Rynek energii trzeba napisać od nowa. Ceny energii na EUROPOWER 2019 (RELACJA)

6 listopada 2019, 13:30 Energetyka
ceny e
Dyskusja o cenach energii podczas Konferencji EuroPOWER 2019 / fot. Piotr Stępiński, BiznesAlert.pl

Obecny model rynku energetycznego zakładającego zamrożenie cen energii jest nie do utrzymania. Rynek trzeba napisać od nowa – podkreślali uczestnicy dyskusji pt. ,, Ceny energii” odbywającej się w ramach Konferencji EuroPower 2019. Głównym partnerem medialnym wydarzenia jest BiznesAlert.pl

Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki w latach 2014-2019 zaznaczył, że energia elektryczna stała się narzędziem dość często wykorzystywanym w ambicjach politycznych. – Tak samo było w Polsce. To kłopot, bo czasem robi się krok za daleko i nie wiadomo jak się wrócić – stwierdził.

Potrzebne są stabilne regulacje

– Ceny energii pokazują, że próg, od którego zaczyna się gra rynkowa i handlowanie energią, zdecydowanie podniósł się w stosunku do sytuacji sprzed ponad 1,5 roku. Tego nie można lekceważyć. Należy zdecydowanie doprowadzić do jak najszybszego urealnienia cen energii, czyli podjęcia wewnętrznych działań a nie oczekiwania na ingerencję np. Komisji Europejski – dodał.

Bando podkreślił, że jest zwolennikiem samodzielnego kształtowania polityki i ponoszenia odpowiedzialności a nie szukiwania kogoś na kogo można przenieść odpowiedzialność. – Nie można utrzymywać sztucznej sytuacji. Mamy do czynienia z samounicestwieniem polskiej energetyki. Jeżeli mówimy o nabieraniu z wiaderka środków ze sprzedaży emisji CO2 i przeznaczenia ich na wypłatę rekompensaty to pozbawiamy energetykę pieniędzy na modernizacje i innowacje. Walczymy z ceną energii, nie kontrolując drugiej strony – powiedział były prezes URE.

Według Piotra Zawistowskiego, prezesa Towarowej Giełdy Energii, niepewność regulacyjna jest szkodliwa dla rynku. – Dobrze jest w miarę możliwości przewidywać warunki regulacyjne. Widać niepewność kształtowania cen dla odbiorców końcowych. Jakbym był przedstawicielem spółek obrotu to chciałbym mieć pewność regulacji, abym mógł się do niej lepiej przygotować. Nie chce zakładać czy nastąpi ingerencja w rynek energii czy jej nie będzie, ale gdyby była to byłoby prościej i łatwiej znać wcześniej te zasady – stwierdził.

Spółki obrotu zapłaciły za zamrożenie cen energii

– Ostatni rok nie był łatwy dla spółek obrotu. Kolejne nowelizacje ustawy prądowej. To wszystko spadło na tych, którzy handlują energią elektryczną – stwierdził Marek Kulesa, dyrektor biura Towarzystwa Obrotu Energią.

Pytany o to czy w 2020 roku należy spodziewać się nowej ustawy prądowej stwierdził, że jest to trudne do przewidzenia. Przypomniał, że cały czas obowiązuje warunek składania wniosków taryfowych. – Spółki z pewnością się do tego przygotowują. Jakie będą taryfy? Nie wiem. Zgodnie z prawem energetycznym powinny uwzględniać koszty uzasadnione. Nie można przejść obok tego obojętnie – stwierdził.

– Za zamrożenie cen energii zapłaciły spółki obrotu. Czy wiecie Państwo jak podzielony jest polski rząd? Mamy ministerstwo węgla i stali oraz ministerstwo gospodarki. Dla niepoznaki to pierwsze nazwano ministerstwem energii, które zajmuje się tym żeby sektorowi było dobrze. Drugi dla niepoznaki nazywa się ministerstwem przedsiębiorczości i technologii, zajmuje się resztą gospodarki. W pierwszym sektorze kryzys będzie narastał, będą pojedyncze problemy. Problem cen energii, transformacji energetycznej dotknie jednak drugiego. Systemu, który jest dzisiaj, nie da się utrzymać – powiedział Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

Zaznaczył, że obecny system powoduje niebezpieczeństwo energetyczne. – My nie wiemy co się wydarzy. Realizowana jest polityka niebezpieczeństwa energetycznego. Ceny energii, współkontrolowane przez polityków, będą poddawane nierynkowym ruchom. Póki rynek nie zostanie rozhermetyzowany, ta sytuacja się nie zmieni. Rynek energii trzeba napisać od nowa. Nie można drugi raz zrobić tego samego. Są inne sposoby na obniżenie cen energii, takie jak import energii czy budowa nowych zeroemisyjnych źródeł wytwórczych – stwierdził.

Z kolei zdaniem Łukasza Batorego, adwokata w kancelarii Banasik Woźniak i Wspólnicy Sp. K., ustawa w obecnym brzemieniu niesie duże zagrożenia regulacyjne zarówno dla odbiorców końcowych, jak i dla obrotu oraz dla samego państwa. – Przedłużenie zapisów może nie być zgodne z prawem unijnym. Jest wątpliwość czy dotychczasowe regulacje nie stanowią niedozwolonej pomocy publicznej. Jeżeli tak się stanie, spółki obrotu będą musiały zwrócić otrzymane środki. Oficjalnie Komisja Europejska nie wyraziła zgody na ustawę prądową – stwierdził.

Przemysł chce sam produkować energię

Aby uniknąć fluktuacji cen energii, przemysł energochłonny chce inwestować we własne źródła wytwórcze. Jednym z nich jest również KGHM. –  Jesteśmy jednym z największych konsumentów energii. Chcemy produkować naszą miedź z OZE do 2030 roku. Inwestujemy we własne źródła wytwórcze. Już dzisiaj bloki gazowe pozwalają pokryć 20 procent zużywanej przez nas energii. Inwestujemy również w OZE. Może w przyszłości pojawi się zielona miedź, produkowana z odnawialnych źródeł – powiedział Radosław Stach, wiceprezes ds. produkcji KGHM Polska Miedź.

 

Węglowy gigant apeluje o ułatwienie inwestycji fotowoltaicznych