Jakóbik: Koniec budowy Nord Stream 2 to dopiero początek

6 września 2021, 07:35 Bezpieczeństwo
Barka Fortuna fot. Nord Stream 2 AG
Barka Fortuna fot. Nord Stream 2 AG

Ukończenie budowy gazociągu Nord Stream 2 prawie dwa lata po pierwotnym terminie nie kończy sporu w jego sprawie. Sankcje USA oraz prawo unijne nie pozwolą szybko uruchomić dostaw pomimo polityki faktów dokonanych Gazpromu przyczyniających się do drożyzny w Europie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Portal EA Daily podaje, że w nocy z niedzieli na poniedziałek szóstego września budowa Nord Stream 2 została ukończona a nitka będąca przedmiotem prac czeka na tak zwany złoty spaw, czyli połączenie ukończonych odcinków na wodach niemieckiej strefy ekonomicznej. Gazprom zapowiedział, że chciałby uruchomić dostawy 5-6 mld m sześc. gazu przez Nord Stream 2 tej jesieni, ale na przeszkodzie stoją sankcje USA oraz konieczność wdrożenia unijnych przepisów antymonopolowych trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej.

Wyzwaniem pozostają certyfikacja techniczna oraz ubezpieczenie wymagające współpracy firm zagrożonych obowiązującymi sankcjami USA. Amerykanie domknęli sankcje, wpisując na ich listę firmę Constanta, która mogła potencjalnie posłużyć do ubezpieczenia Nord Stream 2 oraz ominięcia tych restrykcji. Może się okazać, że to od Waszyngtonu będzie ostatecznie zależeć kiedy Nord Stream 2 zostanie ubezpieczony, a co za tym idzie, kiedy będą możliwe dostawy z punktu widzenia technicznego. Nie jest jasne jak długo potrwa ten proces, ale można sobie wyobrazić sytuację, w której pierwsza nitka ukończona jeszcze w czerwcu 2021 roku będzie prezentowana jako potencjalne źródło wspomnianych wyżej 5-6 mld m sześc. do zaoferowania Europie tej jesieni.

Rosjanie będą próbowali dalej przekonywać w sądzie oraz debacie publicznej, że ich gazociąg jest technicznie ukończony przez fakt utworzenia modelu finansowego oraz przekazania środków na jego realizację, a więc istnieją podstawy do rozpoczęcia dostaw. Przegrana przed sądem w Dusseldorfie oraz potencjalne przyłączenie się do tego procesu PGNiG oraz innych podmiotów domagających się pełnego wdrożenia przepisów unijnej dyrektywy gazowej, niesie za sobą konieczność czaso- i kapitałochłonnej certyfikacji regulacyjnej w zgodzie z wyśrubowanymi standardami ograniczającymi Gazprom. Dyskusja o wpuszczeniu strony trzeciej w postaci Rosnieftu już trwa w Rosji i może być czymś więcej niż próbą wykorzystania sytuacji przez tego rywala Gazpromu do złamania monopolu rosyjskiego. W najbardziej skrajnym przypadku Rosjanie musieliby zmienić własne prawo, by dostosować Nord Stream 2 do przepisów unijnych i pozbawić Gazprom wyłączności na dostęp do gazociągów eksportowych. Taki ruch wymagałby wcześniejszych rozmów z Komisją Europejską, a być może porozumienia międzyrządowego Niemcy-Rosja, a więc zabrałby dodatkowy czas.

Nieoficjalnie można usłyszeć, że przeciwnicy Nord Stream 2 obawiają się polityki faktów dokonanych i uruchomienia dostaw wbrew ograniczeniom, co sugerują już pierwsze komentarze prorosyjskich analityków w Europie Zachodniej po porażce Rosjan w sporze o derogację opisanym w BiznesAlert.pl. Dalszy udział Polaków oraz innych przeciwników Nord Stream 2 w procesie certyfikacji operatora tego gazociągu jest niezbędny do ustabilizowania sytuacji w obliczu drożyzny, za którą częściowo odpowiada także Gazprom ograniczający dostawy do Europy pomimo niedoborów i opróżniający magazyny. Rozmowy o Nord Stream 2 będą toczyły się równolegle do negocjacji układu zaproponowanego przez USA oraz Niemcy przy zastrzeżeniu, że ich ewentualna porażka może się skończyć wdrożeniem zawieszonych sankcji amerykańskich wobec operatora Nord Stream 2 AG, które mogłyby uniemożliwić rozpoczęcie dostaw.

Podsumowując, koniec budowy Nord Stream 2 to dopiero początek kolejnego etapu sporu o ten gazociąg, który dzieli Europę od momentu przedstawienia pomysłu na niego w 2015 roku. Budowa rury Władimira Putina została opóźniona o prawie dwa lata dzięki sankcjom USA oraz prawu unijnemu, które pomogły bronić bezpieczeństwa energetycznego Europy przed nadużyciami Gazpromu. Uruchomienie dostaw przez Nord Stream 2 jest obecnie zapowiadane przez oficjeli rosyjskich na koniec 2021 roku wbrew próbom wprowadzenia polityki faktów dokonanych tej jesieni. Możliwe, że ten termin także nie zostanie dotrzymany, jeśli sankcje amerykańskie zablokują certyfikację techniczną albo proces certyfikacji regulacyjnej potrwa dłużej. Podniesienie argumentów z zakresu polityki zagranicznej i bezpieczeństwa przez Polskę oraz Ukrainę może poszerzyć format i wydłużyć rozmowy na temat Nord Stream 2, wkładając w szprychy tego projektu kolejne kije.

Jakóbik: Derogacja Nord Stream 2. Czy Gazprom wywinie się spod prawa?