font_preload
PL / EN
Energetyka Węgiel 5 grudnia, 2018 godz. 7:31   

Baca-Pogorzelska: Brakuje węgla, którego mamy na 200 lat?

Kopalnia górnictwo fot. pixabay.com

Już trzy firmy zgłosiły braki ustawowych zapasów węgla. Urząd Regulacji Energetyki potwierdza te informacje. Tymczasem prezydent Andrzej Duda na Barbórce zapowiada, że „nie da zamordować górnictwa”. Jak to jest z tym polskim węglem? – pisze Karolina Baca-Pogorzelska, dziennikarka Dziennika Gazety Prawnej.

Już w październiku należąca do PGE elektrownia w Rybniku zgłosiła w URE mniejsze niż wymagane ustawą zapasy paliwa.

– Zgodnie z art. 10 ustawy Prawo energetyczne przedsiębiorstwo na uzupełnienie zapasów i taką informację ma dwa miesiące od ostatniego dnia miesiąca, w którym nastąpiło zgłoszenie. Oznacza to, że jest na to czas do końca grudnia – mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE. Z naszych informacji wynika, że do Rybnika dołączyły jeszcze w listopadzie dwie inne instalacje. Enea i Tauron zapewniły nas, że nie chodzi o ich jednostki, w których zapasy węgla są na wymaganym poziomie. Obie grupy opierają się bowiem w dużej mierze na swoim węglu – Tauron ma trzy kopalnie w Tauronie Wydobycie, a poznańska Enea kontroluje lubelską Bogdankę. Energa z kolei na nasze pytania w tej sprawie nie odpowiedziała. PGE z kolei przyznaje się tylko do Rybnika.

URE zapowiada, że będzie kontrolować zapasy węgla w elektrowniach.

– Jesteśmy także w trakcie monitoringu badania poziomu zapasów obowiązkowych. Badamy losowo zarówno duże podmioty, jak i te mniejsze. Wyniki powinniśmy mieć w połowie grudnia – mówi Głośniewska.

Wydobycie węgla kamiennego w Polsce maleje (w tym roku będzie to ok. 62-63 mln ton), a jego import rośnie. W tym roku będzie rekordowy – może sięgnąć 18-19 mln ton (dotychczasowy rekord z roku 2011 wynosił 15 mln ton).

Tymczasem prezydent Andrzej Duda powiedział w Katowicach w poniedziałek, że nie będziemy szybko odchodzić od węgla, bo starczy nam go na 200 lat, z kolei we wtorek na Barbórce przekonywał górników, że „nie pozwoli zamordować górnictwa”.

Szafowanie liczbami dotyczącymi złóż węgla w Polsce jest dość ryzykowne. Nie każdy bowiem wie, że to, co jest pod ziemią tylko częściowo nadaje się do wydobycia, a z tego, co się nadaje to również tylko część jest uzasadniona ekonomicznie. Polska ma wciąż duże złoża zarówno węgla kamiennego, jak i brunatnego, jednak po wiele z nich po prostu się nie sięgnie czy to ze względu na aspekt ekonomiczny, czy to ze względu na bezpieczeństwo. Bo skoro Barbórka, to o górnikach warto także w ten sposób pamiętać.

– Zasoby węgla nie są na zawsze, musimy dbać o bezpieczeństwo naszej gospodarki, ale przejść na źródła energii znacznie bardziej czyste. Bierzemy pod uwagę, że koszt energii z OZE będzie malał i w przyszłości nie będzie konieczne ich subsydiowanie. Chcemy się wpisywać w polityki europejskie, zwiększać efektywność energetyczną. Będziemy chcieli też wspierać przechodzenie na bardziej efektywne źródła węglowe tam, gdzie możliwe jest stosowanie kogeneracji – powiedział we wtorek w Katowicach Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.

Warto więc podjąć rękawicę i spróbować przygotować górników na zmiany. Zwłaszcza, że w myśl podpisanej w Katowicach deklaracji „just transition” o sprawiedliwej transformacji regionów pogórniczych jest szansa na to, by Śląsk także mógł skorzystać z funduszy dla transformacji.