Perzyński: Czy von der Leyen wzmocni Europę?

18 lipca 2019, 07:31 Energetyka
Ursula von der Leyen. Źródło:Fickr Ursula von der Leyen. Źródło: Flickr

– Byłam Europejką zanim odkryłam, że jestem też Niemką i dolnosaksonką. Dlatego liczy się dla mnie jedno: zjednoczyć i wzmocnić Europę – powiedziała urodzona w Brukseli nowa szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. To pierwsza kobieta na tym stanowisku i pierwszy od 50 lat przedstawiciel Niemiec na czele europejskiej władzy wykonawczej. Warto przyjrzeć się bliżej jej pomysłom na transformację energetyki i politykę klimatyczną, ponieważ tym obszarom poświęciła ona dużo uwagi – pisze Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Gra na Zielonych?

Na 747 deputowanych do Parlamentu Europejskiego, nowy szef Komisji Europejskiej potrzebuje poparcia połowy plus jednego głosu, czyli co najmniej 374 głosów za. Kandydaturę von der Leyen poparło 383 eurodeputowanych, to wyraźnie mniej od poprzedniego szefa KE Jean-Claude’a Junckera, którego poparło 422 europosłów. Głosowanie było tajne, więc oficjalnie nie wiemy kto udzielił jej poparcia, ale znamy stanowiska głównych frakcji w Parlamencie – zaufanie wobec niej zadeklarowała chadecka Europejska Partia Ludowa, liberalna ALDE i socjaldemokratyczna S&D. Jednoznacznie odmówiły poparcia siły skrajne – lewicowe i prawicowe. Zieloni z kolei zapewnili, że udzielą poparcia konkretnym inicjatywom, które będą korzystne z ich punktu widzenia.

Poparcie Zielonych może się bardzo przydać nowej szefowej KE, więc być może dlatego von der Leyen skupiła się najbardziej na sprawach energetyki i klimatu. Przedstawiając polityczne wytyczne Komisji Europejskiej na lata 2019-2024, poza postulatami ochrony standardów demokratycznych, praworządności, wzrostu gospodarczego, dalszej cyfryzacji i obrony „europejskiego stylu życia”, na pierwszym miejscu zaproponowała koncepcję „Zielonego Ładu dla Europy” (ang. „European Green Deal”) – w oczywisty sposób nawiązującego nazwą do amerykańskiego projektu Green New Deal – programu ambitnych zmian, które mają sprawić, że Unia Europejska będzie wiodła globalny prym w walce ze zmianami klimatu. – Przesłanie wyborców z Europy – i tych zbyt młodych, by głosować – jest głośne i jasne: chcą oni rzeczywistych działań na rzecz zmian klimatu i chcą, by Europa im przewodziła. Zainspirowała mnie pasja, przekonanie i energia milionów młodych ludzi, którzy sprawili, że usłyszeliśmy ich głos na ulicach i w naszych sercach. Stoją w obronie swojej przyszłości, więc naszym obowiązkiem jest zapewnienie im jej. Stanie się pierwszym na świecie neutralnym klimatycznie jest największym wyzwaniem i szansą naszych czasów. Wymaga to podjęcia zdecydowanych działań już teraz – postulowała von der Leyen.

Proponuje ona też europejski pakt klimatyczny, łączący regiony, społeczności lokalne, społeczeństwo obywatelskie, przemysł i szkoły, które mają wspólnie opracować i zobowiązać się do złożenia szeregu zobowiązań do zmiany zachowania, od indywidualnego do największego międzynarodowego przedsiębiorstwa. – Będzie to kluczowa część sprawiedliwej transformacji dla wszystkich. Ci, którzy działają pierwsi i są najszybsi, również będą tymi, którzy wykorzystają możliwości wynikające z ekologicznej transformacji. Dlatego będziemy inwestować rekordowe kwoty w badania i innowacje, wykorzystując pełną elastyczność następnego budżetu Unii Europejskiej, aby skoncentrować się na obszarach o największym potencjale – postuluje. Zwraca ona jednak uwagę na kluczowe znaczenie sektora prywatnego: – Musimy wykorzystać inwestycje prywatne, umieszczając ekologiczne i zrównoważone finansowanie w centrum naszego łańcucha inwestycyjnego i systemu finansowego. Aby to osiągnąć, zamierzam przedstawić strategię na rzecz ekologicznego finansowania i plan inwestycyjny na rzecz zrównoważonej Europy – podaje.

I tutaj pojawia się jeden z ciekawszych pomysłów Ursuli von der Leyen na transformację energetyczną – przekształcenie części Europejskiego Banku Inwestycyjnego w Europejski Bank Klimatyczny: – Bank jest już największym multilateralnym źródłem finansowania na rzecz klimatu na całym świecie, z 25 procentami całkowitego finansowania przeznaczonym na inwestycje związane z walką o klimat. Chcę co najmniej podwoić tę liczbę do 2025 roku. Plan inwestycyjny na rzecz zrównoważonej Europy będzie wspierać 1 bilion euro inwestycji w ciągu następnej dekady w każdym zakątku Unii Europejskiej – postuluje i od razu podkreśla, że Unia Europejska musi być bardziej ambitna, jeśli chodzi o cele na 2030 rok: – Chcę zredukować emisje o co najmniej 50 procent do 2030 roku. UE będzie prowadzić międzynarodowe negocjacje w celu zwiększenia poziomu ambicji innych głównych emitentów do 2021 roku. Do tego dnia zobowiązuję się do przedstawienia kompleksowego planu zwiększenia celu Unii Europejskiej na 2030 roku do 55 procent w odpowiedzialny sposób. Plan ten będzie oparty na ocenach oddziaływania społecznego, gospodarczego i środowiskowego, które zapewnią równe warunki działania i pobudzą innowacje, konkurencyjność i miejsca pracy – proponuje Ursula von der Leyen. Ponadto nowa szefowa Komisji Europejskiej za jeden z priorytetów stawia sobie poprawę stanu środowiska naturalnego w Europie – stopniowe odchodzenie od plastiku w produktach codziennego użytku, poprawę jakości powietrza w miastach, ochronę bioróżnorodności czy lepsze wykorzystanie surowców.

Oczko puszczone do Polaków

Na chwilę obecną Unia Europejska za cel stawia sobie redukcję emisji dwutlenku węgla o 40 procent do 2030 roku względem 1990 roku, ale von der Leyen uważa, że powinien być on bardziej ambitny. – Emisje dwutlenku węgla muszą mieć cenę. Każda osoba i każdy sektor będzie musiał wnieść swój wkład – zaproponowała. W praktyce oznaczałoby to rozszerzenie systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 w celu objęcia nim sektora morskiego i zmniejszenia bezpłatnych uprawnień przydzielanych liniom lotniczym. Później to samo miałoby dotyczyć ruchu drogowego i budownictwa. Przewodnicząca Komisji Europejskiej zapowiada też nowy podatek graniczny od emisji dwutlenku węgla. – Powinno to być w pełni zgodne z zasadami Światowej Organizacji Handlu. Rozpocznie się od kilku wybranych sektorów i będzie stopniowo rozszerzany. Dokonam również przeglądu dyrektywy w sprawie opodatkowania energii – zapewnia.

Nowa szefowa Komisji Europejskiej chce, by Unia Europejska była światowym liderem w dziedzinie gospodarki o obiegu zamkniętym i czystych technologii. Zapowiada też intensywne prace nad dekarbonizacją energochłonnych gałęzi przemysłu. Warte uwagi jest jednak to, że w jej propozycjach słychać echa porozumienia paryskiego, a także szczytu COP24 w Katowicach, ponieważ von der Leyen kładzie mocny nacisk na społeczny aspekt transformacji energetycznej: – W wielu częściach Unii Europejskiej lokalny producent, zakład lub fabryka jest centralnym ośrodkiem dla naszych społeczności. Dlatego uważam, że to, co jest dobre dla naszej planety, musi być dobre dla naszych obywateli, naszych regionów i naszej gospodarki. W tej transformacji musimy uznać i uszanować, że nie wszyscy zaczynamy z tego samego miejsca. Wszyscy dzielimy te same ambicje, ale niektórzy mogą potrzebować większego wsparcia niż inni, aby to osiągnąć – przekonuje. Brzmi to jak puszczenie oka do polskich władz, które wskazują na wysokie społeczne koszty takiego procesu – tym ważniejsza z punktu widzenia Warszawy jest ta deklaracja. Szczególnie, że zapowiedziane zostało wsparcie finansowe dla regionów najbardziej dotkniętych przez procesy dekarbonizacyjne – nosi on nazwę Just Transition Fund. – Tak to się robi w Europie: jesteśmy ambitni i nikogo nie zostawiamy samemu sobie – mówi von der Leyen.

Plany Ursuli von der Leyen są ambitne i niezwykle trudne do zrealizowania. Warto zastanowić się na ile są grą o głosy Zielonych. Dużo zależeć będzie od składu Komisji Europejskiej, a szczególnie od komisarzy, którzy będą się zajmować powyższymi kwestiami. Nie bez znaczenia będzie koniunktura gospodarcza na świecie – o wiele łatwiej jest stawiać i realizować ambitne cele, gdy prognozy wzrostu gospodarczego są optymistyczne, a w przyszłym roku może nas czekać znaczne spowolnienie. Plany zweryfikować też może kryzys w stosunkach międzynarodowych, na przykład związany z eskalacją działań Rosji na Ukrainie, albo ze sporem handlowym na linii Bruksela-Waszyngton. Nie bez znaczenia jest zaledwie niewielka ilość głosów, która zaważyła na przyjęciu kandydatury Ursuli von der Leyen na jej nowe stanowisko – wyraźnie widać, że liczy ona na wsparcie Zielonych, które może okazać się bezcenne w obliczu coraz większych podziałów politycznych w samej Unii. Jej ewentualny sukces może sprawić, że jej nazwisko zapisze się w zbiorowej pamięci jako najbardziej wpływowej kobiety świata – zastępując miano dotychczasowej szefowej rządu niemieckiego.