół chcą łączyć różne przyjazne dla środowiska napędy w samolotach przyszłości. Do przelotu mogą to być ogniwa paliwowe zasilane wodorem. Turbiny gazowe napędzane wodorem mogą również zapewnić moc niezbędną do startu wielotonowych maszyn. 45 badaczy z DLR w pierwszej kolejności chce opracować napęd dla samolotów latających na odległość około dwóch tysięcy kilometrów, bo na takich odcinkach odbywa się obecnie większość rejsów. Szczególnie przydatny byłby samolot, który obsługiwałby klasyczne trasy, takie jak z Berlina do Majorki, Rzymu lub Aten, przy takim zasięgu będąc możliwie neutralnym dla klimatu. Nowy samolot mógłby zastąpić dwa najpopularniejsze modele: Airbusa A320 i Boeinga 737.

Do tej pory producenci opracowywali głównie swoje samoloty z myślą o kosztach, a w drugiej kolejności przyglądali się wpływowi na klimat. DLR odwraca teraz tę zasadę. Połączenie ogniw paliwowych jest obiecujące, ponieważ są one bardzo wydajne. Przekształcają one około 50 do 60 procent energii w napęd. To wystarczy, by samolot mógł lecieć na pełnej wysokości. Jednak podczas startu i wznoszenia samolot wymaga znacznie większego ciągu. Mogłyby go zasilać dwie turbiny gazowe, które są bardzo podobne do dzisiejszych silników, ale musiałyby być przystosowane do pracy z wodorem. Jednocześnie inżynierowie mogą poprawić wydajność turbin o 30 do 40 procent, głównie ze względu na wymaganą mocy przy starcie.

Kolejnym składnikiem tej układanki może być napęd turbośmigłowy, w którym turbina gazowa na wodór napędza śmigło. Jednak samoloty te latałyby nieco wolniej, bo z prędkością około 800 kilometrów na godzinę. Oznacza to, że lot 1500 lub 2000 kilometrów zająłby około 15 lub 20 minut dłużej. Jednocześnie zużycie paliwa znacznie by spadło. Ponadto samoloty turbośmigłowe latają na niższych wysokościach poniżej 8800 metrów, na których nie występują smugi, tak szkodliwe dla klimatu.

Der Tagesspiegel/Michał Perzyński

Nadchodzi era elektrycznych samolotów?


Powiązane artykuły

Państwowo-rządowe joint ventures zaczyna produkować energię

Farma fotowoltaiczna Kleszczów, o mocy 50 MW, której właścicielami są Gmina Kleszczów i PGE Energia Odnawialna rusza z produkcją zielonej...

Rząd idzie w zaparte w sprawie e-papierosów. Całkowicie rozreguluje rynek tych produktów 

Rząd nie decyduje się na połączenie dwóch projektów ustaw dotyczących rynku e-papierosów, choć byłoby to najbardziej logiczne i systemowe rozwiązanie. Zamiast...

Urządzenia dla farmy Baltic Power pod nadzorem UDT

Państwowy Urząd Dozoru Technicznego (UDT) wydał już ponad 500 decyzji zezwalających na eksploatację urządzeń, które będą pracowały na potrzeby morskiej...

Udostępnij:

Facebook X Pinterest WhatsApp