Zalewski: Po Paryżu czas na Berlin

25 kwietnia 2014, 13:00 Energetyka
Pawel Zalewski

Zdaniem posła do Parlamentu Europejskiego Pawła Zalewskiego (EPL) po przekonaniu Francji do koncepcji Unii Energetycznej należy przekonać Niemcy. Według niego będzie to trudniejsze zadanie dla Polski.

– Polska odnotowała sukces – Francja zgodziła się na propozycję Unii Energetycznej przedstawioną wczoraj prezydentowi Hollandowi  przez premiera Tuska. Sukces tym większy, gdyż Holland oficjalnie oświadczył po spotkaniu z polskim premierem, że to obecnie jest już propozycja „polsko-francuska”. To bardzo przybliża realizację naszego celu, bo Francja jest jednym z głównych motorów Unii Europejskiej. Jej zdanie się liczy w stolicach krajów Unii i wpłynie na Niemcy. Tusk nie przypadkiem rozpoczął swoją podróż polityczną od Paryża. Kanclerz Merkel rozumie jego koncepcje integracji energetycznej Europy, rozumie jego argumenty. Ale w Niemczech istnieje potężne lobby prorosyjskie, progazpromowskie i liderom państwa niemieckiego łatwiej będzie przezwyciężyć dążenia, opór tego lobby, gdy będą mieć za sobą przywódców Francji – mówi rozmówca.

– Propozycja powołania Unii Energetycznej bezpośrednio przynosi instrumenty uniezależnienia UE od energetycznej presji Kremla. Ta propozycja pojawia się w szczególnych okolicznościach . Po pierwsze – w momencie, gdy Kreml usiłuje rozbić Unię Europejską przez stosowanie szantażu gazowego. Po drugie – gdy rozpoczyna się proces gospodarczej integracji euroatlantyckiej dzięki negocjacjom TTiP –  negocjacjom w sprawie powstania amerykańsko-europejskiej strefy wolnego handlu. Unia Energetyczna uniemożliwi niszczące dążenia Kremla.  Jednocześnie utworzenie wielkiej grupy nabywców gazu w Europie obniży ceny tego surowca w naszej części świata. A to będzie wyrównaniem konkurencyjnej  pozycji UE wobec  Stanów Zjednoczonych – ocenia Zalewski.