Héjj: Akceptacja polityki klimatycznej przez Węgry zależy od uznania atomu

9 listopada 2021, 07:25 Atom
węgry flaga węgier
Źródło: Flickr

– Węgry były jednym z państw, które najszybciej wyraziły wstępne zainteresowanie przystąpieniem do inicjatywy klimatycznej Komisji Europejskiej czyli Europejskiego Zielonego Ładu. Cele klimatyczne podporządkowane są przede wszystkim celom politycznym i biznesowym. Węgierska akceptacja polityki klimatycznej, jak i realizacja celów klimatycznych zależy od uznania na szczeblu unijnym roli energetyki jądrowej w procesie transformacji – pisze dr Dominik Héjj z Instytutu Europy Środkowej, który analizuje sytuację energetyczną Węgier w artykule przygotowanym w ramach projektu „Polsko-węgierska współpraca na rzecz bezpieczeństwa energetycznego w kontekście transformacji energetycznej i konkurencyjności gospodarki” w kontekście posiadania oraz planowanej rozbudowy własnej elektrowni atomowej.

Elektrownia atomowa w Paks w systemie energetycznym Węgier

Elektrownia atomowa w Paks powstała w latach 80. XX w., Dziś odpowiada za ok. 50 procent zapotrzebowania energetycznego kraju. Maksymalna moc każdego czterech reaktorów to obecnie 500 MWe, tj. łącznie MWe. W 2020 roku w Paks wyprodukowano łącznie 16 056 GWe. Poszczególne reaktory będą kolejno i ostatecznie wyłączane w latach 2032-2037.

W 2009 roku parlament znowelizował ustawę o energetyce, decydując o konieczności zbudowania nowych bloków atomowych. Ich finalnym wykonawcą został Rosatom. Porozumienie w tej sprawie zostało podpisane w Moskwie w styczniu 2014 roku przez premiera Viktora Orbána i prezydenta Władimira Putina. Wartość inwestycji, która zaczęła funkcjonować pod nazwą „Paks 2”, wynosić miała 10,37 mld euro. Źródłem finansowania miał być kredyt udzielony przez Federację Rosyjską na okres 30 lat o oprocentowaniu zmiennym w przedziale 3,95-4,95 procent. Prace miały zacząć się w roku 2018.

Rosatom zobowiązał się do wybudowania dwóch reaktorów o mocy 1200 Mwe każdy, a zatem łączna moc elektrowni wzrosnąć miałaby z 2000 MWe do 2400 MWe. Według pierwotnych zamierzeń, prezentowanych w 2017 roku, nowe reaktory Paks 2 miały być gotowe w 2025 lub 2026 roku, co jednak od dawna jest nierealne. Obecnie pojawiają się obawy, że Paks 2 zostanie ukończone dopiero tuż przed 2032 rokiem, czyli przed faktem wyłączenia pierwszego z istniejących reaktorów. Konsekwencją będzie spadek maksymalnej mocy elektrowni każdorazowo o 500 MWe. Spadek udziału energetyki jądrowej w produkcji energii elektrycznej brutto będzie miał trudne do oszacowania konsekwencje, także w kontekście celów klimatycznych Węgier, ale i całej UE. Zaś gdyby budowa realizowana była zgodnie z planem, możliwym byłoby uzyskanie nadwyżek energii, które mogłyby albo zostać wykorzystane na rodzimym rynku albo też odsprzedane zagranicę.

Inwestycja z trudnościami

Komisja Europejska prowadziła kilka postępowań, które rozpoczęte zostały w 2015 roku, to jest na kilkanaście miesięcy po podpisaniu umowy węgiersko-rosyjskiej. Ostateczna zgoda Komisji Europejskiej wydana została w marcu 2017 roku, jednakże podjęte wówczas zalecenia w zasadniczy sposób wpłynęły i wpłyną na tę inwestycję.

Komisja wymogła oddzielenie operatora elektrowni od sprzedawcy energii, a co najmniej 30 procent energii wyprodukowanej przez bloki Paks 2 będzie musiało zostać zbyte na warunkach rynkowych poprzez ogólnodostępną i otwartą giełdę energii bądź inną platformę sprzedaży. Uwolnienie cen energii wyprodukowanej w nowych blokach Paks nie będzie już tak opłacalne z punktu widzenia jej operatora, bowiem nie będzie podlegało regulacji państwa. Inwestor zakładał, że w najbliższych latach ceny energii będą systematycznie rosły, jednakże kalkulacje te zostaną zderzone z realiami rynkowymi.

Kolejną poważną trudnością jest finansowanie inwestycji. Z jednej strony koszt kredytu okazał się zbyt wysoki, o czym już na początku 2018 roku mówił minister gospodarki Mihály Varga, z drugiej zaś, na mocy decyzji Komisji Europejskiej czas spłaty zobowiązania finansowego został skrócony z 30 do 21 lat (maksymalnie do 15 marca 2036 roku), co w znaczący sposób wpłynęło na koszt jednostkowy rat.

Następny problem dotyczy kwestii ekologicznych, a konkretnie korzystania z wód Dunaju do chłodzenia reaktorów. Otóż temperatura rzeki niejednokrotnie przekracza 30 stopni Celsjusza. Zbyt ciepła woda nie jest w stanie schłodzić reaktorów, zwłaszcza jeśli będą miały one dwukrotnie wyższą moc. Oznaczać to będzie konieczność zbudowania nowych, wydajniejszych systemów chłodzących, które mogą wpłynąć na wzrost kosztów inwestycji.

Stanowisko Węgier wobec Europejskiego Zielonego Ładu

Władze Węgier z początku były sceptyczne wobec planów Komisji Europejskiej dotyczących zdecydowanych redukcji emisji CO2. Obawiano się uderzenia w sektor motoryzacyjny na Węgrzech. Niemieckie koncerny motoryzacyjne są największym inwestorem na Węgrzech, a ta gałąź gospodarki ma niezwykle istotny wpływ w węgierskim eksporcie (według danych z 2019 roku 18 procent, tj. 21,7 mld dolarów). Udział branży motoryzacyjnej w PKB Węgier szacowany jest na 5-6 procent. Jeśli jednak uwzględnić także dostawców oraz usługodawców branży, których udział wynosi kolejne 8-9 procent. W 2019 roku na Węgrzech wyprodukowano ponad pół miliona aut osobowych.

Dlatego podejście Węgier do Europejskiego Zielonego Ładu zależało w dużej mierze nie od stanowiska np. państw Grupy Wyszehradzkiej, ale od stanowiska Niemiec. Zapewnienie, iż sektor motoryzacyjny nie ucierpi na proponowanych zmianach, a także potencjalna możliwość wpisania się w europejski mainstream spowodowały, iż koalicja Fidesz-KDNP zaczęła traktować politykę klimatyczną jako biznes i szansę na rozwój. 15 stycznia 2021 roku w ministerstwie innowacji i technologii utworzono stanowisko sekretarza stanu ds. rozwoju gospodarki o obiegu zamkniętym, polityki energetycznej i klimatycznej. Został nim Attila Steiner.

Poza komponentem związanym z rynkiem motoryzacyjnym, węgierskie władze zapowiadały, że poparcie (bądź) nie dla Europejskiego Zielonego Ładu uzależnione było od czterech kwestii. Nadrzędnym celem było to,  aby koszt transformacji nie został przerzucony na uboższe państwa, po drugie by transformacja nie wywołała wzrostu cen energii i żywności, które uderzą w obywateli, po trzecie, aby UE zabezpieczyła we właściwy sposób dodatkowe środki finansowe w ramach funduszu spójności na transformację energetyczną oraz walkę z ubóstwem energetycznym, wreszcie po czwarte aby UE uznała energetykę jądrową jako nieemisyjne źródło energii, a także wspierała jej dalszy rozwój.

Warto dodać, że na Węgrzech jest konkretny, systemowy program obniżania cen energii pod nazwą: rezsicsökkentés. Jest to jeden z najważniejszych programów społeczno-gospodarczych rządu, ogłoszony w 2012 roku, a realizowany bez przerwy od 2013 roku. Tylko w latach 2013-2014 w trzech etapach obniżono ceny: gazu (o 25,19 procent), prądu (o 24,55 procent) oraz ogrzewania (o 22,63 procent). Doszło wówczas do renacjonalizacji dystrybutorów energii, dzięki czemu polityka cenowa jest całkowicie regulowana przez państwo węgierskie, które rozporządzeniami określa maksymalne stawki opłat. Rok do roku jest to średnio spadek o 10 procent.

Rząd Węgier poparł w grudniu 2020 roku Europejski Zielony Ład, a co do tej decyzji wśród ugrupowań politycznych panował konsensus. Partie proekologiczne popierały redukcję emisji gazów cieplarnianych, jednakże były przeciwne wobec inwestycji Paks 2.

Oparcie miksu energetycznego o elektrownie atomowe bazuje wciąż na założeniu  budowy nowych bloków atomowych. Brak jest jednak odpowiednich i rzetelnych opracowań, jak i dokumentów źródłowych, które byłyby podstawą analiz. Umowa dotycząca realizacji Paks 2 została co prawda odtajniona, ale z usuniętymi najważniejszymi fragmentami.

Socjalny aspekt transformacji energetycznej na Węgrzech

Reagując na wstępne założenia programu Fit for 55, minister w kancelarii premiera Orbána, Gergely Gulyás, stwierdził, iż propozycja Komisji Europejskiej pozostaje „nie do przyjęcia w obecnej formie”. Zdaniem ministra Gulyása, a tym samym węgierskiego rządu, koszty walki ze zmianami klimatu poniosą gospodarstwa domowe, a nie te podmioty, które są największymi emitentami zanieczyszczeń. Gulyás podkreślił, że obecna formuła pakietu Fit for 55 godzi w sukcesy rządu związane z programem rezsicsökkentés.  Minister dodał także, iż Węgry domagać się będą większej solidarności na rzecz transformacji uboższych regionów UE, ale także wymożenia na Chinach czy USA podjęcie planów redukcji emisji gazów cieplarnianych, bowiem UE jest odpowiedzialna zaledwie za 7 procent światowych emisji zanieczyszczeń.

Stanowisko węgierskich władz jest takie, że pakiet Fit for 55 może zostać zatwierdzony wyłącznie w sposób jednomyślny. Tryb procesu decyzyjnego, na mocy którego powinien zostać wprowadzony program klimatyczny jest symptomatyczny i należy go w dużej mierze wiązać z wyborem źródeł produkcji energii na Węgrzech.

Z jednej strony chodzi o energetykę atomową, stanowiącą filar systemu energetycznego Węgier, a która nie jest traktowana przez UE czy ONZ jako docelowa i priorytetowa, po drugie zaś problem stanowi także nieujęcie roli gazu jako paliwa przejściowego w zaproponowanych przez KE funduszach, co jest w pełni zbieżne ze stanowiskiem polskiego rządu. W komunikacie wydanym przez polskie ministerstwo klimatu i środowiska zapisano, iż „dla Polski [gaz – D.H.] to kluczowe paliwo przejściowe stanowiące niezbędną część sprawiedliwej transformacji energetycznej. Specyficzna rola gazu powinna być uznana w szczególności w Taksonomii. Polska nie widzi możliwości wdrożenia celu bez uznania roli gazu na tym etapie przejściowym”, i jest to zbieżne ze stanowiskiem strony węgierskiej, acz należy mieć na względzie specyfikę systemu energetycznego Węgier, który w relatywnie niewielkim stopniu korzysta z węgla.

Na początku 2021 roku pojawiła się informacja, iż wspomniany już minister Attila Steiner zakomunikował w trakcie szczytu Powering Past Coal Alliance (PPCA), iż Węgry zrezygnują z wykorzystywania węgla w energetyce o pięć lat wcześniej, niż zakładano – tj. w 2025, a nie 2030 roku, co z kolei zapowiadał w czasie szczytu klimatycznego w 2019 roku prezydent Węgier János Áder. Minister Steiner zadeklarował także, że Węgry osiągną neutralność klimatyczną na poziomie 90 procent już 2030 roku.

Jeśli atom nie zostanie uznany jako paliwo nieemisyjne to dotrzymanie założeń celów klimatycznych bez Paks nie będzie możliwe. Podobnie rzecz ma się w przypadku gazu. W tej chwili planuje się budowę bloków gazowych w węglowej elektrowni w Matra, ponadto wokół tej elektrowni powstaną instalacje pozyskujące energię słoneczną.

Wnioski

Cele klimatyczne Węgier mierze opierają się na założeniu zwiększenia udziału elektrowni atomowej w Paks w miksie energetycznym. Żadne inne źródło energii nie będzie w stanie umożliwić samodzielnego zapotrzebowania na energię, które stale rośnie. De facto jedyną alternatywą pozostanie import energii, który z kolei doprowadzić może do nagłych i gwałtownych wzrostów cen które w większego związku z trendami światowych cen energii.

Stąd też problem związany z energetyką jądrową na Węgrzech z jednej strony warunkowany jest czynnikami wewnętrznymi (tempo realizacji Paks 2), z drugiej zaś europejską debatą klimatyczną. Państwo węgierskie nie zrezygnuje z kluczowej roli energetyki atomowej w miksie energetycznym. Stanowisko to pozostaje zbieżne z celami pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej. Podobnie rzecz ma się w przypadku uznania gazu ziemnego za paliwo przejściowe. Oba te elementy – tak energetyka jądrowa, jak i gazowa, skutkują wzrostem zaangażowania energetycznego Rosji w regionie, co z kolei nie leży w interesie państwa polskiego. Z kolei zwiększanie udziału OZE w miksie energetycznym wymagać będzie poważnej debaty na temat wypracowania stosunku UE wobec Chin, których dominująca rola w sektorze OZE nie budzi wątpliwości, a polityka celna nie może być jedynym rozwiązaniem. Należy mieć jednak na uwadze bardzo różne podejście państw nie tylko Grupy Wyszehradzkiej, ale także Unii Europejskiej na relacje z Pekinem.

Jedną z metod oddziaływania na kierunek zmian proponowanych przez KE w nowej strategii klimatycznej jest domaganie się, wraz z państwami Grupy Wyszehradzkiej, zwiększania nakładów na fundusz energetyczny, który wesprze transformację energetyczną uboższych państw UE, uczyni także tę transformację bardziej sprawiedliwą. Na każdym etapie negocjacji, węgierskie władze zapewniają o chęci aktywnego uczestnictwa w rozmowach dotyczących Europejskiego Zielonego Ładu.

Jednakże poza potencjalnymi kosztami, które ponieść będzie musiało tak państwo, jak i obywatele, istotny komponent dotyczy także biznesowego wykorzystania transformacji energetycznej, m.in. we wspomnianym sektorze motoryzacyjnym. Wykorzystanie nowych technologii wpływ mieć będzie na konkurencyjność gospodarki. Wśród interesujących propozycji, którym przygląda się węgierski rząd zaliczyć można z jednej strony wszelkie możliwe metody umożliwiające magazynowanie energii pochodzącej z odnawialnych źródeł energii i jej późniejszego wykorzystania, a także wykorzystanie technologii czystego węgla, która jednak nie jest jeszcze dostosowana do przemysłowego wykorzystania. Sytuacja na Węgrzech jest o tyle dobra, ze chociaż środowiska polityczne są bardzo silnie spolaryzowane, to jednak – co warto tym bardziej podkreślić – istnieje konsensus, co do polityki klimatycznej. Sytuację zmieniać może to, co dziać się będzie wokół elektrowni w Paks, przede wszystkim sytuacji, w której okaże się, że koszt realizacji inwestycji przekroczy założenia, a cena wyprodukowania jednej kilowatogodziny przestanie być aż tak konkurencyjna.

Cała analiza opublikowana będzie w książce, która ukaże się w listopadzie 2021 roku. Publikacja wyraża jedynie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. W. Felczaka

Węgry walczą z Brukselą, ale pozycjonują się w głównym nurcie polityki klimatycznej na COP26