Rosjanie mówią o kolejnym gazociągu, by przekonać południowych krytyków Nord Stream 2

25 lutego 2016, 06:45 Energetyka
Rura gazowa 1

(Piotr Stępiński/Teresa Wójcik/Wojciech Jakóbik)

Gazprom, włoski Edison SpA oraz grecka DEPA SA podpisały memorandum o dostawach gazu. Zakłada, że gaz będzie przesyłany z Rosji po dnie Morza Czarnego i przez państwa trzecie do Grecji i do Włoch. To kolejne memorandum podpisane przez Rosjan. Czy tym razem za dokumentem pójdzie realna praca przy realizacji inwestycji?

 

Rzymskie memorandum

Podczas spotkania w Rzymie prezes Gazpromu Aleksiej Miller, dyrektor wykonawczy włoskiego Edison SpA Marc Benayoun oraz jego odpowiednik w greckim DEPA SA Theodoros Kitsakos podpisali tzw. memorandum of understanding zakładające dostawy gazu ziemnego z Rosji po dnie Morza Czarnego i przez państwa trzecie do Grecji i do Włoch – poinformował w swoim oświadczeniu rosyjski monopolista. Dokument zostały podpisane w celu ,,organizacji południowej trasy dostaw rosyjskiego gazu do Europy”.

W oświadczeniu Gazpromu podkreślono, że strony są nią zainteresowane i w tym celu będą ,,maksymalnie wykorzystane” rezultaty prac Edisona oraz DEPA w ramach projektu ITGI Posejdon.

– Potencjalny projekt nowej trasy dostaw, którego realizacja będzie prowadzona zgodnie z unijnym prawodawstwem, zwiększy pewność dostaw gazu do Włoch, a także wzmocni ich rolę, jako największego w południowej Europie hubu gazowego, co jest zgodne celami Narodowej Strategii Energetycznej – powiedział Marc Benayoun.

– Odrodzenie projektu ITGI Posejdon wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne Europy dzięki pojawieniu się dodatkowego łańcucha dostaw i zwiększy rolę Grecji, jako głównego korytarza dla dostaw gazu z różnych źródeł i tras – powiedział Theodoros Kitsakos.

 

Posejdon

Interkonektor Posejdon jest częścią gazociągu ITGI (Interkonektor Turcja-Grecja-Włochy), który w założeniu ma zapewnić tranzyt gazu kaspijskiego z Turcji do Włoch, a stamtąd do innych państw Unii Europejskiej. W listopadzie 2007 roku powstało 300 km połączenia Turcja-Grecja o przepustowości 11,7 mld m3 rocznie. Według założeń przepustowość Posejdona o długości 207 km ma wynieść 8 mld m3 rocznie. Warto odnotować, że miał on zostać oddany do eksploatacji jeszcze pod koniec 2014 roku.

Były grecki minister energetyki Panagiotis Lazafanis, który był zwolennikiem współpracy gazowej z Rosją przypominał we wrześniu ubiegłego roku, że decyzją nr 1364/2006/EC Parlamentu Europejskiego oraz Rady z 6 września 2006 roku (OJ L 262, 22.9.2006) oznaczała, że projekt gazociągu Posejdon miał być wspierany przez Komisję Europejską w ramach TEN-T (sieci połączeń uznanych za najważniejsze dla całej Unii Europejskiej).

Po podjęciu w lutym 2012 roku przez konsorcjum Szach Deniz decyzji o rezygnacji z projektu Posejdon, dostawę azerskiego surowca do Włoch miał zapewnić Gazociąg Transadriatycki (TAP). To konsorcjum jest odpowiedzialne za złoża azerskie o tej samej nazwie i wybrało TAP, jako narzędzie realizacji dostaw do Unii Europejskiej. Projekt, podobnie jak Posejdon, ma łączyć Grecję z Włochami, ale przez Albanię. Tymczasem połączenie proponowane przez Lafazanisa zakładało szlak bezpośrednio z Grecji do czubka „obcasa włoskiego buta” – najbardziej wysuniętego na wschód fragmentu Półwyspu Apenińskiego. Chociaż w założeniu Posejdon miał słać do Europy azerski gaz, zdaniem Greka, mógłby posłużyć także do tranzytu rosyjskiego surowca z Turkish Stream.

Jak informował we wrześniu 2015 roku Lazafanis, trwały rozmowy z Rosją o przedłużeniu gazociągu Turkish Stream do Grecji, skąd rosyjski gaz mógłby płynąc dalej do Włoch. Stwierdził, że projekt ITGI jest korzystny zarówno dla Grecji jak i dla Włoch. Były minister był zwolennikiem bliskich relacji gazowych z Rosją. Obecnie projekt boryka się z problemami i nie może wejść w fazę realizacji. Zdaniem byłego ministra porzucenie projektu będzie dla Grecji, Rosji oraz Włoch najgorszym scenariuszem. – Nie należy ani porzucać, ani zmieniać trasy gazociągu. Jego budowa pozwoli połączyć Rosję z południem Europy. Posejdon zapewni bezpieczeństwo i stabilność europejskich dostaw po dobrej cenie – przekonuje.

Lafazanis zauważył, że projektowi sprzeciwiają się Stany Zjednoczone. Strona amerykańska nie jest zainteresowana projektem gazociągu Posejdon z oczywistych powodów politycznych. Jednakże w jego przekonaniu Grecja nie powinna liczyć się z interesami USA, a dokładniej mówiąc z imperialistycznymi interesami – ocenił polityk. – Cała Europa powinna brać pod uwagę interesy Unii Europejskiej oraz europejskich obywateli i być gotowa do ułożenia gazociągu według opracowywanego planu – oświadczył lojalny wobec Kremla były grecki minister.

Stwierdził, że podczas swojego listopadowego spotkania w Atenach specjalny wysłannik ds. energetyki Departamentu Stanu USA Amos Hochstein otwarcie mówił, że Stany Zjednoczone są przeciwne ułożeniu nowego gazociągu, który zastępowałby South Stream mający w założeniu dostarczać rosyjski gaz do Europy. USA nie chcą tego gazociągu, co 10 maja zeszłego roku bezpośrednio powiedział Hochstein w wywiadzie dla gazety Proto Tema. Były przedstawiciel greckiego ministerstwa energetyki poinformował również, że Ateny prowadzą rozmowy na temat zmian warunków umowy dotyczącej gazociągu TAP. Spór z Azerami dotyczył wysokości taryf tranzytowych.

Wszystkie gazociągi Gazpromu

Wcześniej Rosja planowała, że na południe Europy gaz będzie dostarczała poprzez gazociąg South Stream o przepustowości 63 mld m3, który powinien przechodzić przez terytorium Bułgarii. Jednakże w grudniu 2014 roku Moskwa zrezygnowała z jego budowy. Miało to miejsce po tym, jak w czerwcu 2014 toku rząd w Sofii na czele z Płamenem Oreszarskim postanowił przerwać prace nad projektem tłumacząc to jego niezgodności z prawem UE.

Później Gazprom ogłosił, że do końca 2016 roku po dnie Morze Czarnego poprowadzi gazociąg Turkish Stream o analogicznej przepustowości, ale nie do Bułgarii, lecz do Turcji – do hubu gazowego na granicy turecko-greckiej. Projekt początkowo zakładał cztery nitki o łącznej przepustowości 63 mld m3, czyli tyle, ile miał pompować rocznie South Stream. Wobec niemrawej reakcji Ankary, Rosjanie zredukowali go do jednej nitki o przepustowości 15,75 mld m3. Ze względu na brak deklaracji Turków i rosnące napięcie w relacjach miedzy krajami zwłaszcza po zestrzeleniu przez Ankarę rosyjskiego bombowca Su-24, projekt został porzucony.

Jak informowaliśmy 15 stycznia, premier Bułgarii stwierdził, że nieaktualny projekt gazociągu South Stream powinien zostać przekształcony w Bułgarski Gazociąg (Balkan Stream), którym gaz z Rosji po dnie Morza Czarnego będzie transportowany do krajów Unii Europejskiej. Właścicielem gazociągu w 100 proc. byłaby Bułgaria. Dla władz w Sofii priorytetem jest obecnie powstanie bałkańskiego hubu gazowego w pobliżu Warny. Hub byłby zaopatrywany dwoma nitkami o przepustowości po 10 mld m3 gazu rocznie, biegnącymi po morskim dnie w gaz z Rosji, a także z Azerbejdżanu oraz z lokalnych złóż w Bułgarii i Rumunii.

Z kolei 20 stycznia rada dyrektorów Gazpromu rozwiała wszelkie wątpliwości co do przyszłości projektu bowiem zatwierdziła rozwiązanie kontraktu z South Stream Transport z 2 października 2013 roku.

Jak obejść Turcję?

Komentując projekt nowego gazociągu po dnie Morza Czarnego dyrektor East European Gas Analysis Michaił Korczemkin zasugerował, że pod pojęciem ,,państw trzecich”, które jest wymienione we wspomnianym wcześniej memorandum może ukrywać się Bułgaria: inaczej rura nie dotrze do Grecji, biorąc pod uwagę pogarszające się stosunki Rosji oraz Turcji. A pod ,,wykorzystaniem rezultatów prac” w ramach ITGI Posejdon może kryć się wybór zbadanej już trasy, wzdłuż której mógłby zostać poprowadzony nowy gazociąg.

Korczemkin wątpi, że ten projekt będzie realizowany. Obecnie Gazprom nie ma na to pieniędzy, a zachodni wykonawcy będą bali się podpisywać z nim umów pod groźbą objęcia ich sankcjami. Podpisanie wspomnianego memorandum pozwoli Edisonowi i DEPA otrzymać zniżki na rosyjski gaz, a rosyjscy kontrahenci będą kontynuować budowę Południowego Korytarza – systemu gazociągów na terytorium Rosji biegnących do brzegu Morza Czarnego, która jest obecnie zamrożona ze względu na rezygnację z South Stream i niepewność odnośnie projektu Turkish Stream.

Zdaniem analityka UBS Maksima Moszkowa memorandum Gazpromu z Edisonem i DEPA jest próbą reanimacji jednej z nitek South Stream – ona także powinna przechodzić przez Bułgarię do Grecji i Włoch (równolegle do trasy Posejdon). Jednakże nadal nie ma ze strony Unii Europejskiej zgody, bez której realizacja projektu jest nie możliwa.

– Jest to wstępny projekt bez studium wykonalności, bez ceny. Daj Boże, żeby się pojawiły do końca roku – uważa anonimowe źródło Rbc.ru w Gazpromie.

Według niego celem tego memorandum jest ułatwienie rozmów w sprawie gazociągu Nord Stream 2, które rosyjska spółka prowadzi z Komisją Europejską zaniepokojoną, że w przypadku zaprzestania tranzytu przez Ukrainę bez rosyjskiego gazu pozostaną południowe państwa Europy. Posejdon ma pokazać przeciwnikom Nord Stream 2 z krajów południowych, że Rosja oferuje także im możliwość skorzystania z taniego, rosyjskiego gazu, pomimo porzucenia South Stream i Turkish Stream. Szczególnie Włochy i Węgry podkreślały, że są przeciwne Nord Stream 2, bo ten projekt je pomija, a zgoda na niego byłaby „hipokryzją” Komisji Europejskiej, wobec zablokowania południowych inwestycji tego typu.

– Nie wiemy jak ,,przejść” przez Morze Czarne. To jest tylko możliwe przez wody terytorialne Turcji, z którą obecnie są trudne stosunki. Jako alternatywa są prowadzone rozmowy z Bułgarią i Rumunią – powiedział rozmówca Rbc.ru.

Na razie turecki Botas, włoski Edison i grecka DEPA odmówiły komentarza w tej sprawie.

Czy Włochy wrócą do poparcia pomysłów Kremla?

Wczoraj w Rzymie doszło do roboczego spotkania prezesa Gazpromu Aleksieja Millera z minister rozwoju gospodarczego Włoch Federicą Guidi.

Strony omówiły postępy i perspektywy rozwoju dwustronnej współpracy w sferze gazowej. Zwrócono uwagę, że rosyjski gaz na europejskim rynku rośnie stabilnie. Spadek własnego wydobycia na Starym Kontynencie stwarza warunki dla zwiększenia dostaw surowca w przyszłości. W związku z tym rozważano kwestie eksportu rosyjskiego gazu do Włoch.

Warto w tym kontekście przypomnieć, że w styczniu 2016 roku Rzym o 16,1 procent zwiększył import surowca Gazpromu. W 2015 roku głównymi odbiorcami rosyjskiego gazu w tej części Starego Kontynentu były Niemcy, Włochy oraz Francja.

Wolumen dostaw do tych krajów wzrósł o 17,1 procent do 45,314 mld m3, do Włoch – o 12,6 procent do 24,418 mld m3, do Francji – o 36,7 procent do 9,704 mld m3. Z kolei dostawy do Turcji spadły o 1,2 procent do 27,015 mld m3. Co ciekawe, według Gazpromu w zakupie gazu ziemnego w okresie lipiec-wrzesień 2015 roku okazały się Włochy.

Ponadto Aleksiej Miller spotkał się z prezesem Eni Claudio Descalzim. Podczas rozmów w szczególności poruszano kwestie dalszych działań na rzecz zwiększenia sprzedaży wolumenu rosyjskiego gazu na włoskim rynku.

Przypomnijmy, że w połowie stycznia bieżącego roku wspomniana wcześniej Federica Guidi stwierdziła, że ,,Włochy podkreślają znaczenie dostaw gazu ziemnego dla Europy z południa i obszaru śródziemnomorskiego za pomocą gazociągu TAP, gazociągu z Azerbejdżanu, i zwiększania wykorzystania zasobów podmorskich, które docierałyby na rynek przez hub gazowy w naszym kraju”.

Minister została także zapytana o zgodność rosyjskiego projektu Nord Stream 2 wspieranego przez część europejskich firm z przepisami Unii Europejskiej. – Zgodność z unijnymi przepisami projektu Nord Stream nie jest jasna – powiedziała. – Rząd podkreśla potrzebę promocji Włoch, jako hubu gazowego dla Korytarza Południowego i połączenia gazowego Grecji z Bułgarią oraz TAP, a także wagę rozwoju wydobycie ze złóż na wschodzie Morza Śródziemnomorskiego.

Według La Stampy do konsorcjum mógłby wejść włoski Snam, za zgodą Gazpromu, który straciłby pakiet większościowy akcji, co jednak pozwoliłoby na wybicie Komisji Europejskiej z rąk argumentu, poprzez zaprezentowanie projektu, jako przedsięwzięcie firm europejskich, przy wsparciu jednej rosyjskiej. Z kolei włoski Saipem miałby wejść we współpracę z rosyjskim Rosnieftem przy układaniu rur. Jednocześnie włoskie ENI, które deklarowało brak woli udziału w Nord Stream 2, sprzedałoby akcje Saipemu w jego posiadaniu.

Co ciekawe, 11 stycznia szef włoskiej spółki ENI, do której należał Saipem, Claudio Descalzi powiedział, że nie rozważał udziału w projekcie gazociągu Nord Stream 2. – Nie rozważaliśmy, nie rozważamy i nie będziemy rozważali uczestnictwa w Nord Stream 2 – powiedział Descalzi.

– Wygląda na to, że Saipem jest głównym kandydatem do budowy Nord Stream 2. Źródła włoskie donoszą, że ta firma już prowadzi rozmowy na ten temat z Gazpromem – wskazuje Madalina Sisu-Vicari z Uniwersytetu w Liege. – Te same źródła donoszą, że podczas rozmowy telefonicznej premiera Włoch Matteo Renziego z prezydentem Rosji Władimirem Putinem rozmawiano o wymianie aktywów Saipemu i Rosnieftu – informuje ekspertka.

Według La Stampy Putin miał poprosić Renziego o pomoc w przezwyciężeniu sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji. Warto jednak przypomnieć, że przed rozmową włoski premier był głośnym krytykiem Nord Stream 2. Nie wiadomo, czy rosyjski przywódca przekonał go do zmiany zdania. Według La Stampy plan „europeizacji” Nord Stream 2 będzie realizowany. Jeżeli projekt Nord Stream 2 będzie zgodny z prawem unijnym, Komisja przestanie mieć do niego uwagi.

Włoski Saipem jest jednym z pretendentów do otrzymania kontraktu na ułożenie gazociągu Nord Stream 2 – powiedział dziennikarzom szef Gazpromu Aleksiej Miller po spotkaniu z szefem austriackiego OMV Reinerem Seelem.

Grecy szukają alternatyw

Warto przypomnieć, że na początku grudnia ubiegłego roku minister ochrony środowiska i energetyki Grecji Panagiotis Skurletis spotkał się z rosyjskim ministrem energetyki Aleksandrem Nowakiem i zapewnił go, że Grecja nie podpisała skierowanego pod koniec listopada do Komisji Europejskiej pisma kilku państw członkowskich Unii Europejskiej krytykującego projekt gazociągu Nord Stream 2

Podczas spotkania mówiono o współpracy Rosji oraz Grecji w sektorze gazowym. Aleksander Nowak stwierdził, że według stanu na 1 października 2015 roku Gazprom eksportował do Grecji 1,12 mld m3 a łączny wolumen rosyjskiego gazu, jaki od 1996 roku trafił do Hellady wyniósł ponad 38 mld m3.

Podkreślił także, że Rosja pozostaje pewnym eksporterem gazu do Europy i dostawy surowca, w tym do Grecji, będą realizowane zgodnie z podpisanymi umowami.

USA pilnują dywersyfikacji na Bałkanach

Warto przypomnieć, że dyplomaci USA i ich greccy partnerzy angażują się w program dywersyfikacji dostaw surowców na Bałkany. Victoria Nuland, zastępca sekretarza stanu USA ds. Europy i Eurazji, odwiedziła w połowie października Ateny i spotkała się z greckim premierem, aby omówić ten projekt dywersyfikacji.

Dzięki realizacji bałkańskiego scenariusza do regionu mają dotrzeć gazowce transportujące LNG z USA. Wpłyną do gazoportu wybudowanego w okolicy Alexandroupolis, wraz z magazynami i instalacjami regazyfikacji. Gazoport będzie znajdował się w pobliżu granicy z Bułgarią. Projekt realizuje firma GasTrade, należąca do Grupy Copelouzos, paradoksalnie – posądzanej o bliskie związki z Gazpromem, choć będzie teraz zaangażowana w projekt, którego celem jest wyrugować Gazprom z Bałkanów.

GasTrade wraz z grecką firmą DEPA powołają konsorcjum, które będzie zarządzać gazoportem Alexandroupolis LNG, magazynami oraz będzie importować LNG z USA produkowane z gazu łupkowego. W greckim terminalu gaz skroplony będzie regazyfikowany i przepompowywany do greckiego krajowego systemu przesyłowego, a następnie transportowany do Bułgarii połączeniem IGB. Ostatecznym celem tego projektu jest stworzenie centrum handlu gazem. W przyszłości gaz będzie tam docierał także z alternatywnych źródeł w Azji Środkowej lub ze wschodniej części Morza Śródziemnego, ze złóż cypryjskich, egipskich lub izraelskich.

Alternatywne projekty rosyjskie: gazociągi South Stream i Turkish Stream oraz ropociąg Burgas-Alexandroupolis, które miały pozwolić Kremlowi na realizację celów strategicznych, ze względu na problemy polityczne oraz ekonomiczne, nie zyskały wsparcia Aten i Sofii. Wspomniane gazociągi miały umożliwić pominięcie Ukrainy w dostawach gazu na Bałkany. Ropociąg miał pozwolić na ominięcie cieśnin tureckich w dostawach ropy na światowe rynki. Obu koncepcjom przeciwstawiają się Stany Zjednoczone.

Podsumowując w kwestii podpisania wspomnianego memorandum o dostawach rosyjskiego gazu do Włoch i Grecji należy zwrócić uwagę na charakteru dokumentu, którego nie można utożsamiać z rozpoczęciem budowy nowego gazociągu.

W obliczu nałożonych w związku z agresją na Ukrainę sankcji, kryzysu cen ropy naftowej i problemów gospodarczych w kraju, Rosja będzie miała problem z zapewnienia środków dla nowej magistrali. Tym bardziej, że już jest zaangażowana w dwa kapitałochłonne projekty gazociągów Nord Stream 2 i Siła Syberii. Można odnieść uzasadnione wrażenie, że tego typu dokumenty, deklaracje są elementem szeroko zakrojonych działań rosyjskiej dyplomacji mających na celu przekonanie południowych krytyków Nord Stream 2 do zaprzestania walki z projektem krytykowanym m.in. przez Polskę i Ukrainę Nord Stream 2.

Pomimo faktu, że gaz z Rosji do ITGI należałoby dostarczyć na razie nieustalonym szlakiem dostaw przez Morze Czarne, sama perspektywa włączenia w projekt zapewniający gaz rosyjski, mogłaby przekonać południowych krytyków gazociągu Nord Stream 2, do poparcia go, w zamian za udział w kolejnym przedsięwzięciu. Nie wiadomo jednak, czy tym razem za słowami i dokumentami jednak pójdą czyny.