Serbia nie traci nadziei na realizację South Stream

9 marca 2016, 13:30 Alert
South Stream w Serbii
Spawanie pierwszej rury South Stream w Serbii.

(RIA Novosti/B92.net/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

Jak informuje agencja RIA Novosti, prezydent Serbii Tomislav Nikolić wierzy, że uda się zrealizować projekt gazociągu South Stream. Prezydent Serbii rozpoczyna dzisiaj swoją wizytę w Moskwie, gdzie spotka się z prezydentem Władimirem Putinem. Jednym z głównych tematów rozmów będą wzajemne relacje energetyczne. 

– Myślę, że nigdy nie stracę nadziei na to, że będziemy w stanie zrealizować South Stream. Sądząc po tym jak rozwija się sytuacja w Unii Europejskiej i jak często narusza ona swoje własne prawo, zaczynam mieć nadzieję na to, że być może Unia porzuci swoje zasady, które uniemożliwiają budowę South Stream – powiedział Nikolić w wywiadzie dla jednej z rosyjskich agencji informacyjnych, w przededniu swojej wizyty w Moskwie.

Prezydent Serbii, nie wierzy, aby inne gazowe połączenia mogły dać Serbii bezpieczeństwo energetyczne. – Mam swoje lata i w kwestii Turkish Stream mówiłem, że ten projekt nam niczego nie da.Ostatecznie projekt ten także upadł. Mówiono jeszcze o gazociągu przez terytorium Bułgarii ale jest to mało prawdopodobne aby przebiegał on przez Serbię. Pozostał South Stream, który jest jedynym projektem, który przyniósł by Serbii dochód – stwierdził prezydent Nikolić.

– Może jest zbyt wcześnie na takie wnioski, ale brak South Stream przyniósł Serbii regres. Z tego powodu dochodu do budżetu okazały się być mniejsze. To z kolei ma wpływ na wynagrodzenia oraz emerytury. Wszystko moglibyśmy to rekompensować dochodami z tranzytu rosyjskiego gazu przez terytorium Serbii. Teraz wszystko zależy od Europy i Rosji oraz od tego jak będą się rozwijały ich wzajemne stosunki. Według posiadanych przeze mnie informacji niektóre kraje UE mogą być przeciwne automatycznemu przedłużeniu nałożonych na Moskwę sankcji. Jeżeli rosyjska gospodarka się nie odbuduje, jeżeli nie zostaną zniesione sankcje to nie odbuduje się także i Europa – uważa serbski przywódca.

Serbia na marginesie dywersyfikacji bałkańskiej

Przypomnijmy, że w grudniu 2014 r., rosyjski monopolista gazowy Gazprom poinformował o rezygnacji z budowy South Stream, gazociągu łączącego Rosję przez Morze Czarne i kraje bałkańskie z Europą Zachodnią. Było to spowodowane opinią Komisji Europejskiej, która stwierdziła, że umowy podpisane przez Rosję z państwami położonymi na trasie gazociągu są niezgodne z unijnym prawem, więc South Stream nie będzie mógł działać legalnie.

Warto także zwrócić uwagę, że na początku października ubiegłego roku w trakcie Międzynarodowego Forum Gazowego w Petersburgu prezes Gazpromu Aleksiej Miller podczas spotkania z prezesem Serbijagas Duszanem Bajatoviczem omówił temat cen i szlaków dostaw rosyjskiego gazu do Serbii.

Spotkanie odbyło się zaledwie kilka dni po tym jak prezes Serbijagas stwierdził, że Serbia dotąd nie została zaproszona do uczestnictwa w ani jednym międzynarodowym projekcie dotyczącym budowy gazociągu, a jedyny omawiany projekt – Tesla – nie posiada inwestora.

Serbia wymienia się niektórymi parametrami projektu z Węgrami, Macedonią i Grecją ale jest to lista „rzeczy możliwych do realizacji, ale nic więcej”. Co się tyczy pozostałych gazociągów z udziałem Belgradu, to zdaniem szefa Srbijagas są to projekty na rzecz dostaw ze złóż kaspijskich do południowej Europy, czyli Gazociąg Transandriatycki (TAP) oraz Transanatolijski (TANAP), które ,,omijają” Serbię gdyż surowiec nimi dostarczany jest już zarezerwowany przez inne państwa. Ponadto pod koniec września 2015 roku w ramach czwartego posiedzenia azersko-serbskiej międzyrządowej komisji ds. handlu oraz współpracy gospodarczej jej przewodniczący, minister gospodarki oraz przemysłu Azerbejdżanu Szahin Mustafaew stwierdził, że Serbia bada możliwość przyłączenia się do projektu Południowego Korytarza Gazowego