Pędziwol: Czesi zainwestują w kolejny atom w Dukovanach

18 stycznia 2022, 07:30 Atom
Elektrownia jądrowa Dukovany w Czechach. Fot. Michał Perzyński.
Elektrownia jądrowa Dukovany w Czechach. Fot. Michał Perzyński.

Przed zwycięzcą przetargu na budowę nowego reaktora w czeskiej elektrowni jądrowej Dukovany, otworzy się perspektywa budowy kolejnych bloków – pisze Aureliusz M. Pędziwol, współpracownik BiznesAlert.pl.

Częścią zlecenia na blok nr 5 w JEDU (to skrót od Jaderná elektrárna Dukovany) ma być mianowicie niezobowiązująca opcja na budowę trzech kolejnych reaktorów: dwóch w Temelínie (JETE) i jeszcze jednego w Dukovanach. O jej wpisanie do umowy z przyszłym wykonawcą jeszcze w lecie ubiegłego roku poprosiło ministerstwo przemysłu i handlu. Taką informację przekazał czeskiej agencji prasowej CzTK Ladislav Krzíż, rzecznik CEZ – największej firmy energetycznej w kraju, która produkuje około 75 procent prądu wytwarzanego w Czechach.

Drugi wynik w historii elektrowni w Dukovanach

Do koncernu kontrolowanego przez czeskie państwo (posiada w nim 69,8 procent akcji i 70,1 procent głosów) należą obie czeskie elektrownie atomowe. W Dukovanach znajdują się obecnie cztery reaktory WWER 440 o mocy zainstalowanej 510 MWe (łącznie 2040 MWe), w Temelínie zaś dwa reaktory WWER 1000 o mocy 1055 MWe (łącznie 2110 MWe). W ubiegłym roku wyprodukowały one 30,73 TWh. To ich drugi wynik w historii, w 2013 roku obie elektrownie dostarczyły o 0,02 TWh (20 GWh) energii elektrycznej więcej. Do rekordu zabrakło więc jedynie nieco ponad 0,065 procent.

Reaktory w Dukovanach zostały oddane do użytku w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku i będą musiały zostać wyłączone w latach 2035-37. Natomiast pierwszy blok w Temelínie ruszył dopiero w 2000 roku, drugi zaś w 2002 – oba będą mogły więc pracować do połowy XXI wieku.

Eksportowa rezerwa

W minionej dekadzie Czechy produkowały między 81, a 88 TWh energii elektrycznej rocznie brutto, a konsumowały o około 10 do 17 TWh mniej. W przybliżeniu tyle samo wynosił tak zwany czysty eksport prądu, czyli różnica między ilością prądu wysłanego za granicę, a stamtąd sprowadzonego. Na przykład w rekordowym 2018 roku czeskie elektrownie wyprodukowały 88 TWh prądu, a jego konsumpcja wyniosła 74 TWh, co się przełożyło na bez mała 14 TWh czystego eksportu. To jest prawie połowa tego, co wyprodukowały ciągu tego roku obie czeskie elektrownie jądrowe (nieco ponad 30 TWh). Inaczej mówiąc, wyłączenie wszystkich działających obecnie bloków JEDU w całości będzie mogło zostać pokryte redukcją eksportu czeskiego prądu.

Odejście od węgla

W ciągu najbliższych kilkunastu lat zostaną jednak wyłączone również wszystkie elektrownie węglowe, które dziś dostarczają wciąż jeszcze trochę więcej energii elektrycznej, niż reaktory jądrowe. Ma się tak stać najpóźniej do 2038 roku, jak postanowiła Komisja Węglowa, ale być może dojdzie do tego już w 2033 roku, jeśli ceny certyfikatów CO2 będą rosnąć zbyt szybko. 

CEZ planuje wprawdzie mocno zwiększyć udział odnawialnych źródeł energii w swoim miksie energetycznym, ale fotowoltaika, wiatr i woda nie będą w stanie zrównoważyć odstawionych elektrowni węglowych. Stąd plany budowy elektrowni gazowych i postawienia do 1936 roku reaktora nr 5 w JEDU.

Trzech chętnych

O zlecenie na wykonanie tej ostatniej inwestycji ubiegają się trzy firmy: EdF z Francji, południowokoreańska KHNP oraz amerykański Westinghouse. Jak powiedział 6 stycznia Czeskiemu Radiu dyrektor generalny CEZ Daniel Benesz, oceny ich bezpieczeństwa powinny być gotowe do końca miesiąca, a krótko potem będzie mógł zostać rozpisany przetarg.

Pierwotnie rozważano dopuszczenie do przetargu także firm z Chin i Rosji. Czesi wykluczyli najpierw z rywalizacji chiński koncern CGN, ale podobnej jednomyślności brakowało w wypadku rosyjskiego Rosatomu. Jego szanse pogrzebało dopiero odkrycie, że za wysadzenie składów amunicji w Vrbieticach na Morawach w 2014 roku odpowiedzialni byli rosyjscy agenci.

Czesi chcą odejść od węgla do 2033 roku na rzecz atomu i OZE