font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna OZE Węgiel 4 października, 2018 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Bartłomiej Sawicki

Sawicki: Strategia energetyczna może zakładać zwrot

Turbiny wiatrowe w Austrii Turbiny wiatrowe w Austrii

Więcej farm wiatrowych na lądzie oraz nowe na morzu, kogeneracja, bloki parowo-gazowe – to kierunki polityki energetycznej Polski w perspektywie do 2040 roku. Chodzi o tak zwaną nową strategię energetyczną –pisze Bartłomiej Sawicki, redaktor portalu BiznesAlert.pl.

Zwrot

– Została ona  opracowana i przyjęta przez kierownictwo Ministerstwa Energii – powiedział wiceminister energii Tadeusz Skobel o strategii podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. Energii i Skarbu Państwa. Spółki już przedstawiają zamierzania zgodne z nowymi założeniami. Jakie?

Wiceminister energii Tadeusz Skobel powiedział w Sejmie, że polityka energetyczna państwa została opracowana i jest już przyjęta przez kierownictwo Ministerstwa Energii. Następnie zostanie przedstawiona Radzie Ministrów. Podczas tego samego posiedzenia Komisji, przedstawiciele czterech spółek energetycznych zaprezentowali zamierzenia dotyczące budowy nowych mocy wytwórczych. Choć dokument ma zostać przedstawiony szerszemu gronu odbiorców dopiero po przyjęciu go przez Radę Ministrów, to już teraz można określić „zręby” tej polityki, podsumowujące plany i zamierzenia spółek energetycznych do 2030 roku.

Polityka energetyczna została przyjęta przez kierownictwo Ministerstwa Energii

Tauron

Prezes Grupy Tauron Filip Grzegorczyk powiedział, że  jego spółka, w perspektywie do 2030 roku, „rozważa i analizuje” możliwości inwestycyjne, w tym także te uwzględniające Odnawialne Źródła Energii (OZE), a przede wszystkim farmy wiatrowe na lądzie i na morzu. Warunek jaki stawia, to opłacalność. W przypadku OZE, największe koszty związane są z samymi inwestycjami. Koszty produkcji związane z pozyskaniem „surowca” są niemal zerowe. W przypadku źródeł węglowych, koszty związane pozyskaniem paliwa rosną. To efekt polityki klimatycznej i rosnących cen uprawnień do emisji. Jednak mechanizmy wsparcia, takie jak rynek mocy, z którego Tauron będzie korzystać w ramach najbliższych aukcji, mają dać osłonę i czas na transformację w perspektywie 10-15 lat. Niewykluczone więc, że środki z rynku mocy Turon może zainwestować w  budowę nowych mocy – ok 700 MW w oparciu o źródła odnawialne do 2030 roku. Obecnie Tauron posiada wśród swoich aktywów wytwórczych 34 elektrownie wodne, cztery farmy wiatrowe i trzy bloki biomasowe. Łączna moc zainstalowana w odnawialnych źródłach energii należących do Grupy Tauron to 439 MW.

Nie jest wykluczone, że realizacja tych zamierzeń stanie się faktem już w najbliższym czasie. Tego samego dnia, kiedy Prezes Grzegorczyk mówił o zamierzeniach spółki, to jest  2 października 2018 roku, Tauron otrzymał zaproszenie do rozpoczęcia negocjacji w sprawie nabycia pięciu farm wiatrowych, należących do grupy in.ventus. Farmy wiatrowe, będące przedmiotem negocjacji, zlokalizowane są w północnej części Polski, a ich łączna moc zainstalowana wynosi około 200 MW.

Energa

Grupa Energa również rozważa rozpoczęcie inwestycji w moce wytwórcze, o łącznej mocy ok. 1000 MW do 2030 roku. – Planujemy inwestycje w moce wytwórcze w najbliższych latach o mocy ok. 1000 MW. Będą to dwie jednostki gazowo-parowe w północnej części Polski – powiedziała p.o. prezesa Energi Alicja Barbara Klimiuk. Chodzi o dwa bloki gazowe w Grudziądzu po 400 MW każdy.

Enea

Poznańska Grupa Enea także rozważa rozpoczęcie inwestycji w moce wytwórcze do 2030 r. o mocy do 1.000 MW w obszarze kogeneracji, źródeł rozproszonych i OZE. Niewykluczone, że Enea także przygląda się możliwościom morskich farm wiatrowych. W marcu tego roku, prezes Grupy, pytany o możliwości inwestycji w te źródła powiedział, że dyspozycyjność wiatraków na morzu jest czasami nawet dwukrotnie większa niż na lądzie. – Będziemy obserwować (tę technologię – przyp. red.). Jest parę projektów, którymi jesteśmy zainteresowani, ale za wcześnie, żeby o nich mówić. Na razie koncentrujemy się na realizacji strategii, aczkolwiek ten kierunek jest dla nas dość interesujący i będziemy szukać szans biznesowych w tym zakresie – powiedział wówczas prezes zarządu Enei Mirosław Kowalik.

PGE

Wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej Ryszard Wasiłek, podczas posiedzenia tej samej komisji przyznał, że jego spółka rozważa rozpoczęcie inwestycji w moce wytwórcze do 2030 roku o mocy łącznej ok. 3,2 GW. Mają one dotyczyć energetyki konwencjonalnej, kogeneracji i OZE. W zakresie morskich farm wiatrowych spółka przygotowuje się do inwestycji w pierwszym etapie o mocy ok. 1,5-1,8 GW, a w drugim etapie 0,5-1 GW.  Pierwsza z farm wiatrowych PGE miałaby ruszyć w 2026 roku. PGE przygotowuje też m.in. inwestycje budowy dwóch bloków gazowych w Elektrowni Dolna Odra o mocy 450-500 MW każdy.

Spółka rozważa nową strategię. W marcu tego roku prezes Henryk Baranowski mówił o „najbardziej prawdopodobnej realizacji scenariusza o charakterze niskoemisyjnym”, choć żadna decyzja nie została jeszcze podjęta, w tym ta dotycząca ewentualnego porzucenia nowych złóż węgla brunatnego. Miejsce węgla brunatnego to także jedna z niewiadomych w strategii przyjętej przez resort energii.

Węgiel kamienny zostanie. Reszta to tajemnica

Wybory lub „zainteresowania” spółek do 2030 roku i później zmierzają w stronę OZE, gazu i kogeneracji, a więc tych źródeł, które dają możliwość skorzystania z mechanizmu wsparcia, jak gaz i kogeneracja po 2030 roku lub dotacji, jak OZE. Dlaczego po 2030 roku? Ponieważ spółki chcą zyskać czas i środki, a te może zapewnić rynek mocy wspierający wciąż podstawowe źródła energii, czyli źródła węglowe. Dlatego też Enea i Energa chcą zbudować nowy blok węglowy w Elektrowni Ostrołęka. Choć i tu są problemy, bo inwestycja ma kosztować 6 mld zł. Spółki mają już zabezpieczone na ten projekt 3 mld zł, jednak wciąż nie wiadomo, skąd będą pozyskane pozostałe 3 mld zł. Pozostałe spółki, jak Tauron i Polska Grupa Energetyczna, finalizujące kolejne bloki węglowe odpowiednio w Jaworznie oraz w Opolu i Turowie mają dać im szansę na zyskanie czasu. Mają one jednocześnie zapewniać produkcję energii i, dzięki rynkowi mocy, pozyskać środki na niezbędną modernizację i prawdopodobnie transformację energetyczną.

Obecnie około 80 procent produkcji energii w Polsce pochodzi z elektrowni węglowych. Polska chce jednak zmniejszyć udział tego surowca do połowy do 2040 roku. Odnawialne źródła energii, gaz i ewentualna energia jądrowa mają zaspokoić większą część zapotrzebowania.– Produkcja energii elektrycznej w Polsce w 80 procentach opiera się na węglu. Do 2040 roku będzie to połowa obecnego udziału węgla w miksie energetycznym – powiedział, cytowany przez agencję Reuters, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. To, wbrew pozorom, ciekawa wypowiedź. Na początku tego roku Ministerstwo Energii RP zapowiedziało, że ​​planuje zmniejszyć udział węgla w produkcji energii do 60 proc. w 2030 roku i do około 50 proc. w 2050 roku.

Kolejną niewiadomą jest kwestia podjęcia decyzji dotyczącej budowy elektrowni jądrowej w Polsce oraz, przy pozytywnej decyzji, miejsce PKN Orlen w tym projekcie, jak i w całej strukturze energii elektrycznej. Płocki koncern to piąty producent energii w Polsce. Przyjęcie polityki energetycznej przez resort energii nie oznacza jednak, że zapadła już ostateczna decyzja dotycząca atomu. Polityka energetyczna trafi na posiedzenie rządu i to tam może rozstrzygnąć się jej ostateczny kształt.

Jakóbik: Polska walczy o okres przejściowy dla energetyki