Gawlikowska-Fyk: Suma wad reformy handlu emisjami

13 marca 2015, 08:44 Energetyka
elektrownia-weglowa-zagrozenia

Ostateczna wersja nowych przepisów w sprawie pozwoleń na emisję CO2 powstanie w drodze negocjacji między Radą Europejską a Parlamentem Europejskim. Wraz z Polską mniejszość blokującą przeciwko uruchomieniu rezerwy stabilizacyjnej w 2018 r. tworzą Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Węgry, Czechy, Litwa i Rumunia. Tymczasem pojawiła się jakoby kompromisowa propozycja prezydencji łotewskiej, wg której rezerwa miałaby zacząć działać nie w 2018, a od 1 stycznia 2019 r.O tym dlaczego niekorzystne dla Polski jest proponowane przez Komisję Środowiskową w Parlamencie Europejskim przyspieszenie wdrożenia mechanizmu podwyższającego ceny uprawnień do emisji CO2 opowiada Aleksandra Gawlikowska-Fyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

– Specyfika rozliczeń w systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych oznacza, że nowa, kompromisowa propozycja prezydencji łotewskiej dotycząca daty wejścia w życie rezerwy stabilizacyjnej – 1 stycznia 2019 r. – jest w zasadzie kosmetyczną zmianą w porównaniu do propozycji Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności PE (ENVI). W lutym eurodeputowani z ENVI przyjęli poprawkę, że rezerwa powinna zacząć działać do 31 grudnia 2018 r. Jednak zasady funkcjonowania i systemu, i samej rezerwy, często odnoszą się do okresów rocznych np. określanie, ile uprawnień Komisja mogłaby wycofać (lub dodać). W praktyce więc data 31 grudnia (tak samo jak i 30 listopada itd.) nie miałaby skutku aż do 1 stycznia. Jakiekolwiek zmiany w trakcie roku obrotowego wprowadziłyby też ogromne komplikacje rachunkowe dla firm – podkreśla rozmówczyni BiznesAlert.pl.

– System handlu uprawnieniami to nadal sztandarowy instrument polityki klimatycznej, stąd duża presja na jego zreformowanie – mówi dr. Gawlikowska-Fyc – Pierwszą taką interwencją był wprowadzony w 2013 r. backloading (czasowe ograniczenie puli dostępnych uprawnień, o 900 mln, w latach 2013–2015 i ponowne wprowadzenie ich na rynek dopiero w latach 2019–2020). Już wtedy pojawiały się opinie, że w przyszłości część państw będzie dążyć do tego, by uprawnienia wycofać na stałe. Co do samej rezerwy stabilizacyjnej, oczekiwania były takie, że zostanie wprowadzona po zakończeniu obecnego okresu rozliczeniowego, czyli od 2021 r. Warto przypomnieć, że jeszcze w ubiegłym roku tak właśnie wyglądała propozycja Komisji. Polska sprzeciwia się zmianom w systemie przed tą datą, ale decyzje są podejmowane większością głosów, w normalnej procedurze legislacyjnej (z udziałem PE i Rady). Do sprzeciwu konieczna jest zatem  mniejszość blokująca – kwituje nasza rozmówczyni.