RAPORT: Droga do neutralności klimatycznej

14 grudnia 2019, 07:31 Alert
neutralność klimatyczna

Trudno pozostać neutralnym w sporze o neutralność klimatyczną. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała, że jej Europejski Zielony Ład to wiadomość porównywalna do lądowania człowieka na Księżycu i zastrzegała, że będzie to drogi proces, nad którym pracować będzie więcej niż jedno pokolenie. Z drugiej strony Polska, Węgry i Czechy domagają się od Unii Europejskiej specjalnego traktowania, które uwzględni ich specyfikę. Wszystko to dzieje się w czasie, gdy w Madrycie odbywa się COP25.

Rozważanie weta

O walce o pieniądze, które mają pomóc krajom Europy Środkowo-Wschodniej odmienić swój system energetyczny mówił w zeszłotygodniowym podcaście Spięcie BiznesAlert.pl redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik. Pierwotnie Polska brała pod uwagę zawetowanie rozmów, o czym pisał współpracownik BiznesAlert.pl Łukasz Wilkosz. – Zablokowanie konkluzji Rady Europejskiej nie powoduje zatrzymania biegu legislacji. Zawetowane konkluzje nie istnieją, w związku z czym Komisja Europejska i tak może przedstawić wniosek legislacyjny. Zgodnie z Traktatami, to Komisja ma inicjatywę ustawodawczą i wolną rękę jeśli Rada Europejska nie wytyczy kierunku. Żeby KE nie przedstawiła wniosku, w konkluzjach musi być wyraźny zapis, że RE takiego wniosku sobie nie życzy. Konkluzje Rady Europejskiej nie są w szczegółach wiążące ani dla Komisji przy przygotowaniu wniosku ustawodawczego, ani dla Parlamentu i Rady przy jego uchwalaniu. To od KE zależy np. czy projekt przyjmie formę dyrektywy czy rozporządzenia. Przyjęty przez RE kierunek, Komisja wypełnia przepisami szczegółowymi. W szczególności PE, złożony z posłów bezpośrednio wybieranych przez obywateli nie jest związany żadnymi wcześniejszymi ustaleniami – pisał Wilkosz.

Wilkosz: Weto nie pomoże z neutralnością klimatyczną

– Warto zauważyć, że siła Rady Europejskiej jest większa niż jej umocowanie traktatowe, gdyż jej członkami są szefowie rządów, których podwładni później podejmują decyzje legislacyjne w Radzie. Bardzo często mylona jest zresztą Rada, czyli ciało legislacyjne UE złożone z ministrów państw członkowskich, odpowiednik izby wyższej parlamentu, z Radą Europejską, czyli ciałem złożonym z głów państw, odpowiednikiem kolektywnego urzędu prezydenckiego. W Radzie, z pewnymi wyjątkami, obowiązuje głosowanie większością kwalifikowaną, a w RE konkluzje są przyjmowane jednomyślnie. I na to mityczne weto powołują się politycy i komentatorzy, myląc procedurę ustawodawczą z głosem wytyczającym kierunek przyszłej legislacji. Aby prowadzić skuteczną politykę w Unii Europejskiej trzeba umieć negocjować, tak aby przyjęte rozwiązania w największym stopniu odzwierciedlały interesy danego państwa. Najczęściej potrzeby państw są ze sobą sprzeczne, w związku z czym konieczne jest wypracowywanie kompromisów. Skuteczna polityka wymaga znajomości i zrozumienia procesu podejmowania decyzji. Błędne ich rozumienie może prowadzić do rozczarowań, ale i realnych strat. Z takiej perspektywy należy oceniać ówczesne decyzje premierów Kopacz i Tuska, czy prezydenta Kaczyńskiego – stwierdził Łukasz Wilkosz.

Wiśniewska: Chcemy bezpiecznej neutralności klimatycznej

Warunki Polaków

Polskiemu stanowisku negocjacyjnemu przyglądał się też dziennikarz BiznesAlert.pl Bartłomiej Sawicki. – Polska delegacja jedzie na szczyt podpierając swe stanowisko trzema argumentami. Pierwszy to inny punkt startu transformacji energetycznej niż kraje Europy Zachodniej. Minister klimatu Michał Kurtyka tłumaczy, że polska energetyka odziedziczona po systemie komunistycznym opierała się pod koniec lat 80. na dużej ilości niezamortyzowanego majątku. – Weszliśmy w lata 90 z innymi systemem energetycznym niż nasi sąsiedzi. Weszliśmy z monokulturą węglową, a inni mieli dostęp dywersyfikacji czy do zeroemisyjnego atomu. Mieliśmy więc większą emisyjność gospodarki już na samym starcie – powiedział Kurtyka cytowany przez Bartłomieja Sawickiego w jego materiale.

Sawicki: Polska stawia warunki neutralności klimatycznej

– Drugi argument to inne możliwości finansowania transformacji energetycznej i inne możliwości inwestycyjne. Polska zamierza także akcentować, że Produkt Krajowy Brutto naszego kraju jest wciąż niższy niż u jej partnerów w wartościach nominalnych i siły nabywczej. Kurtyka uważa, że koszty dla polskiej gospodarki będą wyższe niż warunki unijne. Trzeci argument dotyczy podatku węglowego. Michał Kurtyka podkreślił, że obecnie zeroemisyjność zdefiniowana jest jako brak towarów i usług, do wytworzenia których została wykorzystana emisja. Nie odnosi się to jednak do konsumpcji i produkcji. Polska ma akcentować, że część krajów nie zapewnia co prawda towarów i usług wytworzonych przy emisji CO2 , ale importuje je z miejsc na świecie, w których ślad emisyjny jest dużo większy. – Jeśli mamy mówić o modelu transformacji energetycznej, to nie może on przekładać się na ucieczkę emisji i na wzrost importu produktu i usług zawierających emisję – argumentował minister. Polska oczekuje neutralności klimatycznej, która w dłuższej perspektywie nie wykluczy żadnej technologii i zapewni stabilne dostawy energii bez emisji. Zdaniem Polski fundusze na transformację powinny być dostępne dla regionów szczególnie zależnych od paliw kopalnych. Polska postuluje także jasną i przejrzystą ścieżkę spływania funduszy europejskich potrzebnych tworzenia nowych miejsc pracy w sektorach zeroemisyjnych – pisał dziennikarz BiznesAlert.pl Bartłomiej Sawicki.

Neutralność klimatyczna do 2050 roku jest w projekcie na szczyt. Polska i Czechy blokują decyzję

Neutralność klimatyczna jak kot w worku?

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik twierdzi z kolei, że konsekwencją przyjęcia celu neutralności klimatycznej mają być prace na rzecz przyspieszenia unijnej polityki energetyczno-klimatycznej i podniesienie celu redukcji emisji CO2 z obecnych 40 do 50-55 procent.  – Z kolei przez to Komisja ma przedstawić rewizję zasad funkcjonowania systemu handlu emisjami EU ETS do czerwca 2021 roku, która prawdopodobnie będzie zmierzać do większego obciążenia emisji CO2 oraz rozszerzenia systemu na nowe sektory jak rolnictwo. 30 procent budżetu unijnego dla tego sektora miałoby zostać przeznaczone na cele klimatyczne. Komisja zamierza także zaproponować rewizję Dyrektywy o opodatkowaniu produktów energetycznych i elektryczności, aby bardziej odpowiadała celom polityki klimatycznej. To zapowiedź radykalizacji polityki akcyzowej znana z sporu o ceny paliw we Francji z udziałem Żółtych Kamizelek – uważa Wojciech Jakóbik.

Jakóbik: Nowy Zielony Ład, czyli kot w worku za bilion złotych rocznie (ANALIZA)

– Kraje członkowskie mają przedstawić Krajowe Plany na rzecz Energii i Klimatów (KPEiK), w których przedstawią własną ścieżkę realizacji celów unijnej polityki klimatycznej. To w takim planie Polska może pokazać co zrobi w zamian za środki na transformację. Komisja ma ocenić pomysły poszczególnych państw i w razie potrzeby zasugerować zmiany. W czerwcu 2021 roku Komisja ma przedstawić rekomendację zmian legislacyjnych potrzebnych do realizacji celów polityki klimatycznej. W 2023 roku kraje członkowskie zrewidują swe KPEiK, by odzwierciedlić ambicje. Komisja Europejska ma także wspierać rozwój rynku gazu zdekarbonizowanego (odnawialnego) poprzez uregulowanie emisji metanu. To zapowiedź obciążenia emisji z sektora gazowego stanowiąca bezpośrednie zagrożenie dla wykorzystania gazu ziemnego w gospodarce oraz zapowiedź wsparcia biogazu, wodoru i innych „gazów odnawialnych”, które na razie nie zostały skonkretyzowane. Komisja zamierza także dekarbonizować przemysł ciężki, jak produkcja stali, która musiałaby zacząć wykorzystywać np. wodór zamiast węgla koksującego. Strategia przemysłowa Unii ma zostać przedstawiona w marcu 2020 roku – pisał.

Szymański: Spór o neutralność klimatyczną i budżet UE. Gra o nawet 100 mld euro

Uzgodnienia

Jednak w piątek z samego rana dowiedzieliśmy się, że przywódcy unijni porozumieli się na szczycie w Brukseli ws. osiągnięcia przez UE neutralności klimatycznej do 2050 roku, ale Polska nie była w stanie zadeklarować woli wdrożenia tego celu. Temat ma powrócić na szczycie szefów państw i rządów UE w czerwcu 2020 roku – czytamy w Polskiej Agencji Prasowej. – Zachodni dyplomaci informowali, że z tekstu wniosków we fragmencie, który mówił o 100 mld euro, jakie mają być uruchomione z przeznaczeniem na transformację gospodarki wypadł łącznik nawiązujący do wieloletnich ram finansowych. To z kolei ma oznaczać, że bez ostatecznej zgody Polski na cel neutralności klimatycznej w 2050 roku nie będzie porozumienia ws. wieloletniego budżertu UE. Szarża Polski na neutralność klimatyczną to realizacja planu opisywanego już w BiznesAlert.pl. Mówił o nim minister do spraw europejskich Konrad Szymański cytowany w naszym portalu. – Poziom ambicji w nowych obszarach będzie zależał od pieniędzy. Jeżeli ich nie będzie, to trzeba przejść do planu B, czyli pogodzenia się z faktem, że Unia nie będzie miała tak ambitniej polityki – mówił minister szóstego grudnia. – Polska nie będzie ulegała argumentowi czasu. W niektórych stolicach pojawia się myśl, że powinniśmy działać szybko i się nie zatrzymywać, bo upływ czasu zaburzy prace nad budżetem. To prawda, ale argument ten dotyczy każdej stolicy, nie tylko Warszawy – tłumaczył Szymański. – Te same kraje, które domagają się oszczędności są silnie związane ze wspólnym rynkiem i ich zyski z jego funkcjonowania są nawet do siedmiu razy wyższe od ich kontrybucji. Ich argument w debacie budżetowej powinien stanąć pod znakiem zapytania, bo niczego nie rozwiązuje.

Polska została wyłączona z celu neutralności klimatycznej

– Tradycyjnie sojusznicy Polski z innych sporów o klimat – Czechy i Węgry – odstąpiły od wsparcia stanowiska polskiego i ostatecznie poparły cel neutralności klimatycznej. Oznacza to z jednej strony samotne działanie Warszawy, a z drugiej szansa na większy udział w środkach na rzecz sprawiedliwej transformacji. Ostatecznie cel neutralności klimatycznej zostanie prawdopodobnie przyjęty, ale Polska nie zgodziła się na przyjęcie „kota w worku”, czyli planu Nowego Zielonego Ładu mającego umożliwić neutralność do 2050 roku bez konkretnych rozstrzygnięć na temat mechanizmów pomocowych. Oznacza to, że dyskusje na ten temat będą się toczyć z udziałem Polaków wciąż posiadających kontrargument w razie konieczności sporu o podział tych środków, np. o dopuszczenie projektów gazowych i atomowych do finansowania lub czas ich dostępności, tak więc czas po 2027 roku, do kiedy ma póki co działać mechanizm sprawiedliwej transformacji. Polska weźmie udział w rozstrzygnięciach w tej sprawie zanim zgodzi się na cel neutralności. Istnieje szansa, że będzie dalej grać kartą budżetu w razie niekorzystnego rozwoju sytuacji – pisał redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik.

Jakóbik: Polska szarża na neutralność klimatyczną