Kowal: Przerzucanie regulacji łupkowych na poziom europejski to same zagrożenia dla Polski

23 lipca 2013, 08:16 Gaz
Paweł Kowal
Paweł Kowal w Parlamencie Europejskim. Fot. PE

ROZMOWA

Paweł Kowal

Poseł do Parlamentu Europejskiego (Polska Jest Najważniejsza, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy)

Jak Pan ocenia projekt regulacji zaproponowany przez komisję środowiskową PE (ENVI) zakładających konieczność każdorazowej oceny oddziaływania na środowisko na każdym etapie poszukiwania i wydobycia gazu łupkowego? Jaki będą miały wpływ na rozwój sektora?

Te regulacje niestety mogą być część antyłupkowej obstrukcji, a z pewnością będą podwyższało koszty. W złożeniu z innymi dodatkowymi przepisami mogą już stanowić poważną przeszkodę. Ale z tego co wiem, na Litwie Chevron przyjął do wiadomości konieczność dodatkowych ocen i związanych z tym badań. Główny plus takiej regulacji polegać może tylko na tym, ze nie będzie można przypisywać poszukiwaniom gazu łupkowego zmian środowiskowych, które z nim się nie wiążą – na przykład gdy ktoś nigdy nie badał składu wody w studni, a bada, bo w okolicy zaczęto wiercić i nagle odkrywa w swojej studni zanieczyszczenia i kojarzy je z łupkami.

W 2011 roku przewidywał Pan, że Komisja Europejska będzie chciała wprowadzić paneuropejskie reguły ograniczające rozwój łupkowej rewolucji na Starym Kontynencie. Czy nadszedł moment realizacji tego scenariusza? Czy wspomniane regulacje to wszystko na co stać KE?

Prace nad raportem Bogusława Sonika pokazały ten mechanizm jak na dłoni, pozorne uzyskiwanie konsensusu, potem wrzucanie poprawek do samego końca. Wreszcie prosta konkluzja dla Polski, że w tej sprawie każda próba przerzucenia regulacji na poziom europejski to same zagrożenia a korzyści żadne. Uzyskanie neutralnych dla łupków zapisów uznajemy wtedy za sukces i strzelają szampany, nie mówiąc o popieraniu wydobycia łupków ze strony instytucji europejskich.

Czy Polska jest w stanie zbudować koalicję polityczną, która odrzuci te regulacje na poziomie Rady Unii Europejskiej?

Pytanie na kogo możemy liczyć. Konieczny jest nacisk na przywódców państwowych na poziomie partyjnym. Problem  polega na tym, że największa grupa polityczna w Parlamencie Europejskim – EPP, do której należy polskie PO i PSL- jest bardzo podzielona w sprawach energetyki, w tym szczególnie gazu łupkowego, a to byłby najbardziej efektywny kanał. Czy PO przekona zatem swoich politycznych partnerów w Unii? Poprzez ECR można oddziaływać w zasadzie na Wielką Brytanię i Czechy i tu nie ma zagrożeń. Partie socjalistyczne czy szerzej lewicowe najczęściej są przeciw, pytanie czy SLD może coś zdziałać.

Czy Polska może tu liczyć na prezydencję litewską?

Dwie dla nas ważne sprawy czyli łupki i backloading są akurat mniej istotne dla Litwinów, z którymi mamy za to wiele wspólnego praktycznie we wszystkich innych dziedzinach energetyki. Najlepszy sposób na tym etapie to solidne konsultacje polsko-litewskie z całym pakietem zagadnień, tak by prezydencja litewska miała poważną motywację do popierania naszych postulatów. Musimy powrócić, może przy tej okazji do ścisłego współdziałania z Litwą w dziedzinie energetyki i uzyskać mocne wsparcie prezydencji już teraz.