Po nałożeniu przez prezydenta Donalda Trumpa ceł na towary importowane z zagranicy, kraje dotknięte nowymi opłatami zapowiadają odwet. Francja zadeklarowała „gotowość do wojny handlowej” i zapowiedziała „atak na amerykańskie usługi cyfrowe”. Ostro zareagowały też Chiny objęte 34 procentowym cłem. Pekin wezwał do natychmiastowego wycofania decyzji, grożąc adekwatną odpowiedzią.
Prezydent Donald Trump podpisał w środę rozporządzenie o „cłach wzajemnych” na towary sprowadzane do Stanów Zjednoczonych. Zapowiedziane przez USA stawki mają stanowić połowę zsumowanych ceł i pozacelnych barier handlowych stosowanych przez inne kraje. Różnią się one w zależności od kraju i wahają się między 10 proc. a 34 proc. – np. dla towarów z państw UE wynoszą one 20 proc., dla Chin – 34 proc., dla Japonii – 24 proc.
Na liście nie umieszczono Rosji, uzasadniając tę decyzję minimalną wymianą handlową z tym krajem ze względu na sankcje nałożone na Kreml w 2022 r., po rozpoczęciu przez władze w Moskwie pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę.
Reakcja krajów UE
„Donald Trump myśli, że jest panem świata” – oświadczyła rzeczniczka francuskiego rządu Sophie Primas w rozmowie z nadawcą RTL. Wyjaśniła, że należy spodziewać się dwóch fal reakcji na amerykańskie cła – pierwsza, stanowiąca odpowiedź na taryfy nałożone na stal i aluminium, pojawi się w połowie kwietnia, a druga nastąpi najprawdopodobniej w końcu miesiąca i będzie dotyczyć szerszego zakresu dóbr i usług. Możliwy jest „atak na amerykańskie usługi cyfrowe” – zapowiedziała Primas.
Jeszcze w środę Wielka Brytania – objęta niższą niż kraje UE, 10-procentową stawką – podkreśliła, że mimo powagi sytuacji zachowuje spokój. Brytyjski minister handlu Jonathan Reynolds zaznaczył, że Londyn nie chce wojny handlowej i liczy na zawarcie porozumienia. Ostrzegł zarazem, że rząd „zrobi wszystko, co konieczne, by bronić brytyjskiego interesu narodowego” i „nie zawaha się podjąć (odpowiednich) działań”.
Minister gospodarki Niemiec Robert Habeck ostrzegł, że „amerykańska mania ceł” może spowodować ogromne szkody na całym świecie, natomiast dla konsumentów w USA „ten dzień nie będzie dniem wyzwolenia, ale dniem inflacji”. Zaznaczył, że gdyby USA nie chciały negocjowanego rozwiązania, UE udzieli „wyważonej, jasnej i zdecydowanej odpowiedzi„.
Litwa uruchomiła infolinię dla przedsiębiorstw. Ministerstwo gospodarki i innowacji zaoferowało wstępny pakiet wsparcia w wysokości około 20 mln euro dla przedsiębiorstw, które ucierpią w konsekwencji nowych ceł.
Odpowiedź Portugalii na amerykańskie cła powinna uwzględnić interes krajowych spółek – powiedział w czwartek portugalski minister gospodarki Pedro Reis. Sprecyzował, że rząd Portugalii prowadzi intensywne rozmowy z największymi firmami tego kraju oraz różnymi organizacjami branżowymi, aby ocenić ryzyko w przypadku zastosowania środków odwetowych wobec USA.
Premier Czech Petr Fiala oznajmił, że taryfy ogłoszone przez Trumpa są niefortunne i błędne. Nie spodziewa się, że będą one miały bezpośredni wpływ na Republikę Czeską, ale ich pośredni wpływ może być bardzo silny.
Szefowa KE Ursula von der Leyen podkreśliła, że cła są „poważnym ciosem dla światowej gospodarki”, ponieważ skutkują wzrostem inflacji i podniosą koszty życia milionów konsumentów. Przypomniała, że UE kończy pracę nad cłami o wartości 25 mld euro, ogłoszonymi w odpowiedzi na wcześniejsze podniesienie stawek na stal i aluminium. Jak podkreśliła, nie jest jednak jeszcze za późno, by rozwiązać problemy poprzez negocjacje.
Z kolei szef Rady Europejskiej Antonio Costa oznajmił, że nadszedł czas na ratyfikację porozumień z Mercosurem i Meksykiem. „Handel jest potężnym motorem globalnego dobrobytu. UE pozostanie zagorzałą orędowniczką wolnego i uczciwego handlu” – podkreślił Costa.
Chiński straszak
Chiny, które są już uwikłane w spór handlowy z USA, wyraziły „stanowczy” sprzeciw wobec ceł ogłoszonych przez Trumpa. Pekin wezwał do „natychmiastowego” wycofania tych decyzji, grożąc podjęciem środków odwetowych w celu ochrony swoich interesów.
„Tak zwane +wzajemne taryfy celne+, które opierają się na subiektywnych i jednostronnych ocenach strony amerykańskiej, są niezgodne z zasadami handlu międzynarodowego, poważnie podważają uzasadnione prawa i interesy zainteresowanych stron oraz są typową praktyką jednostronnego zastraszania” – ocenił resort handlu.
Już po ogłoszeniu w lutym przez USA pierwszych ceł na chiński import, Pekin odpowiedział m.in. 15-procentowymi taryfami na import węgla i skroplonego gazu ziemnego (LNG) oraz cłami w wysokości od 10 do 15 proc. na import produktów rolno-spożywczych z USA.
Rzecznik ministerstwa handlu He Yadong zaznaczył, że cła są przejawem „protekcjonizmu i zastraszania” innych państw.
Izrael nie został oszczędzony
Izrael, dzień przed środowym oświadczeniem Trumpa, zniósł wszystkie cła importowe na amerykańskie towary, a mimo to w dekrecie Waszyngtonu przewidziano 17-procentowe cła na import z tego państwa. Minister finansów Becalel Smotricz poinformował w czwartek rano, że prowadzi konsultacje z przedstawicielami biznesu na temat wpływu ceł na izraelską gospodarkę.
Stany Zjednoczone są największym partnerem handlowym Izraela. Według statystyk amerykańskiego rządu, w 2024 r. izraelski eksport do USA miał wartość ponad 22 mld dolarów, a import ze Stanów Zjednoczonych – blisko 15 mld dolarów.
Publiczna stacja Kan zaznaczyła, że dużą część izraelskiego eksportu do USA stanowią nie towary, ale usługi i na razie nie wiadomo, czy one również zostaną objęte nowymi cłami.
Biznes Alert / BBC / PAP / CNN/