Kasztelewicz: Ratowanie polskiego węgla czy kampania polityczna?

7 maja 2014, 15:02 Energetyka
Zbigniew Kasztelewicz

KOMENTARZ

Prof. dr hab. inż. Zbigniew Kasztelewicz

Kierownik Katedry Górnictwa Odkrywkowego AGH, współpracuje z Instytutem Kościuszki

Po wczorajszym szczycie węglowym w Katowicach premier Donald Tusk przekonywał, że odbudowanie konkurencyjnej pozycji polskiego węgla to dziś kwestia nie tylko priorytetowa, ale i strategiczna, bo bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju węglem stoi. Ponadto, rząd zamierza zrewidować praktykowany na coraz większą skalę import tego surowca oraz stworzyć raport, który zbada ewentualne nieprawidłowości w tym obszarze. W tym samym czasie jednak, sejmowa Komisja Nadzwyczajna ds. energetyki i surowców energetycznych odwołuje zaplanowane na 7 maja spotkanie, którego celem miało być opracowanie wspólnych propozycji rozwiązania trudnej sytuacji górnictwa przez przedstawicieli spółek węglowych i Ministerstwa Gospodarki. Nie jest tajemnicą, że plany ratowania polskiego węgla konkurują dziś z coraz większą grupą jego przeciwników. Ale czy siła napędowa naszej gospodarki musi bronić się sama, czy może obiektywne fakty wezmą w końcu górę nad partykularnymi interesami tych ostatnich?

Górnictwo węglowe i energetyka oparta na tym paliwie mają zarówno zwolenników jak i totalnych przeciwników tak w Polsce, jak i w Europie ( patrz w UE). Natomiast na świecie przeważa grupa zwolenników, podczas gry w ostatnim okresie w Polsce (rok 2012 i 2013) pojawiły się różne opracowania tych drugich, do których zaliczam: (Wilczyński) „Węgiel brunatny paliwem bez przyszłości”, Instytut na rzecz Ekorozwoju, Warszawa; (Wilczyński) „Zmierzch węgla kamiennego w Polsce”, Instytut na rzecz Ekorozwoju, Warszawa; (Kudełko) „Koszty zewnętrzne produkcji energii elektrycznej z projektowanych elektrowni dla kompleksów złożowych węgla brunatnego Legnica i Gubin oraz sektora energetycznego w Polsce”, Kraków; czy ostatnie z 2014 roku (Bukowski, Śniegocki) „Ukryty rachunek za węgiel” Warszawski Instytut Studiów Ekonomicznych. Powiem tak – trudno jest polemizować z autorami, którzy uparcie na kolor biały mówią, że jest to kolor zielony. Jeszcze trudniej podawać obiektywne argumenty, jeżeli druga strona odpowiada na nie – lobbują za węglem. Dlatego może „przeciwnicy” węgla przeanalizują poniższe myśli z artykułu z prasy niemieckiej (artykuł dostępny w całości na łamach miesięcznika Węgiel Brunatny nr 2013 nr 4/85) pt. „Perspektywy dla niemieckiego przemysłu węgla brunatnego w 2013 roku. Węgiel brunatny – partner i stymulator” autorów niemieckich z RWE Power AG; Johannes F. Lambertz i Bundesverband Braunkohle (DEBRIV); George Milojcic [Lambertz, Milojcic 2013] i dokonają podsumowania swoich dociekań w tym zakresie. Myślę, że ostatnie wydarzenia polityczne na wschodzie Europy, a w tym polska niezależność energetyczna powinna „przeciwnikom” energetyki węglowej w Polsce dać nowe „porcje” myśli do głębokich analiz. Dyskusje niemieckich specjalistów w szczególny sposób uzupełniają rozważania dotyczące uwarunkowań rozwoju branży węgla brunatnegow Polsce. Cytaty z przedmiotowego artykułu:

(…) Potrzeba międzynarodowego porozumienia klimatycznego
(…) Z drugiej strony, w jaki sposób oszacować długofalowe plany rozwoju na lata 2020–2030 i późniejsze? Przede wszystkim musimy zadać pytanie: jak wyglądają struktury światowe i europejskie? W tym przypadku, jednym z decydujących czynników będzie problem negocjacji porozumienia klimatycznego, które miałoby za zadanie ograniczenie emisji CO2 na całym świecie. Europa i Niemcy produkują relatywnie mało CO2 lub GHG w stosunku do reszty świata. Dlatego też aktywna ochrona klimatu jest tematem, który dotyczy nas wszystkich. Nie jest rozwiązaniem istnienie jedynie europejskiej lub niemieckiej polityki środowiskowej – to nie prowadzi do niczego.(…)

(…) Zintegrowany przemysł węgla brunatnego kopalnie odkrywkowe i elektrownie
(…) Wszystkie firmy w przemyśle węgla brunatnego (niemieckie) dokonały przez ostatnie 15 lat dużych inwestycji. Połączenie kopalń odkrywkowych oraz elektrowni jest finansowo korzystne przy długoterminowych inwestycjach. W tym miejscu należy odnotować głęboką modernizację elektrowni w landach niemieckich, która okazała się wielkim sukcesem. Zaakceptowany przez rząd Północnego Landu Rhine-Westphali program renowacji i modernizacji elektrowni dla kopalni odkrywkowej Garzweiler II rozwija się właściwie od początku zlecenia BoA 2/3 w 2012 r. Kolejnym krokiem w rozwoju, jak już wcześniej wspomnieliśmy będzie BoAplus. Duże inwestycje w elektrownie uzupełniają równie duże inwestycje w kopalnie odkrywkowe. Sytuacje w regionach górniczych znacznie się jednak różnią. Zatwierdzone zasoby węgla brunatnego w rejonie Rhinedland wystarczą do połowy wieku, dlatego nowe projekty kopalń odkrywkowych nie są problemem. W centralnych Niemczech oraz na Łużycach, funkcjonowanie kopalń odkrywkowych planowane było na 40–50 lat po zjednoczeniu. W tym momencie, 20 lat po połączeniu, w Regionie Centralnym rozważa się ponowną zmianę granic eksploatacji kopalń odkrywkowych. W regionie Łużyc prowadzone są procedury umożliwiające zatwierdzenie dla kolejnych pól eksploatacji – np. Welzow, Nochten oraz Jänschwalde. (…)

(…) Jak wskazują dotychczas realizowane projekty, proces uzyskiwania zatwierdzeń dla kopalń odkrywkowych jest procesem wieloaspektowym i złożonym. Pierwszą ważną rzeczą jest wyjaśnienie ważniejszych zagadnień z polityki ochrony środowiska oraz energetyki. Rządy landów oraz parlamenty w Brandenburgii oraz Saksonii, jak również w innych landach z rozwiniętym przemysłem węgla brunatnego radziły sobie z tymi problemami. Nowe projekty kopalń odkrywkowych na Łużycach – biorąc pod uwagę elektrownie – są elementem polityki przemysłowej i energetycznej Saksonii i Brandenburgii.

Przy planowaniu regionalnym podstawy przeprowadzanych procedur dotyczą: wytyczania granic obszarów górniczych, sposobu rekultywacji odkrywek, przesiedlania mieszkańców, rozwoju infrastruktury oraz ochrony środowiska dla terenów otaczających. Procedura planowania kopalni jest ustanawiana przez demokratycznie wybrane komisje. Opinia publiczna oraz agencje pożytku publicznego posiadają prawa konsultacyjne. Plany dla kopalń węgla brunatnego wybrane przez komisje są później zatwierdzane przez rządy i rady landów, jako cele planowania regionalnego.

Następnie przeprowadzane są wielopoziomowe procedury podlegające pod prawo górnicze. Także w tym wypadku znajdujemy wieloaspektowe opcje konsultacyjne dla osób indywidualnych, jak również instytucji publicznych. Musimy wspomnieć o kontroli prawnej wszystkich przepisów. To krótkie podsumowanie pokazuje, że proces zatwierdzania planów dla kopalń węgla brunatnego jest zrozumiały, powtarzalny oraz demokratycznie poprawny. Nasz przemysł jest bardzo wdzięczny, że przeprowadzanie tych procedur cechuje wielki obiektywizm i wszyscy zaangażowani w te działania pracują razem w celu znalezienia rozwiązań. Eksperci w tej dziedzinie mają na uwadze to, że podczas tych procedur następują często radykalne zmiany wniosków składanych przez firmy wydobywcze. Godzimy się na to, ponieważ zmiany te zwykle niosą ze sobą ulepszenia, które pomagają zdobyć akceptację publiczną. (…)

(…) Węgiel brunatny w centrum uwagi
(…) Trzeba też wspomnieć o kampanii przeciwko przemysłowi węglowemu, którą za sznurki pociąga oczywiście Greenpeace. To, że Greenpeace nie docenia węgla jest faktem oczywistym i może zostać zaakceptowane jako opinia. Niedopuszczalna jest jednak sytuacja, w której przemysł oraz kierownictwo są oczerniane, a dezinformacja wykorzystywana jest jako prymitywne narzędzie polityczne.

Oświadczenia Greenpeace na temat zgonów powiązanych z wykorzystywaniem węgla są karygodnymi i niepotwierdzonymi wyolbrzymieniami, które zatruwają debatę. Jest nie do zaakceptowania, aby biorąc za podstawę drugorzędny udział emisji drobnych cząstek z pojedynczych elektrowni, wnioskować na temat zgonów przypisanych do konkretnych lokalizacji lub firm. Potrzebna jest rzeczywista i sprawiedliwa debata. Dla energetyki oznacza to przyjęcie rozległego spektrum kryteriów, do których wlicza się na przykład dostępność surowców, bezpieczeństwo dostaw, stan techniczny, potencjał technologiczny oraz oczywiście, wpływ na środowisko. Znaczące dla tej decyzji mają również teraźniejsze i przyszłe koszta, makroekonomia oraz aspekty dla sektora energetycznego, a także ekonomii regionalnej. Dogłębne badania środowiskowe oraz implikacje zdrowotne są tego częścią, jak również są uznanym składnikiem w procedurach zatwierdzeniowych dla elektrowni. (…)

(…) Potrzebne jest bardziej systematyczne myślenie
(…) Doświadczenie pokazuje, że system energetyczny tworzy coraz silniejszą sieć połączeń. Konieczne jest rozważenie różnych priorytetów pod kątem ich realnego potencjału, ale równie ważne jest zwracanie uwagi na potencjał ekonomiczny, w tym również na możliwy rozwój w przyszłości energii odnawialnej. Czy „szybciej i szybciej” oraz „więcej i więcej” jest właściwą drogą na przyszłość? Czy może jednak bardziej odpowiednie byłoby spowolnienie?

Kosztowny wyścig, który aktualnie obserwujemy jest zasadniczo napędzany interesami dostawców oraz operatorów, jak również decydentów regionalnych. Musi zostać znaleziona równowaga, która bierze pod uwagę interes konsumentów, głównie w zakresie taniej energii, zwłaszcza elektrycznej. W kwestii energii odnawialnej istnieje podwójny problem cen. Średnie wynagrodzenie za kilowatogodzinę energii odnawialnej wzrosło ponad dwukrotnie w ostatnich 12 latach.
Opłata wzrosła z 8,5 eurocentów za kWh w 2000 r. do szacunkowych 18,7 eurocentów za kWh w 2012 r. Wynika z tego, że system – jako całość – nie nadążył za nauką. Powiązany z tym jest wzrost wartości absolutnej płatności za energię odnawialną z 1,2 miliarda euro w 2000 r. do 20 miliardów euro w 2012 roku. Podążając tym trendem można zauważyć, że płatności wynikające z Ustawy o Źródłach Energii Odnawialnej Niemiec (EEG) wyniosą około 2020 roku od 30 do 40 miliardów euro rocznie. Do tego trzeba dodać koszta związane z rozwojem sieci energetycznych. Pojawią się również pytania o to, w jaki sposób zostaną obliczone zdolności rezerwowe. Pozostaje nam czekać, żeby przekonać się czy decydenci mają wystarczająco dużo wytrwałości, aby poradzić sobie z wyolbrzymianym interesem dostawców i operatorów energii odnawialnej. Pod tytułem „hamulec cen energii elektrycznej”, nieskutecznie zainicjowano próby poradzenia sobie z tym problemem, jednak potrzeba jego rozwiązania stale rośnie.(…)

(…) Streszczenie
(…) Niemcy są krajem zindustrializowanym oraz, prawdopodobnie w większej skali niż inne kraje, są ściśle połączone z sąsiadującymi państwami i zintegrowane z gospodarką światową. Znaczenie konkurencyjnego przemysłu dla naszego dobrobytu i powodzenia zostało potwierdzone w ostatnich latach. Przemysł i gospodarka Niemiec zależą od konkurencyjnej i zdrowej energii oraz od dostaw energii elektrycznej. W tym względzie system energetyczny oraz produkcja przemysłowa nie są elementami samymi w sobie, ale są środkami zdobywania celów politycznych, które są opisane słowami takimi jak „dobrobyt”, „demokracja” czy „rządy prawa”.

Niemcy i Europa stoją aktualnie przed wielkimi wyzwaniami. Stawką są stabilność finansowa, zmiany demograficzne oraz trwałość systemów społecznych, kryzys euro i kryzys finansowy, finansowanie „zwrotu w energetyce”, jak również kosztów powstałych po zjednoczeniu. Tym wyzwaniom można tylko sprostać mając stabilną podstawę gospodarczą, jak również przy osiąganiu wzrostu gospodarczego. Wszystko byłoby bardzo proste, gdyby wysokie ceny energii lub CO2, wysokie podatki lub większe dotacje miały właściwości generowania wzrostu gospodarczego. Ale to oczywiście nie jest sedno sprawy. Wzrost gospodarczy to bardzo złożone zadanie.

Oczywistym jest, że niskie ceny energii mają pozytywny wpływ na konkurencyjność i przyczyniają się do wzrostu gospodarczego. Z tego właśnie powodu, energia jest tematem, który zasługuje na pragmatyczne i realistyczne traktowanie.

W sektorze energetycznym, Niemcy nie będą w stanie zrobić nic, co jest fundamentalnie inne od reszty państw. Oddalanie się od energii nuklearnej i zamiana straconych mocy na energię odnawialną jest bardzo trudnym zadaniem samym w sobie, a do 2022 r. spowoduje to bardzo duże obciążenia gospodarcze Niemiec. Każdemu rezygnującemu z wykorzystania energii nuklearnej będzie bardzo ciężko w tym samym czasie wycofać się z wykorzystania węgla. Dalszy rozwój energii ze źródeł odnawialnych w okresie czasowym 2030/40 wymaga zależności między partnerami, szczególnie gdy w grę wchodzą bardzo niepewne dostawy energii z wiatru i z promieniowania słonecznego. Krajowy przemysł węgla brunatnego jest w stanie znacząco wpłynąć na dalszy jej rozwój. Węgiel brunatny jest trwale dostępny przy cenach, które są przewidywalne nawet na długi czas. Kopalnie odkrywkowe mają wystarczająco duże zasoby. Węgiel brunatny jest najlepszym źródłem energii z najwyższym poziomem bezpieczeństwa w kwestii dostaw.

Elektrownie opalane węglem brunatnym są w stanie spełnić różne wymagania obciążeniowe. W tym względzie, węgiel brunatny konkuruje głównie z węglem kamiennym oraz gazem naturalnym. W tym współzawodnictwie, węgiel brunatny jest w stanie zapewnić samemu sobie konkurencyjną pozycję tylko przy założeniu cen energii i CO2, które są do przyjęcia. Teraz, jak również w przyszłych dekadach, energia pochodząca z węgla brunatnego oraz energia odnawialna nie są przeciwieństwami, ale wzajemnie się uzupełniają. (…)

Cytowane kwestie dotyczące obecnej i przyszłej sytuacji w energetyce i górnictwie węgla brunatnego w Niemczech autor komentarza zostawia bez komentarza– niech każdy czytający sam wyciągnie stosowne wnioski.