Jakóbik: Atomowa rywalizacja o niezdecydowanego klienta w Polsce

13 lipca 2021, 07:35 Atom
Hinkley Point C fot. EDF
Hinkley Point C fot. EDF

– Amerykanie i Francuzi przygotowują oferty na budowę elektrowni jądrowych w Polsce. W cieniu są Koreańczycy, którzy także deklarują gotowość do udziału w programie. Ich zaangażowanie sugeruje, że termin oddania pierwszego reaktora jądrowego w 2033 roku jest możliwy do spełnienia. Rywalizacja o atom w Polsce służy klientowi, który do tej pory był niezdecydowany – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Klub atomowy w Europie

Ambasada Francji w Warszawie zorganizowała spotkanie z dziennikarzami z okazji otwarcia biura EDF w stolicy Polski mającego się zajmować atomem. Podczas tego wydarzenia przedstawiciele rządu i biznesu francuskiego przekonywali o tym, że oferta EDF będzie najlepsza z punktu widzenia Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, który zakłada budowę pierwszego reaktora w 2033 roku i 6-9 GW energetyki jądrowej do 2043 roku. – Koniec 2022 roku to ostatni dzwonek na to by zdążyć z uruchomieniem atomu w Polsce do 2033 roku – powiedział Philippe Crouzet, wysoki przedstawiciel ds. francusko-polskiej współpracy w dziedzinie energetyki jądrowej cywilnej. – Niemcy zrezygnowały z tego źródła energii, a Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej. Francja wspiera wejście Polski do klubu jądrowego. Będzie to sposób na zrównoważenie sytuacji – powiedział. Dodał, iż, „wiadomo, że są kraje, które chcą odejścia energetyki jądrowej. Francja dzięki swej sile może wspierać Polskę na drodze do realizacji jej celu”. Francuzi używają także argumentu politycznego, proponując wspólne głosowania i debaty polityczne na łonie Unii Europejskiej w sprawie energetyki jądrowej. Warto jednak zastrzec, że Polska i Francja już teraz głosują razem w sprawie atomu i ten trend nie powinien ulec zmianie niezależnie od tego, jakiego partnera wybierze Warszawa, bo jest w interesie obu tych krajów. Dlatego należy się spodziewać kontynuacji współpracy Paryża i Warszawy w obronie atomu w taksonomii unijnej i innych sporach tego typu.  Natomiast Francja będzie kontynuować ambitną politykę klimatyczną, którą może prowadzić komfortowo właśnie dzięki atomowi dającemu jej najmniejszą emisyjność wśród krajów Unii Europejskiej. Należy się zatem liczyć z tym, że niezależnie od wyboru Warszawy, Paryż będzie przykręcał śrubę polityki klimatycznej w czasie, gdy Polacy próbują ją raczej luzować.

Polscy inżynierowie na budowach EDF

Oferta francuska ma przekonać Polaków dostępnością technologii EPR w Europie, która uzyskała już licencje w Francji, Finlandii, a poza Unią Europejską w Chinach i Wielkiej Brytanii. EDF przekonuje, że reaktor tego typu jest o 36 procent bardziej wydajny i wytwarza o 30 procent mniej odpadów w porównaniu z konkurencją. EPR1200 jest w stanie wytworzyć 9 TWh energii rocznie i zapobiec w ten sposób emisji 6,6 mln ton CO2. Francuzi oferują także możliwość utylizacji odpadów jądrowych z pomocą ich firm. Obiecują także elastyczność pracy reaktora pozwalającą zmienić moc o 80 procent w 30 minut oraz wysoką dyspozycyjność na poziomie ponad 90 procent. To cechy ważne w obliczu planów wykorzystania atomu do uzupełniania rosnącej mocy Odnawialnych Źródeł Energii w Polsce. EDF przekonuje, że ich reaktor może z powodzeniem posłużyć do produkcji fioletowego wodoru istotnego z punktu widzenia unijnej polityki dążenia do neutralności klimatycznej. Francuzi przekonują, że powtarzalność projektów jądrowych w Hinkley Point C i Sizewell C w Wielkiej Brytanii pozwala obniżyć koszty budowy o 20 procent. Kopia zastosowana w Polsce miałaby zatem być tańsza od projektów wskazywanych do tej pory przez krytyków atomu jako za drogie. Francuzi wierzą, że wybór wykonawcy polskiego reaktora w 2022 roku pozwoli zbudować go do 2033 roku. – Uważamy, że to jest realne i dlatego prowadzimy dyskusję z naszymi partnerami – powiedział Deschaux. EDF obiecuje polskim inżynierom pracę w kraju i za granicą. Zidentyfikował 350 firm polskich mogących wziąć udział w budowie atomu i przypomina o lokalizacji 64 procent produkcji w przypadku projektu brytyjskiego Hinkley Point C. Polska pozbawiona sektora jądrowego może liczyć na 45 procent na początku a potem do 60 i więcej procent. Firmy pomagające przy reaktorach w Polsce mogłyby potem liczyć na rekomendację do pracy przy kolejnych projektach EPR na całym świecie.

Kto da więcej?

Francuzi zachowują rezerwę w sprawie zaangażowania kapitałowego w projekt atomu w Polsce. – Model finansowy zostanie wybrany przez Polskę jako klienta. EDF dostosuje się do wyboru strony polskiej. Środki będą pochodziły z kredytów eksportowych z odpowiednimi gwarancjami oraz funduszy własnych strony polskiej, czy to publicznych, czy inwestorów prywatnych – ocenił Philippe Crouzet. – W Hinkley Point działa mechanizm kontraktów różnicowych. Pozwala sfinansować część inwestycji. Jest drugi element będący przedmiotem dyskusji w postaci Regulated Asset Base, który pozwala obniżyć ryzyko inwestycyjne i uzyskać tańsze finansowanie. To są konsekwencje dla kosztów produkcji – stwierdził Thierry Deschaux zarządzający biurem EDF w Polsce, co ciekawe, zatrudniony także w Dalkii z grupy EDF. Na spotkaniu nie padły deklaracje odnośnie do zaangażowania finansowego rządu francuskiego, choć w przeszłości pojawiały się plotki o współpracy banków z Francji. To może być czynnik istotny z punktu widzenia rywalizacji z Amerykanami, którzy obiecują Polakom zaangażowanie banku eksportowego EXIMPORTBANK w finansowanie budowy polskich elektrowni jądrowych. Firmy amerykańskie Westinghouse i Bechtel już teraz zyskały grant Amerykańskiej Agencji Handlu i Rozwoju na studium FEED, które przygotuje firma założona przez George’a Westinghouse na potrzeby spółki Polskie Elektrownie Jądrowe (dawniej PGE EJ1). Westinghouse zapewni wiedzę inżynieryjną o technologii AP1000 a Bechtel z zakresu zarządzania obiektami tego typu. Francuzi nie zaoferowali dotąd tak daleko idącego zaangażowania finansowego oraz politycznego. Być może są zrażeni faktem, że praktycznie gotowa propozycja budowy atomu przez EDF w Polsce została odrzucona po zmianie władzy w 2015 roku.

Niezdecydowany klient

Potencjalni dostawcy technologii i kapitału na potrzeby Programu Polskiej Energetyki Jądrowej rywalizują na całego, dowodząc faktycznego potencjału polskich planów. Konkurencja między nimi jest pożądana z punktu widzenia klienta, który ma do wyboru jeszcze ofertę południowokoreańską, którą prezentuje dużo bardziej lakonicznie KHNP, także na łamach BiznesAlert.pl. Fakt, że Polska nie rozstrzygnęła wciąż kto zbuduje elektrownię jądrową na jej terytorium sprawia, że termin oddania pierwszego reaktora w 2033 roku jest umowny i drugorzędny wobec faktu, że już w latach dwudziestych tego wieku wzrośnie zależność naszego kraju od importu energii oraz gazu przez rosnącą lukę wytwórczą, którą z braku alternatywy będziemy usuwać z pomocą energetyki gazowej.

Jakóbik: Czarnobyl do kwadratu w Polsce czy kampania wyborcza w Niemczech? (FELIETON)