Wójcik: Francja mówi „non” gazowi z Rosji, ale nie przez Nawalnego

3 lutego 2021, 07:30 Energetyka
Rury Nord Stream 2. Fot. Nord Stream 2
Rury Nord Stream 2. Fot. Nord Stream 2

USA i kilka krajów europejskich, w tym Polska, od dawna krytycznie oceniają rosyjski gazociąg, ostrzegając przed nadmierną zależnością od gazu rosyjskiego i negatywnymi konsekwencjami dla Europy Wschodniej. Tym razem „non” powiedziała Francja. Minister Clément Beaune zaznaczył, że stanowisko wobec Nord Stream 2 nie ma związku ze sprawą Nawalnego – pisze Teresa Wójcik, redaktor BiznesAlert.pl.

Władze Francji opowiadają się przeciw zakończeniu budowy Nord Stream 2. To nie tylko reakcja na uwięzienie rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego oraz na brutalne stłumienie protestów w jego obronie przez Putina. Przyczyny są głębsze. W poniedziałek (31 stycznia) francuski minister ds. europejskich Clément Beaune, zaufany polityk prezydenta Macrona, powiedział w rozmowie z francuską rozgłośnią France Inter, że Paryżowi chodzi o coś więcej. – Zawsze mówiliśmy, że mamy poważne obawy wobec Nord Stream 2. To uzależnienie całej Europy od Rosji. Nie możemy się na to zgodzić – powiedział. Tyle, że ten sprzeciw był dotychczas niedostrzegalny.

Francja zabiera głos

Tym razem sprzeciw francuski jest mocny, prezydent Francji Emmanuel Macron chce zatrzymać projekt gazociągu Nord Stream 2. Beaune uzasadnił francuskie oświadczenie stłumieniem protestów Nawalnego w Rosji. Brzmi to jednak jak pretekst. Do lata 2020 roku Macron był mocno zainteresowany „partnerstwem francusko-rosyjskim”, nie specjalnie przejmując się problemami Ukrainy. Dopiero jesienią dostrzegł zagrożenie rosyjskie w Syrii oraz w Libii i zaczął zmienić kurs na antyrosyjski. Jednocześnie po zmianie gospodarza Białego Domu Paryż ma duże nadzieje na zbliżenie z Waszyngtonem, zdecydowanym przeciwnikiem Nord Stream 2, choć prezydentowi Bidenowi chodzi o ratowanie klimatu, nie o europejski rynek dla amerykańskiego LNG. Francja potrzebuje dużego wsparcia nowej administracji USA na kilku frontach. Po pierwsze w sprawie globalnego podatku cyfrowego wprowadzanego bez Chin. Po drugie – w zminimalizowaniu ( a jeszcze lepiej wyeliminowaniu ) rosyjsko-tureckich wpływów w Syrii i Libii oraz we wschodnim regionie Morza śródziemnego. Po trzecie w pomocy służb specjalnych USA dla elitarnych wojsk francuskich prowadzących operacje wojskowe w Mali.

Macron myśli geopolitycznie

Paryż nie powtarza amerykańskiej retoryki Nowego Zielonego Ładu przeciwko Nord Stream 2. Prezydent Macron myśli geopolitycznie. Nie godzi się na dominację Niemiec w Unii Europejskiej, dąży do równego partnerstwa z Niemcami, więc nie może oddać Niemcom przywództwa w UE, także w zakresie polityki energetycznej. Ostatnio interesuje się mocno realizacją koncepcji gazowego EastMed w optyce konkurencyjnej do rosyjskiego gazu, czyli do Nord Stream 2. Ze źródeł BiznesAlert.pl wynika, że właśnie na ten temat prowadzone były w Atenach rozmowy ekspertów izraelskich, greckich i francuskich. Są sygnały świadczące, że francuski Total jest zainteresowany udziałem w projekcie gazociągu EastMed oraz eksploatacją bogatych śródziemnomorskich zasobów gazowych. Z perspektywy Paryża, gaz z Morza Śródziemnego i Cypru jest lepszy dla UE niż z surowiec Rosji…

Francja nie potrzebuje gazociągu rosyjskiego tak, jak Niemcy

Pod względem gospodarczym Francja nie jest zależna od rosyjskiego gazu, tak jak Niemcy. Większość francuskiej energii pochodzi z elektrowni jądrowych, ostatnio zostały uruchomione dwa bloki węglowe. Przez trzy francuskie terminale LNG coraz większe są dostawy gazu skroplonego z Kataru i USA, a choć wciąż jeszcze prawie dwie trzecie gazu ziemnego Francja otrzymuje gazociągami, to oprócz gazu rosyjskiego, jest to gaz z Norwegii i Holandii. Według raportu MAE, w ciągu dwóch lat francuska gospodarka może zupełnie zrezygnować z gazu z Rosji.

Takie odmienne interesy energetyczne na bliższą i dalszą przyszłość sprawiają, że Paryż może być odporny wobec presji Berlina na zmiękczenie francuskiej polityki w kwestii Nord Stream 2. Takiej presji spodziewają się komentatorzy i media ( także niemieckie – np. Der Spiegel) na oficjalnym spotkaniu Macrona i Merkel w najbliższy piątek, piątego lutego. Francuskie „non” – zauważa komentator Christian Hartmann z AP – pojawia się na kilka dni przed tym posiedzeniem Francusko-Niemieckiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony. Merkel i Macron zabiorą głos na żywo. Sprzeciw partnera z Paryża jest ważniejszy dla pani kanclerz i dla rosyjskiej rury niż sprzeciw Parlamentu Europejskiego czy USA bez Trumpa. Jeśli presja kanclerz Merkel się nie uda, a Francja dołączy do Polski i państw bałtyckich, okaże się, że Berlin jest odizolowany w tej kwestii bardziej niż kiedykolwiek. Bez aprobaty Macrona, Nord Stream 2 raczej nie zostanie ukończony.

Wyłącznik Nord Stream 2 na stole rozmów USA-Niemcy o sankcjach