Belgia dyskutuje o wydajności offshore

9 listopada 2021, 06:00 Alert
Flaga Belgii. Źródło: freepik
Flaga Belgii. Źródło: freepik

Belgijski rząd federalny zdecydował o przydzielaniu dodatkowych koncesji offshore. Pierwotnie do 2030 roku ich moc miała wynosić 4,4 GW, teraz planuje się 5,8 GW. Liczba ta nie jest przypadkowa, bo dokładnie tyle mocy zainstalowanej posiadają łącznie reaktory jądrowe w Doel i Tihange, które mają zostać wyłączone w nadchodzących latach.

– Zrobimy z naszego Morza Północnego elektrownię – zapowiedziała belgijska minister energii Tinne Van der Straeten. – Energia odnawialna jest najtańszą formą energii, podczas gdy wszystkie inne formy jej pozyskiwania stają się coraz droższe. Nowe farmy wiatrowe stają się potencjalnym źródłem dochodów i chronią nas przed rosnącymi cenami energii – podkreśliła.

Aby osiągnąć taką skalę mocy na morzu, Belgowie chcą tam uruchomić gigantyczne i zdaniem rządu wydajniejsze turbiny wiatrowe o wysokości 300 metrów w strefie nazywanej „Księżniczka Elżbieta”, położonej 33 kilometrów od wybrzeża w kierunku granicy morskiej z Francją. Belgijski rząd planuje wystawiać na aukcję niezbędne do tego koncesje od połowy 2023 roku.

Belgia dysponuje zaledwie 67 kilometrami bogatego w wiatry wybrzeża Morza Północnego. Na tym względnie małym odcinku kraj ten ulokował już 2,2 GW zainstalowanej mocy offshore, z racji czego na kolejne projekty brakuje miejsca. Belgia się jednak nie poddaje i buduje sztuczne wyspy, które służą za wsparcie dla turbin wiatrowych.

Belgia eksperymentuje również z energią słoneczną na morzu i tworzy sztuczne wyspy energetyczne o powierzchni około pięciu hektarów, które będą działać jako hub dla pozyskanej energii i przesyłać ją w kierunku kontynentu. Nie chodzi tu tylko o połączenie z Belgią kontynentalną, ale również z krajami sąsiednimi. Aby zapewnić dodatkową energię ze źródeł odnawialnych w głębi kraju, belgijski operator sieci Elia położy dodatkowy kabel od końca 2023 roku.

Politycy opozycji, ale także przedstawiciele tradycyjnie w Belgii bardzo silnych politycznie regionów, przestrzegają przed wysokimi kosztami rozbudowy offshore. Ostrzeżenia w stronę minister wystosował także belgijski regulator energetyki CREG. Wskazuje on, że niekorzystne skutki lokalizacji turbin mogą być niedoceniane. Będą one bowiem stały na wyznaczonej powierzchni zbyt blisko siebie. – Gdy turbiny wiatrowe są blisko siebie, przechwytują od siebie wzajemnie wiatr, co powoduje, że wytwarzają mniej energii elektrycznej i zwiększają koszty w przeliczeniu na megawatogodzinę – pisze CREG. Regulator wskazuje także, że zwiększanie rozmiaru turbin nie zawsze przekłada się na wzrost ich wydajności, a w niektórych lokalizacjach oznacza nawet jej spadek.

Sprawdzenie, czy koszty produkcji będą rzeczywiście znacznie wyższe, zlecono agencji specjalizującej się w nowych modelach obliczeniowych opracowanych przez Instytut Von Karmana, który jest światowym liderem w symulacjach aerodynamiki. W tym scenariuszu referencyjnym wyliczono koszty 55,73 euro za megawatogodzinę. Tymczasem lokalizacja na sztucznych wyspach w połączeniu z największymi turbinami to zaledwie pół euro więcej. – Nie jest to niczym niezwykłym, tym bardziej, że otrzymamy 66 procent dodatkowej mocy, co ma pozytywny wpływ na bezpieczeństwo dostaw – powiedział Jan Cornillie, koordynator projektu modelowego.

CREG wskazuje także na inne ryzyka związane z szybką rozbudową offshore. Przydzielaniom koncesji na te ważne systemowo parki wiatrowe powinny towarzyszyć bardziej skuteczne kontrole. Regulator zaleca uwzględnienie tylko tych przedsiębiorstw, które mogą przedstawić niezbędne doświadczenie (zrealizowały co najmniej 300 MW energii wiatrowej na morzu), a także pobieranie gwarancji w wysokości 70 mln euro.

Aleksandra Fedorska

Belgowie zgłaszają akces do polskiego rynku morskich farm wiatrowych