Ekspert: Zamieszanie wokół Nord Stream 2 powinno skłonić Europę do odejścia od gazu

1 grudnia 2021, 13:15 Energetyka
Rury. fot. Nord Stream 2
Rury. Fot. Nord Stream 2

Zdaniem Mateo Szlapek-Sewillo, eksperta polityki Europy Wschodniej z Melbourne, ostatnie kłopoty związane z Nord Stream 2 powinny skłonić Europę do przyspieszenia odejścia od gazu na rzecz energii odnawialnej.

– Z kilku duchów nawiedzających Europę gazociąg Nord Stream 2 jest jednym z najwytrwalszych. W tym tygodniu projekt trafił na kolejną przeszkodę. Proces zatwierdzenia został tymczasowo wstrzymany przez niemieckiego regulatora energetycznego, ponieważ szwajcarskie konsorcjum Nord Stream AG będące właścicielem gazociągu (samo w większości należące do Gazpromu) nie utworzyło, tak jak jest to wymagane, niemieckiej spółki zależnej – pisze Mateo Szlapek-Sewillo w komentarzu dla The Interpreter.

Ekspert podkreśla, że ta decyzja wywołała kolejne wstrząsy na europejskich rynkach gazu, a ceny spotowe wzrosły do prawie 90 euro za megawatogodzinę. – Mimo bólu, jaki zada to konsumentom i przywódcom, a także widocznej sile pozycji negocjacyjnej Rosji, stwarza ona również okazję do przyspieszenia tak bardzo potrzebnej dywersyfikacji europejskiej energetyki bez udziału gazu – czytamy.

Szlapek-Sewillo wskazuje dwa główne zagrożenia dla bezpieczeństwa Europy. – Nord Stream 2 pogłębi zależność Europy od rosyjskiego gazu, a jego eksploatacja odizoluje i tak już zagrożoną Ukrainę od lukratywnej sieci śródlądowej (Polska i Słowacja również mocno krytykują projekt z podobnych powodów) – podkreśla.

Zdaniem eksperta, problem ekonomiczny ma też wymiar polityczny. – W charakterystycznym stylu brytyjski premier Boris Johnson powiedział w poniedziałek, że „wkrótce nadchodzi wybór” dla Europy, między zużywaniem większej ilości rosyjskich paliw kopalnych a „stawaniem za Ukrainą broniąc sprawy pokoju i stabilności” – pisze.

– Częściowo z powodu malejącej produkcji krajowej Unia Europejska obecnie polega na Rosji w zakresie ponad 40 procent dostaw gazu ziemnego. Za pośrednictwem Gazpromu, który jest w większości własnością państwa, Rosja może stworzyć problem do rozwiązania dla europejskich przywódców: próbę wstrzymania certyfikacji Nord Stream 2 w krótkim terminie, co jeszcze bardziej podniosłoby i tak już rosnące ceny energii, lub ostateczne przyznanie, że Ukraina zostanie ominięta – czytamy.

Jego zdaniem, jest to duży problem. – Europejskie ceny gazu wzrosły w tym roku o ponad 600 procent z powodu niskich zapasów, zwiększonego popytu po zniesieniu blokady Covid-19, a Gazprom nie zwiększa dostaw ponad zakontraktowane ilości gazu. Kusząca jest wiara, że szybka certyfikacja Nord Stream 2 może złagodzić ból. Ale to tylko połowa historii. Jak wyjaśnia Adam Tooze z Columbia University, przez 15 lat Unia Europejska dokonała „istotnych fizycznych i finansowych inwestycji w integrację swojego systemu dostaw gazu ze światowymi rynkami energetycznymi”, w celu stworzenia globalnego rynku gazu, a tym samym zmniejszenia swojej zależności od dostaw z Rosji. Wiązało się to z dużymi inwestycjami w infrastrukturę gazową, ale zmieniło również sposób, w jaki Unia Europejska kupuje swój gaz: stopniowo odchodzi od preferowanego przez Rosję modelu kontraktów długoterminowych w kierunku transakcji na rynku spotowym. Umożliwiło to miliardy euro oszczędności, gdy ceny gazu były niskie (co dawało dodatkową korzyść w postaci odejścia Europy od węgla, zmniejszenia emisji dwutlenku węgla), ale dzisiaj, gdy Unia Europejska konkuruje z Azją na otwartym rynku, została narażona na ryzyko cenowe. Elastyczność została okupiona kosztem pewności ceny – zaznacza ekspert.

– Można zatem uzasadnić, że lata inwestycji w liberalizację rynku gazu nieumyślnie sprawiły, że Europa stała się bardziej narażona na globalne szoki cenowe z ostatnich miesięcy – wywołując efekt domina polegający na tym, że teraz ponownie szukamy pomocy ze strony Rosji. Europejscy przywódcy mają związane ręce. Ale ich problem niesie ze sobą także szansę – pisze.

Zdaniem autora tekstu, odpowiedzią Europy powinno być przyspieszenie inwestycji w odnawialne źródła energii. – Unia Europejska jest wyraźnie zaangażowana w to, by gaz stanowił część jej przyszłego miksu energetycznego. Ale biorąc pod uwagę ryzyko strategiczne, musi stać się kreatywna – i to szybko. Wiatr i słońce powinny być na czele, ale sytuacja jest zbyt pilna, aby ignorować bardziej spekulatywne i być może kontrowersyjne źródła energii – czytamy.

Mateo Szlapek-Sewillo podkreśla, że odejście od ryzykownych paliw kopalnych nie przyniesie poprawy sytuacji z dnia na dzień. – Stworzy to również nowe zagrożenia. Jednak zmniejszając swoją zależność od kaprysów geopolitycznego przeciwnika i niestabilnych rynków globalnych, Europa może poczynić postępy w realizacji swoich celów w zakresie ochrony środowiska i bezpieczeństwa – pisze.

Źródło: The Interpreter

Marszałkowski: Niemcy popierają Nord Stream 2 i jego dokończenie