Wiśniewski: Czas działa na korzyść OZE

18 lutego 2019, 07:30 Energetyka
Turbiny wiatrowe w Austrii
Turbiny wiatrowe w Austrii

Specjaliści od zarządzania i komunikacji w sprawach ważnych, trudnych i kontrowersyjnych radzą odczekanie z reakcją. Taka strategia będzie działała na naszą korzyść, a dodatkowo da czas na przemyślenie sprawy i przynajmniej częściowe zweryfikowanie własnych tez. „Parcie na szkło polityków”, zwłaszcza w roku wyborczym, pozbawia ich takiej możliwości, podobnie jak goniących za sensacyjnym newsem mediów. Branżowy, ale prestiżowy miesięcznik pv magazine odczekał z szybką oceną grudniowej konferencji klimatycznej COP-24 w Katowicach. Może właśnie dlatego warto zapoznać się z artykułem leadem, który dopiero w tym tygodniu, 2 miesiące po COP-24, przedstawił swoim czytelnikom – pisze Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Prawdą jest, że COP-24 przyniósł nieco inne efekty niż zakładali organizatorzy i rząd (promocja „czystego” węgla) i sponsorzy (państwowe firmy energetyczne, korzystające z węgla). Konferencja katowicka przyniosła pewne pozytywne efekty w wymiarze globalnym i wzrost świadomości klimatycznej polskiego społeczeństwa. Oczywiście przyniosła też doraźne korzyści polityczne, ale niestety kosztem energetyki. Bardzo sugestywnie te krajowe dylematy, które niechcący ujawnił COP-24, podsumował red. Wojciech Jakóbik w BiznesAlert.pl tekstem „Strategia energetyczna klęka przed polityką”.

Jakóbik: Strategia energetyczna klęka przed polityką

Chęć „politycznego” (wyborczego) wygrania COP-24 spowodowała, że media koncentrowały się na wypowiedziach krajowych polityków (nawet tych nieszczególnie mądrych) i nagłaśniane były przede wszystkim wydarzenia z ich udziałem. Bezpośrednio po COP-24 opisywałem przykładową, wartościową i obiektywną konferencję w ramach COP-24 zorganizowaną przez Polską Izbę Ekologii – „Po węglowym COP24 w Katowicach – co z działaniami na rzecz energetyki odnawialnej?”, ale media tzw. głównego nurtu były zajęte zgoła czymś innym.

Pv mgazine odczekał i dopiero teraz przypominał niezwykle ważny panel „EU Energy Day at Katowice COP-24” zorganizowany w imieniu całej UE przez Komisję Europejską, który media krajowe także zmarginalizowały. W artykule PV’s Polish cold turkey , który przetłumaczyć można jako (pewnie można znacznie gorzej) „Zapowiedź przełomu na światowym rynku PV – nieoczekiwany optymizm w branży”, z podtyłem „O czym polskie media po Katowicach nie pisały”. pv magazine nie tylko wyraził zdziwienie, że pomimo tego, że światowy sektor fotowoltaiki od czasu Szczytu Ziemi w Rio (sprzed trzech dekad) dokonał niezwykłych postępów, to ten niekwestionowany sukces światowej polityki klimatycznej w rozwoju nowych technologii (poza ww. „Dniem UE”) był praktycznie nieobecny na katowickim szczycie ONZ. Wypowiadający się ekspert przyznaje, że taki szczyt może skupiać się na jednym źródle energii a raczej na roli wszystkich OZE w ochronie klimatu, ale fakt niedoceniania najbardziej efektywnych technologii pro-klimatycznych jest znamienny.

Miesięcznik pisze że to Al Gore (przemawiając daleko od eksponowanych na wejściu „pawilonów >>czystego węgla<< i gazu ziemnego w kraju goszczącym” ) przyciągnął w Katowicach tłumy, mówiąc o postępach dokonanych właśnie przez technologię fotowoltaiczną. pv magazine zwracając uwagę na przemilczane w Polsce panele zorganizowane przez KE, przytacza wypowiedź Dirka Vansintjana – prezesa Europejskiego Stowarzyszenia Spółdzielni (wspólnot) Energii Odnawialnej, organizacji która myśli szerzej niż w kategoriach „jednej technologii” i wpisuje się w pełni w nową dyrektywę o OZE (RED II) promującą „energy communites”, którą w ub. roku zaakceptował także polski rząd. Jej szef podsumowując debatę katowicką stwierdził, że fotowoltaika otworzy drogę do szerokiej transformacji energetycznej, włączającej całe społeczeństwa i takiej, której się już nie da zatrzymać (dokładnie określił ją jako „gateway drug” – substancja, która nawet jak sama w sobie nie uzależnia, ale prowadzi do wytworzenia pewnych nawyków, które potem mogą doprowadzić do uzależnień i sięgnięcia po silniejsze substancje uzależniające; np. marihuana może być gateway drug dla twardych narkotyków). Jego zdaniem technologia PV jest już na tyle atrakcyjna, że niedługo świat się bez niej nie będzie mógł obejść. Uzależnienie od węgla nie jest już narkotyczne, mobilizujące, jest tylko szkodliwym dla zdrowia rytuałem.

To nie kto inny jak Barack Obama, kończąc swoją posługę prezydencką napisał w tygodniku „Science” artykuł „The irreversible momentum of clean energy”, podsumowujący 8-letnie działania jego administracji na rzecz energetyki odnawialnej, a skutki inkubacji technologii energetyki wiatrowej i słonecznej nazywając nieodwracalnymi. I to nie kto inny jak polski Minister Energii zaproponował miesiąc później projekt Krajowego planu na rzecz energii i klimatu (KPEiK) do 2040 roku, w którym zaplanował spektakularny wzrost mocy fotowoltaicznych – rys.

Wzrost mocy PV według Ministerstwa Energii. Grafika autora

Wzrost mocy PV według Ministerstwa Energii. Grafika autora

Powstaje pytanie dlaczego mając sensowe plany, wpisujące się w światową politykę klimatyczną, rząd RP na COP-24 mówił zasadniczo tylko o „czystym węglu”, którego moce, w tym do 2040 roku w KPEiK spadają trzykrotnie i dlaczego nie zaprosił na swoje stanowisko firm fotowoltaicznych (tak jak to miało miejsce już na COP-14 w Poznaniu)?

Redaktor Sawicki z Biznes Alert twierdził, że różne [od rzeczywistości?] postrzeganie i komunikowanie ws. węgla rodzi pytania o skoordynowanie polskiego stanowiska na szczyt oraz wewnętrzną rywalizację polityczną w obozie rządzącym, ze szkodą dla polskiej strategii energetycznej omawianej na COP 24.

Redaktor Karolina Baca-Pogorzelska (DGP) stawia tezę, że powołany przez Premiera Morawieckiego kilka dni temu „Międzyresortowy zespół do spraw energetyki prosumenckiej” z minister technologii i przedsiębiorczości Jadwigą Emilewicz na czele oznacza przełom w tej rywalizacji. Dodaje, że nikt nie wyobraża sobie, że minister Tchórzewski powie, że zarżnięcie wiatraków [czy dotychczasowe marginalizowanie roli fotowoltaiki] było błędem. Raczej powie jak ostatnio, że było realizacją obietnicy wyborczych przez PiS i dualizm energetyczny (przynajmniej w warstwie komunikacyjnej) będzie się pogłębiał.

Niestety głoszenie przez resort energii innej polityki na zewnątrz i innej na potrzeby kraju (i jeszcze innej dla różnych grup wyborców; wszak Polacy w znacznie większym odsetku popierają energetykę wiatrową i słoneczną -80-90% niż np. węglową czy atomową – 50%) niczym dobrym się nie skończy ani dla polityków, ani dla energetyki, ani dla przedsiębiorców. Zdezorientowani gracze rynkowi, ale też zwykli prosumenci będą dalej czekać na ostateczne rozstrzygnięcie, a polska energetyka z każdym dniem będzie tracić rynek i swoją wartość rynkową.

Nie czeka tylko zagranica i to nie tylko kraje UE, Azji (lider w fotowoltaice) czy USA, gdzie też wbrew deklaracjom Donalda Trumpa (który w swoich nieodpowiedzialnych obietnicach oszukał wyborców nieświadomych blefu lub ignorancji) kopalnie węgla są zamykane (bankrutują) , a najszybciej rozwijają się energetyka słoneczna i wiatrowa (polecam dane EIA i komentarz Patrycji Rapackiej). W fotowoltaice dawno przegoniła nas Ukraina, która od 2016 roku dla instalacji prosumenckich wprowadziła taryfy gwarantowane w wysokości ok. 0,16 Euro/kWh (początkowe stawki nawet wyższe niż uchwalone przez sejm w 2015 roku, z których polski rząd w 2016 roku zrezygnował i wprowadził pozorne wsparcie) i śmiało rozwija duże instalacje w systemie aukcyjnym. Przykre jest też to, że wkrótce także Rosja będzie silniej promować fotowoltaikę niż Polska. Rosyjska Duma zatwierdzała system rozliczeń netto dla prosumentów korzystających z instalacji fotowoltaicznych o mocy do 15 kW, ze sprzedażą energii do sieci po cenie rynkowej (pomimo niższych cen w Rosji jest to bardziej uczciwe niż obecne polskie rozwiązania). Nawet takie kraje, mając widome interesy w energetyce paliw kopalnych, nie mataczą w sprawie OZE i komunikują z dumą jak sprawy się mają.

W sprawach klimatycznych i energetycznych nie mamy czasu na dualizm zarówno w polityce wewnętrznej (rolnikom biogazownie, przedsiębiorcom PV, górnikom „Ostrołęka, a w praktyce jedynie rynek mocy i derogacje na podtrzymanie status quo) jak i zewnętrznej (atom na uspokojenie obaw o realizację polityki klimatycznej, na zewnątrz „czysty węgiel”, a na użytek wewnętrzny „węgiel” itd.). Wzrost roli Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii w promocji na forum rządowym energetyki prosumenckiej to szansa dla fotowoltaiki oraz szansa większą zgodności słów i czynów, przynajmniej w sprawach dotyczących tej branży OZE, ale to za mało, aby odbudować wiarygodność Polski w polityce energetycznej.